7 czerwca 2017

Wykonanie zastępcze - co, jak i kiedy?

W obrocie gospodarczym (chociaż prywatnym również) niejednokrotnie zdarzają się sytuacje, w których druga strona umowy nie wywiązuje się ze swojego zobowiązania, które polega na czynieniu. Jeżeli zobowiązanie polega na zapłacie, to nie ma z tym większego problemu - wzywamy do zapłaty, a w razie jej braku, dochodzimy należności na drodze sądowej i egzekucyjnej. Co jednak zrobić, jeśli dłużnik ma wykonać jakąś czynność, na której nam zależy? Na przykład wykonać ogrodzenie, stworzyć aplikację mobilną, wydać zakupiony towar, czy posprzątać plac budowy. Tutaj właśnie możemy posłużyć się instytucją wykonania zastępczego, czyli zrealizować świadczenie dłużnika za niego, bez jego udziału.

Wykonanie zastępcze a cieszy

Wykonanie zastępcze możliwe jest jedynie w określonych w Kodeksie cywilnym przypadkach, o czym należy pamiętać:
  1. wierzyciel może wykonać zobowiązanie dłużnika, który jest w zwłoce (tj. z własnej winy się opóźnia) bez dodatkowego wzywania, jeżeli wykonanie zobowiązania polega na świadczeniu rzeczy oznaczonych co do gatunku. Np. dłużnik sprzedał tonę jabłek, ale jej nie dostarczył; dłużnik nie wyprodukował 100 długopisów firmowych.
  2. w przypadku umowy o dzieło, jeżeli przyjmujący zamówienie wykonywa dzieło w sposób wadliwy albo niezgodny z umową, zamawiający może go wezwać do zmiany sposobu wykonania i wyznaczyć mu odpowiedni termin. Po bezskutecznym upływie terminu zamawiający dzieło może od umowy odstąpić albo powierzyć poprawienie lub dalsze wykonanie dzieła innej osobie na koszt i niebezpieczeństwo przyjmującego zamówienie.
  3. jeżeli w czasie trwania najmu rzecz wymaga napraw, które obciążają wynajmującego, a bez których rzecz nie jest przydatna do umówionego użytku, najemca może wyznaczyć wynajmującemu odpowiedni termin do wykonania napraw. Po bezskutecznym upływie wyznaczonego terminu najemca może dokonać koniecznych napraw na koszt wynajmującego. 
  4. sąd może upoważnić wierzyciela do wykonania zastępczego w sytuacjach, których dłużnik wykonuje zobowiązanie w sposób nieprawidłowy albo nie wykonuje go wcale. 
  5. w ramach swobody umów, strony mogą zawrzeć w umowie stosowne postanowienia, które będą uprawniały wierzyciela do wykonania zastępczego. Postanowienia powinny regulować zakres wykonania zastępczego np. poprzez wskazanie maksymalnej wartości zastępczych działań, dodatkowe wezwanie do spełnienia świadczenia, tak aby nie doszło do nadmiernego pokrzywdzenia dłużnika. 

Należy pamiętać, że wykonanie zastępcze nie może być stosowane, jeżeli chcemy od dłużnika uzyskać złożenie oświadczenia woli. W tym przypadku trzeba skorzystać z art. 64 k.c. i uzyskać orzeczenie sądu zastępujące oświadczenie. Wskutek wykonania czynności za dłużnika, wierzyciel ma prawo dochodzić od niego zwrotu kosztów wykonania zastępczego. Tutaj wierzyciel nie powinien zbyt lekko wydawać pieniędzy licząc na zwrot każdej kwoty, ponieważ sąd może badać, czy poniesione koszty są adekwatne i czy nie zostały zawyżone. Wierzyciel powinien udokumentować koszt i zakres wykonanych świadczeń oraz wykazać, że obowiązkiem dłużnika była ich realizacja. Jeżeli wierzyciel zapłacił z góry za świadczenie, to oczywiście może domagać się zwrotu należności. Warto jeszcze wspomnieć, że wykonanie zastępcze czynności za dłużnika wcale nie wyklucza dochodzenia od niego naprawienia szkody wynikającej z niewykonanej umowy - wierzyciel może dochodzić poniesionych strat i utraconych korzyści.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

24 maja 2017

Picie alkoholu w miejscach publicznych - fakty i mity

Słońce wciąż nieśmiało budzi się z zimowego letargu, mieliśmy nawet kilka dni upałów, pierwsze grille i plenerowe spotkania z przyjaciółmi już za nami, a jak wiadomo, ciepło i miła pogoda sprzyja spożywaniu napojów alkoholowych celem uprzyjemnienia upływającego czasu, czy wzmocnienia doznań kulinarnych i towarzyskich. Niestety, spożywanie alkoholu pomimo, iż powszechnie i społecznie akceptowalne, jest zabronione, a wręcz ścigane. Wokół tematu spożywania alkoholu w miejscach publicznych narosło już wiele legend, faktów i mitów, a zabawa w kotka i myszkę pomiędzy pijącymi i pilnującymi porządku trwa. Myślę, że już czas, aby rozprawić się z tym tematem konkretnymi argumentami, które znajdziemy nigdzie indziej, jak w aktach prawa powszechnie obowiązującego, a przede wszystkim w ustawie z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (tj. Dz. U. z 2016 r. poz. 487 ze zm., dalej zwana "ustawą").

Takie plażowanie może skończyć się mandatem, chociaż nie musi

Spożywanie alkoholu w domach studenckich (tzw. akademikach) jest zabronione - FAKT

Zaskoczeni? Ja też byłem, gdy przeczytałem to po raz pierwszy. Tak sformułowana norma prawda jakoś nie współgra z obrazem akademika i studenckiego stylu życia. A jednak prawo stanowi wyraźnie:
Art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy
Zabrania się sprzedaży, podawania i spożywania napojów alkoholowych:
na terenie szkół oraz innych zakładów i placówek oświatowo-wychowawczych, opiekuńczych i domów studenckich; 
  
Spożywanie alkoholu w miejscu publicznym jest zabronione - MIT

Najbardziej rozpowszechniony mit, który urósł wręcz do rangi pseudonormy prawnej. Nieprawdą jest, że spożywanie alkoholu w miejscu publicznym jest zabronione. To taki wielki skrót myślowy, który jednak w istocie rzeczy jest błędny. Natomiast prawdą jest, że spożywanie alkoholu jest zabronione w niektórych miejscach publicznych. Ustawodawca konkretyzuje w sposób wyraźny, gdzie spożywanie alkoholu jest zabronione, nie używa ogólnego pojęcia jak miejsce publiczne, ponieważ ciężko określić co takim miejscem jest. Ostatnio głośnym echem odbiła się wygrana sprawa obywatela, który spożywał piwo nad bulwarem wiślanym. Pomimo, że jest to miejsce publiczne, ustawodawca nie zabronił spożywania alkoholu w takich miejscach. Ustawa w przepisie art. 14 stanowi:
1. Zabrania się sprzedaży, podawania i spożywania napojów alkoholowych:
1) na terenie szkół oraz innych zakładów i placówek oświatowo-wychowawczych, opiekuńczych i domów studenckich;
2) na terenie zakładów pracy oraz miejsc zbiorowego żywienia pracowników;
3) w miejscach i czasie masowych zgromadzeń;
4) w środkach i obiektach komunikacji publicznej, z wyjątkiem wagonów restauracyjnych i bufetów w pociągach, w których dopuszcza się sprzedaż, podawanie i spożywanie napojów alkoholowych do 4,5% zawartości alkoholu oraz piwa;
5) (uchylony);
6) w obiektach zajmowanych przez organy wojskowe i spraw wewnętrznych, jak również w rejonie obiektów koszarowych i zakwaterowania przejściowego jednostek wojskowych.
1a. (uchylony).
2. (uchylony).
2a. Zabrania się spożywania napojów alkoholowych na ulicach, placach i w parkach, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów.
3. Zabrania się sprzedaży, podawania i spożywania napojów zawierających więcej niż 18% alkoholu w ośrodkach szkoleniowych.
4. Zabrania się sprzedaży i podawania napojów zawierających więcej niż 18% alkoholu w domach wypoczynkowych.
5. Sprzedaż, podawanie i spożywanie napojów zawierających więcej niż 4,5% alkoholu może się odbywać na imprezach na otwartym powietrzu tylko za zezwoleniem i tylko w miejscach do tego wyznaczonych.
6. W innych niewymienionych miejscach, obiektach lub na określonych obszarach gminy, ze względu na ich charakter, rada gminy może wprowadzić czasowy lub stały zakaz sprzedaży, podawania, spożywania oraz wnoszenia napojów alkoholowych.
7. Minister właściwy do spraw transportu oraz minister właściwy do spraw gospodarki morskiej, w drodze rozporządzenia, określą zasady i warunki sprzedaży, podawania i spożywania napojów alkoholowych na morskich statkach handlowych w żegludze międzynarodowej, w pociągach i samolotach komunikacji międzynarodowej oraz w międzynarodowych portach morskich i lotniczych.
8. Minister właściwy do spraw zagranicznych określi, w drodze rozporządzenia, wypadki i okoliczności, w których, uwzględniając zwyczaje międzynarodowe, dopuszczalne jest podawanie i spożywanie nieznacznej ilości napojów alkoholowych.

Skrót myślowy "miejsce publiczne" sprowadza się właściwie do ulic, placów i parków, ponieważ poza tymi miejscami spożywanie alkoholu, co do zasady, nie jest zabronione. Jednakże zwracam uwagę na ustęp 6 ww. przepisu. Bardziej szczegółowe regulacje prawne mogą zostać przewidziane przez lokalny samorząd, który wprowadzi zakaz w ściśle określonych obszarach. Akty prawa miejscowego obowiązują tak samo jak akty o randze ustawy. Dla przykładu, w Łodzi istnieją dwa akty prawne, które rozszerzają ustawowy zakaz. Uchwała Nr XLVII/985/2000 Rady Miejskiej w Łodzi z dnia 18 października 2000 r. w sprawie wprowadzenia zakazu spożywania napojów alkoholowych w określonych obszarach miasta Łodzi stanowi, że:

§ 1. Z uwagi na okoliczność zapewnienia porządku publicznego oraz położenie w centrum miasta, reprezentacyjny charakter, nasilenie ruchu i koncentrację życia gospodarczego i kulturalnego miasta - wprowadza się zakaz spożywania napojów alkoholowych w następujących miejscach na terenie miasta Łodzi:

1) ul. Piotrkowska wraz z przylegającymi podwórkami na odcinku od al. Marszałka Józefa Piłsudskiego do pl. Wolności,
2)  pl. Wolności wraz z przylegającymi podwórkami,
3)  al. ZHP,
4)  al. Jana Józewskiego,
5)  al. Leona Schillera,
6)  al. Artura Rubinsteina.
Jak widać, picie piwa jest zakazane nie w każdej bramie na ulicy Piotrkowskiej. Druga uchwała z dnia 6 marca 2013 r. Nr LVIII/1229/13 rozszerza powyższy zakaz o konkretne placówki użyteczności publicznej, jak żłobek, przedszkole, młodzieżowy ośrodek wychowawczy, harcówka, poradnia odwykowa (nie żartuję), plac zabaw itd., itd.


Mandat za spożywanie alkoholu w miejscu zabronionym wynosi 100 zł - MIT

100 zł to wcale nie jest odgórnie ustalona kwota mandatu karnego za tego typu wykroczenie. Jest to jednak kwota najczęściej stosowana, dlatego że nie jest tak dotkliwa jak 200 zł, 300 zł, ani też nie tak niska jak 20 zł, a tyle właśnie może wynieść najmniej mandat karny.


Lokalny samorząd może czasowo zabronić sprzedaży i spożywania alkoholu - FAKT

Ustawa przyznaje radzie gminy uprawnienie do wprowadzenia czasowego zakazu sprzedaży, podawania, spożywania oraz wnoszenia napojów alkoholowych. Najczęściej ma to miejsce w czasie imprez masowych - w Łodzi regularnie wprowadzane były zakazy na czas trwania meczów piłkarskich w obrębie stadionów. Podczas trwania Przystanku Woodstock, zakazem objęty jest Kostrzyn nad Odrą, w którym nie kupi się napojów powyżej pewnej wartości procentowej alkoholu.


Spożywanie piwa o zawartości alkoholu poniżej 3% jest dozwolone - MIT

Niestety, ale spożywanie piwa typu radler, shandy, sommersby, czy inne, które mają mniejszą zawartość alkoholu jest również zakazane, ponieważ ustawa wrzuca wszystkie piwa do jednego worka i jeżeli coś jest piwem, to jego spożywanie jest zabronione. Tak samo traktowane są napoje o zawartości do 4,5% alkoholu, czyli wszystkie gotowe drinki i inne wynalazki. 


Spożywanie alkoholu w ukrytym opakowaniu jest dozwolone - MIT

Wiele osób uważa, że jeżeli schowają puszkę piwa, czy butelkę do reklamówki, lub owiną w gazetę, to już Policja nie może ukarać ich mandatem, ponieważ "nie spożywają piwa". Albo inny myk - przelewają alkohol do butelki po tymbarku, czy mieszają z colą i wtedy mówią - "ale przecież ja nie piję alkoholu". Nic bardziej mylnego. Ustawa nie mówi, że "zabrania się spożywania alkoholu z butelki oznaczonej etykietą piwa lub wódki...", tylko wyraźnie zabrania spożywania alkoholu generalnie - pod jakąkolwiek postacią. 

Mam nadzieję, że rozwiałem kilka mitów, a przede wszystkim zachęciłem do szukania odpowiedzi u źródeł, czyli w normach prawnych. Tylko one mogą zakazywać swobód, podczas gdy utarte slogany niepotrzebnie powielają błędne myślenie, które wręcz może prowadzić do zbędnych komplikacji. 

18 maja 2017

Czy e-sprzedawca może odrzucić ofertę kupującego?

Niejednokrotnie spotkałem się z narzekaniami kupujących przez Internet, którzy zetknęli się z sytuacją, w której sprzedawca, pomimo oferowania konkretnego produktu, po dokonaniu zakupu oznajmiał, że aktualnie nie ma danego towaru na magazynie i nie morze zrealizować zamówienia, lub będzie ono gotowe dużo później. W dzisiejszych czasach jesteśmy przyzwyczajeni, że wszystko mamy dostępne "tu i teraz", a zwłaszcza, jeśli kupujemy w Internecie, który dostępny jest 24h. Czy zatem sprzedawca może odmówić sprzedania danego towaru? Słyszy się często opinie, że sprzedawca jest zobowiązany wywiązać się z umowy, nawet jeżeli nie ma fizycznie danej rzeczy. Czy to stwierdzenie jest zasadne? 

Zakupy przez Internet nie zawsze muszą dojść do skutku

Zajrzyjmy najpierw do przepisów, aby móc oprzeć dalsze wywody na konkretnych normach prawnych. Zakładamy, że zakup dokonywany jest na odległość (przez Internet) u przedsiębiorcy, status kupującego (przedsiębiorca, czy konsument) jest bez znaczenia, ewentualne rozbieżności zostaną na pewno zasygnalizowane. Sprzedawca oferuje do zakupu swoje produkty poprzez własną stronę internetową, czyli e-sklep. Chociaż nie każdy ma tego świadomość, umowę sprzedaży można zawrzeć na kilka sposobów, czyli poprzez:
  • ofertę, 
  • negocjacje, 
  • list intencyjny,
  • przetarg, 
  • aukcję
Standardowo (powiedzmy ok. 95%) umów sprzedaży dochodzi do skutku w drodze oferty.W sklepie stacjonarnym odbywa się to w ten sposób, że sprzedawca wystawia dany towar i podaje jego cenę, a klient towar nabywa i płaci. Zgodnie z Kodeksem cywilnym:
Art. 543. Wystawienie rzeczy w miejscu sprzedaży na widok publiczny z oznaczeniem ceny uważa się za ofertę sprzedaży.
Zatem, nie mamy wątpliwości, że sprzedawca poprzez wystawienie oferty oświadcza wolę zawarcia umowy, klient ofertę akceptuje i wtedy właśnie dochodzi do zawarcia umowy, czego skutkiem jest powstanie po stronie sprzedawcy i kupującego stosownych zobowiązań. Sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę (art. 535 § 1 k.c.)
Najistotniejszą kwestią w przypadku obrotu elektronicznego jest ustalenie, kto tak naprawdę składa ofertę. Czy wystawienie na stronie internetowej produktów z oznaczeniem ich ceny jest ofertą, czy też nie? Ma to szalenie ważne znaczenie, ponieważ oblat (czyli adresat oferty) nie musi przyjąć oferty, wobec czego umowa nie zostanie zawarta. Na pierwszy rzut oka logicznym wydaje się stwierdzenie, że to sprzedawca jest oferentem, ponieważ oferuje swoje towary za konkretną cenę. Jednakże, w obrocie elektronicznym jest inaczej. A. Cempura oraz A. Kosolik w publikacji "Metodyka sporządzania umów gospodarczych" (s. 284, Warszawa 2016) twierdzą, że "sama witryna strony internetowej jest jedynie zaproszeniem do składania ofert, a nie ofertą, i jest to powszechny pogląd w literaturze. Zakładając, że internetowa witryna nie stanowi oferty, lecz jedynie zaproszenie do składania ofert, należy przyjąć, że to użytkownik sieci, którym z reguły będzie konsument dokonujący zakupów, np. w wirtualnym sklepie, będzie występował w roli oferenta. Przedsiębiorca prowadzący witrynę e-sklepu będzie wówczas oblatem, który ofertę taką może przyjąć lub też nie, jednak wcześniej powinien - zgodnie z art. 66[1] § 1 k.c. - potwierdzić jej otrzymanie".

Złożenie oferty prowadzi do zawarcia umowy dopiero po przyjęciu jej przez oblata (sklep internetowy). Wobec tego, jeżeli klient wybierze opcję "kupuję" (lub podobną), przez co złoży ofertę sprzedawcy, ale sprzedawca oznajmi, że towaru nie posiada, lub jest zarezerwowany, to wcale nie oznacza, że kupujący może domagać się sfinalizowania transakcji. Będzie mógł domagać się tego dopiero, jeżeli oferta zostanie przyjęta (co nie jest jednoznaczne z potwierdzeniem otrzymania oferty!) przez sprzedawcę. W obrocie elektronicznym proces zakupowy jest bardzo zautomatyzowany, a sprzedawcę wyręcza system, który generuje stosowne oświadczenia. Dlatego może zdarzyć się tak, iż kupujący zostanie poinformowany o przyjęciu oferty, lecz jeżeli będzie ona niemożliwa do zrealizowania, to wówczas sprzedawca nie będzie mógł odrzucić oferty, natomiast będzie musiał ją zrealizować.

Co jeszcze ważne, w przypadku sprzedaży konsumenckiej, sprzedawca ma określony termin na wydanie rzeczy, więc domaganie się natychmiastowej realizacji transakcji jest bezzasadne.
Art.  5431 
§  1.  Jeżeli kupującym jest konsument, sprzedawca obowiązany jest niezwłocznie wydać rzecz kupującemu, nie później niż trzydzieści dni od dnia zawarcia umowy, chyba że umowa stanowi inaczej.
§  2.  W razie opóźnienia sprzedawcy kupujący może wyznaczyć dodatkowy termin do wydania rzeczy, a po jego bezskutecznym upływie może od umowy odstąpić. Przepisy art. 492, art. 4921 i art. 494 stosuje się.
Chciałbym jeszcze wspomnieć, że w przypadku aukcji internetowych sprawa wygląda zupełnie inaczej. Tutaj mamy zastosowanie przepisów o aukcji, w tym:
Art.  702. 
§  1.  Oferta złożona w toku aukcji przestaje wiązać, gdy inny uczestnik aukcji (licytant) złożył ofertę korzystniejszą, chyba że w warunkach aukcji zastrzeżono inaczej.
§  2.  Zawarcie umowy w wyniku aukcji następuje z chwilą udzielenia przybicia.
§ 3.  Jeżeli ważność umowy zależy od spełnienia szczególnych wymagań przewidzianych w ustawie, zarówno organizator aukcji, jak i jej uczestnik, którego oferta została przyjęta, mogą dochodzić zawarcia umowy.
Chociaż aukcje internetowe kończą się co do zasady po upływie określonego czasu, to ja nie mam wątpliwości, że zawarcie umowy następuje w chwili zakończenia aukcji, co jest niejako przybiciem oferty. Stąd właśnie historie o samochodach sprzedanych za śmieszne pieniądze, ponieważ sprzedawcy nie ustawili ceny minimalnej. Sprzedawca ma obowiązek zrealizować zawartą umowę sprzedaży.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem lub zostaw komentarz. Kontakt do mnie.  

Przeczytaj również: 

28 kwietnia 2017

Reklamacja wad samochodu

Zakup samochodu to nierzadko poważna inwestycja finansowa, jak również przeżycie emocjonalne. W chwili dokonywania kupna samochód jest najczęściej tak przygotowany, aby wręcz krzyczał "kup mnie! kup mnie!", a sprzedawca przedstawia go w samych superlatywach, nie wspominając słowem o wadach. Co w przypadku, gdy po jakimś czasie okaże się, że zakupiony samochód nie jest w tak idealnym stanie, jak malował go sprzedawca? Jak prawidłowo złożyć reklamację, aby osiągnąć satysfakcjonujący rezultat? Czy są jakieś różnice pomiędzy kupnem auta nowego w salonie samochodowym, kupnem auta w komisie, kupnem auta od osoby prywatnej, kupnem auta na firmę?

Reklamacja samochodu nie musi być trudna


Gwarancja, czy rękojmia?
W pierwszej kolejności chciałbym wytłumaczyć różnice pomiędzy gwarancją a rękojmią za wady rzeczy sprzedanej, zwłaszcza, że dealerzy samochodowi obecnie mamią klientów bardzo kuszącymi warunkami gwarancji - okres 7 lat, brak limitu kilometrów, auto zastępcze itd. Gwarancji może udzielić sprzedawca, jak i producent samochodu. Przede wszystkim, musisz mieć świadomość, że gwarancja nie ma ustawowej regulacji, poza niezbędnym minimum. Przez to, warunki gwarancji ustala samodzielnie gwarant i może okazać się tak, że aby móc korzystać z gwarancji, musisz trzymać się nałożonych obostrzeń, jak np. używanie samochodu do określonych celów, okresowe przeglądy w określonym punkcie, serwisowanie auta wyłącznie u gwaranta, limit kilometrów... Natomiast, gdy przyjdzie do naprawy gwarancyjnej, może okazać się, że gwarant wyłączył gwarancję na dane części. Co więcej, w postanowieniach gwarancji może zostać wyłączona jakakolwiek rekompensata finansowa (obniżenie ceny, zwrot ceny), a więc będziesz skazany na ciągłe naprawy. Dlatego, zanim zdecydujesz się na korzystanie z gwarancji, skrupulatnie zapoznaj się z jej postanowieniami. 

Rękojmia to odpowiedzialność sprzedawcy (nie producenta!) za wady fizyczne (niezgodność rzeczy sprzedanej z umową) lub prawne rzeczy. Rękojmia jest bardzo ściśle uregulowana w Kodeksie cywilnym w przepisach od art. 556 do 576 [4], a modyfikacja postanowień w umowie sprzedaży jest bardzo ograniczona. Jeżeli kupującym jest konsument, to modyfikacja może być wyłącznie na korzyść konsumenta względem postanowień kodeksowych, ale jeśli kupującym jest przedsiębiorca, to wówczas rękojmię można dowolnie modyfikować, a nawet ją wyłączyć. Dlatego powinieneś szczegółowo zapoznać się z treścią zawieranej umowy sprzedaży. Co najważniejsze, roszczenia przysługujące z tytułu rękojmi pozwalają dochodzić obniżenia ceny, a nawet zwrotu całości ceny. W przypadku wady istotnej, jeżeli sprzedawca jej nie usunie poprzez naprawę, lub nawet wymianę samochodu na nowy, to kupujący jest uprawniony do zwrotu ceny uiszczonej za samochód. 

Moim zdaniem, realizowanie roszczeń w przypadkach wadliwości samochodu jest znacznie łatwiejsze i skuteczniejsze, gdy korzystamy z rękojmi, niż gwarancji. 


Jakie wady można reklamować?
Jak już wspomniałem wyżej, w przypadku gwarancji, to postanowienia gwarancji określają zakres odpowiedzialności gwaranta, w tym wszelkie wady, za które ten odpowiada.
Rękojmia natomiast określa, że sprzedawca odpowiada za wady fizyczne, które mogą przykładowo polegać na tym, że samochód:
1) nie ma właściwości, które rzecz tego rodzaju powinna mieć ze względu na cel w umowie oznaczony albo wynikający z okoliczności lub przeznaczenia;
2) nie ma właściwości, o których istnieniu sprzedawca zapewnił kupującego, w tym przedstawiając próbkę lub wzór;
3) nie nadaje się do celu, o którym kupujący poinformował sprzedawcę przy zawarciu umowy, a sprzedawca nie zgłosił zastrzeżenia co do takiego jej przeznaczenia;
4) została kupującemu wydana w stanie niezupełnym.
 
Najczęściej spotykaną wadą będzie brak właściwości, o których zapewniał sprzedawca. Tutaj można wyliczyć chociażby:
  • brak określonego wyposażenia
  • inne parametry spalania paliwa, niż wynikające z zapewnień sprzedawcy/producenta
  • słabsze osiągi 
Oprócz tego, wadami są oczywiście wszelkie usterki, awarie, czy nieprawidłowe działanie podzespołów samochodu. Sprzedawca jednakże odpowiada tylko za te wady, które już istniały w samochodzie w chwili jego nabycia lub wynikły z przyczyny tkwiącej w samochodzie w chwili jego nabycia. Jeżeli zatem wjedziesz w dziurę i uszkodzisz zawieszenie, to sprzedawca nie ponosi winy za usterkę. Ale jeżeli przestanie działać np. klimatyzacja lub nawigacja, to wtedy już może za to odpowiadać. Dla konsumentów zostało wprowadzone istotne udogodnienie w dochodzeniu roszczeń, a mianowicie domniemanie (zakłada się z góry), że wada lub jej przyczyna istniała już w chwili nabycia pojazdu, jeżeli zostanie stwierdzona w ciągu roku od dnia zakupu. W pozostałych przypadkach - po upływie roku w przypadku konsumentów i przez cały okres w przypadku przedsiębiorców - to kupujący musi udowodnić wadę.


A co, gdy kupujący oświadczył, że nie stwierdza wad auta?
Kupując auto na rynku wtórnym, w umowach sprzedaży prawie zawsze występuje postanowienie o treści "kupujący zapoznał się ze stanem auta i oświadcza, że nie stwierdza żadnych wad". Uczulam na takie postanowienia, ponieważ mają one służyć zwolnieniu kupującego od odpowiedzialności za wady samochodu. Zgodnie z przepisem art. 557 § 1 Kodeksu cywilnego:
Sprzedawca jest zwolniony od odpowiedzialności z tytułu rękojmi, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili zawarcia umowy.
W związku z tym, podpisanie takiego oświadczenia bardzo poważnie osłabia możliwości dochodzenia roszczeń przeciwko sprzedawcy. Pociągnięcie sprzedawcy do odpowiedzialności będzie możliwe jedynie w przypadku, gdy ten podstępnie zataił wadę. Podstępne zatajenie wady będzie miało miejsce, gdy na przykład sprzedawca zamaskował awarię, naprawił ją tylko powierzchownie, sfałszował dokumentację pojazdu. Wówczas i tak kupujący będzie musiał udowodnić, że sprzedawca wiedział o wadzie i celowo ją zataił, co nie jest takie łatwe.


Kupno samochodu od osoby prywatnej
Kupując samochód od osoby prywatnej - na giełdzie, przez ogłoszenie, od znajomego, mamy takie same prawa, jak gdybyśmy kupowali od firmy. Co za tym idzie, w okresie dwóch lat możemy żądać od sprzedającego naprawy, wymiany na wolny od wad (w sensie na inny egzemplarz), obniżenia ceny, czy nawet zwrotu ceny. Warto o tym pamiętać, ponieważ odpowiedzialność sprzedawcy ma charakter absolutny i nie zwalniają z niej takie przesłanki jak prywatna sprzedaż, czy subiektywne okoliczności (np. brak wiedzy o wadzie). Sprzedawcy najczęściej posługują się umowami znalezionymi w Internecie, więc warto dokładnie ją przeczytać, aby nie naciąć się na błędy lub zbędne zastrzeżenia.


Jak dokonać reklamacji?
Bez względu na to, w jaki sposób i od kogo kupiliśmy samochód, reklamację polecam zawsze dokonywać na piśmie. Najgorszym sposobem jest zawiadomienie o wadzie telefonicznie lub ustnie, ponieważ taki sposób nie zostawia żadnego śladu. W pisemnej reklamacji pamiętaj, aby wskazać:
  • że reklamujesz wady na podstawie rękojmi za wady rzeczy sprzedanej wynikającej z Kodeksu cywilnego
  • wady z ich dokładnym opisem i momentem powstania
  • żądanie reklamacyjne (naprawa, wymiana na wolny od wad, oświadczenie o obniżeniu ceny i kwoty, oświadczenie o odstąpieniu od umowy i żądanie zwrotu całej ceny)
  • termin na spełnienie żądania (ma on raczej charakter instrukcyjny i nie będzie wiązał sprzedawcy, ale może go zdyscyplinować do sprawniejszego działania) 
Jeżeli składasz reklamację do rąk sprzedawcy, weź dla siebie drugi egzemplarz, na którym sprzedawca odnotuje, że przyjął pismo określonego dnia. Jeśli wysyłasz pismo poczta, nadaj ją listem poleconym i zachowaj potwierdzenie. Warto skorzystać z potwierdzenia odbioru.


Wydaje mi się, że przekazałem najważniejsze informacje związane z reklamowaniem samochodów, chociaż ten temat to rzeka i można by o nim jeszcze wiele napisać. Złaknionym głębszej wiedzy dot. reklamacji, rękojmi, gwarancji polecam wcześniejsze artykuły:
Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

16 marca 2017

Klient musi udowodnić wadę towaru

Przy reklamacjach, zarówno konsumenckich, jak i przedsiębiorczych, sedno sprawy sprowadza się do ustalenia, czy reklamowany towar posiada wadę. Reklamujący oczywiście twierdzi, że tak, a sprzedawca widzi sprawę inaczej, twierdząc, że wady nie ma. Kto powinien udowodnić istnienie wady? Czy wystarczy samo stwierdzenie reklamującego, że wada istnieje? Kogo obciążają koszty ewentualnej ekspertyzy, badań? Omawiam zagadnienie ciężaru dowodu przy reklamacji konsumenckiej i przedsiębiorczej.

Ciężar dowodu może być nie do udźwignięcia

Wśród konsumentów występuje nieco mylne przeświadczenie, że skoro Kodeks cywilny przewiduje domniemanie istnienia wady, to konsument nie musi jej wykazywać, wystarczy, że się na nią powoła. Domniemanie to jest wywodzone z przepisu art. 5562 , który stanowi:
Jeżeli kupującym jest konsument, a wada fizyczna została stwierdzona przed upływem roku od dnia wydania rzeczy sprzedanej, domniemywa się, że wada lub jej przyczyna istniała w chwili przejścia niebezpieczeństwa na kupującego.
Powyższe domniemanie ułatwia sytuację konsumenta jedynie o tyle, iż ten nie musi udowadniać, że zakupiona rzecz była wadliwa w chwili zakupu. Domniemywa się, że skoro rzecz zepsuła się w ciągu roku od nabycia, to musiała być wadliwa w chwili zakupu. Jednakże, czy to przesądza o tym, że konsument nie musi udowadniać istnienia wady? 


Na postawione pytanie bardzo trafnej odpowiedzi udzielił niedawno Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Fabrycznej we Wrocławiu w wyroku z dnia 4 października 2016 r. w sprawie o sygnaturze XI C 1187/16. Sąd orzekł, że:

Aby skorzystać z uprawnień przysługujących z tytułu rękojmi za wady fizyczne (w tym prawa odstąpienia od umowy) kupujący powinien wykazać dwie okoliczności: obciążenie rzeczy wadą fizyczną oraz istnienie wady w chwili przejścia niebezpieczeństwa na kupującego lub powstanie wady z przyczyny tkwiącej w rzeczy sprzedanej w tej samej chwili (art. 559 k.c.). O ile wobec istnienia domniemania z art. 5562 k.c. zdecydowanie łatwiej powodowi wykazać spełnienie drugiej przesłanki, nie może on zaniechać wykazania, iż rzecz wadę w ogóle posiada. Zgodnie z ogólną zasadą dowodową wyrażoną w art. 6 k.c. rzeczą powoda w toku procesu było wykazanie, iż zakupiony towar posiadał wadę w rozumieniu art. 5561 k.c.

Powołany fragment orzeczenia, chociaż wprost odnosi się do sytuacji konsumenta w procesie, to jednak ma zastosowanie również poza sądem, czyli w procesie reklamacyjnym. Przepis art. 6 k.c. stanowi wprost o ciężarze dowodu:
Ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne.
Fakt musi udowodnić ten, który na jego podstawie dochodzi swoich praw. Powyższe rozważania stosują się również do przedsiębiorców występujących w charakterze reklamujących. Oczywiście, nie mogą oni skorzystać z powołanego domniemania istnienia wady fizycznej w chwili przejścia niebezpieczeństwa na kupującego. Brak udźwignięcia ciężaru dowodu może skutkować odrzuceniem reklamacji jako bezzasadnej, a w przypadku procesu - przegraniem sprawy


Skoro ciężar dowodu spoczywa na reklamującym, to powinien on starać się wykazać fakt istnienia wady. Może tego dokonać wszelkimi środkami, gdyż polskie prawo nie przewiduje ograniczeń co do postaci dowodów (chyba, że nielegalnie uzyskanych). W przypadku towarów o znacznym stopniu skomplikowania, jak przedmioty elektroniczne, czy mechaniczne, fakt istnienia wady może wymagać przeprowadzenia dowodu przez specjalistę. Wówczas, koszt przeprowadzenia ekspertyzy, badania, będzie obciążał kieszeń reklamującego. Jednakże, może on dochodzić zwrotu poniesionych kosztów od sprzedawcy na podstawie przepisu art. 566 § 1 k.c., jeżeli reklamacja jest zasadna. W toku procesu sądowego, koszty sporządzenia opinii przez biegłego obciążają stronę, która o taki dowód wnioskuje, ale w końcowym efekcie, nakładane są na przegrywającego proces.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.  

Przeczytaj również:

30 stycznia 2017

Rejestracja spółki z o.o. przez internet

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością to jedna z najpopularniejszych form prowadzenia działalności gospodarczej. Przemawiają za tym między innymi rozgraniczenie majątku spółki od majątku wspólników, możliwość założenia jednoosobowej spółki, brak oZUSowania członków zarządu, a także możliwość założenia spółki przez Internet w bardzo krótkim czasie. Właśnie ten ostatni aspekt zostanie za chwilę dokładnie omówiony przy współpracy z Pravna.pl - zaprzyjaźnionymi prawnikami specjalizującymi się w rejestracji spółek przez Internet (www.pravna.pl). 

Rejestracja spółki z o.o. przez internet

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością rejestrowana przez Internet przy użycia wzorca umowy (tzw. spółka z o.o. S24) nie wymaga dla swojego bytu sporządzenia umowy w formie aktu notarialnego. Dzięki temu odchodzą koszty wizyty u notariusza, a także konieczność osobistego stawiennictwa. Spółkę rejestruje się poprzez portal internetowy prowadzony przez Ministerstwo Sprawiedliwości pod adresem https://ekrs.ms.gov.pl/. W tym celu konieczna jest osobna rejestracja konta przez każdego ze wspólników tworzących spółkę. Następnie wprowadza się dane nowozakładanej spółki, w tym jej firmę, dane adresowe, właściwy sąd rejestrowy, dane wspólników i dane dot. organów spółki. Konieczne jest również zdefiniowanie przedmiotu działalności gospodarczej spółki poprzez wybór odpowiednich kodów PKD. Spółka będzie posługiwać się wzorem umowy spółki, którego modyfikacja jest bardzo ograniczona i sprowadza się właściwie do jej spersonalizowania. Jest to poniekąd wada, gdyż uniemożliwia się zastosowanie unikalnych rozwiązań prawnych na rzecz standardowego podejścia do funkcjonowania spółki.


Wygenerowane w systemie elektronicznym dokumenty należy podpisać w formie elektronicznej. Można tego dokonać na kilka sposobów:
  1. podpis elektroniczny kwalifikowany: jest to podpis zakupiony od dostawcy certyfikatów kwalifikowanych rekomendowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości na stronie http://www.nccert.pl/,
  2. podpis profilem zaufanym ePUAP: podpis ten można uzyskać poprzez stworzenie profilu na rządowym portalu http://epuap.gov.pl/wps/portal,
  3. podpis profilem MS: jest to podpis funkcjonujący tylko podczas składania wniosku do KRS dla spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Najpierw należy założyć konto na stronie ekrs.ms.gov.pl oraz aktywować w zakładce „Moje konto" profil MS. Złożenie podpisu polega na wpisaniu hasła używanego przy logowaniu w momencie podpisywania dokumentu. Podpis ten nie wymaga uwierzytelniania.
     
Założenie spółki z o.o. S24 wiąże się z pewnymi kosztami, jednakże są one i tak niższe, niż w przypadku tradycyjnej drogi sądowej. Koszty, jakie należy ponieść, to:
  1. wpis do Krajowego Rejestru Sądowego - opłata sądowa od wniosku - 250 zł,
  2. opłata za ogłoszenie wpisu w Monitorze Sądowym i Gospodarczym - 100 zł,
  3. opłata manipulacyjna eCard (pośrednik elektronicznych płatności) - 1% - 3,50 zł.

Na opłacenie wniosku jest 7 dni, jeżeli termin nie zostanie dochowany, konieczne będzie ponowne sporządzenie umowy spółki. Po dokonaniu płatności wniosek jest przesyłany do sądu rejestrowego właściwego miejscowo ze względu na siedzibę spółki, który wniosek rozpatruje. W razie jakichś braków lub błędów, wspólnik reprezentujący spółkę przy rejestracji lub pełnomocnik zostanie wezwany do uzupełnienia braków formalnych wniosku. 


Procedura pokrycia kapitału zakładowego spółki rejestrowanej elektronicznie różni się od tej przewidzianej dla normalnego trybu. Mianowicie, kapitał można pokryć do 7 dni od dnia zarejestrowania spółki w KRS, jednakże kapitał może być wniesiony jedynie w formie pieniężnej. To znaczy, że niedopuszczalny jest aport, a więc np. wniesienie samochodu, nieruchomości, maszyn, czy papierów wartościowych do spółki na pokrycie kapitału zakładowego. Zgodnie z Kodeksem spółek handlowych, kapitał zakładowy spółki powinien wynosić co najmniej 5000 złotych, a wartość nominalna udziału nie może być niższa niż 50 złotych.


Po zarejestrowaniu przez sąd spółki w KRS, automatycznie zostają przesłane stosowane dokumenty do Urzędu Skarbowego oraz Urzędu Statystycznego, więc nie ma potrzeby występowania o numery NIP i REGON, gdyż zostaną one przyznane z urzędu. Tak samo nie ma obowiązku zgłaszania do ZUS spółki jako płatnika składek. Natomiast na spółce ciąży obowiązek uiszczenia podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC). Podatek należy obliczyć samodzielnie i opłacić go w terminie 14 dni od dnia zawarcia umowy spółki. Podstawą opodatkowania jest wartość kapitału zakładowego pomniejszonego o koszt wpisu do KRS i ogłoszenia w Monitorze Sądowym i Gospodarczym (opłata manipulacyjna eCard nie podlega odliczeniu). Stawka podatku PCC od umowy spółki wynosi 0,5%. Oprócz tego, spółka powinna złożyć zgłoszenie NIP-8 dot. danych uzupełniających oraz wniosek o rejestrację jako podatnika VAT, jeżeli ma zamiar być VAT-owcem.


Chociaż procedura zakładania spółki z ograniczoną odpowiedzialnością przez Internet wydaje się być mało skomplikowana, to jednak wymaga dużej uwagi i skupienia, a także wiedzy co do wykonywanych czynności, które mają doniosłe skutki prawne. Najczęstsze błędy, które popełniają rejestrujący spółkę wspólnicy, to:
  1. wybranie dla spółki firmy, która już istnieje albo jest myląca co do zakresu działalności spółki,
  2. wskazanie niewłaściwego sądu rejestrowego,
  3. podanie błędnych danych wspólników spółki lub członków jej organów,
  4. przekroczenie terminu na przesłanie wniosku albo jego opłacenie,
  5. członek zarządu jest notowany w Krajowym Rejestrze Karnym za przestępstwa uniemożliwiające sprawowanie funkcji członka zarządu.

W procesie rejestracji możliwe jest skorzystanie z usług profesjonalnego pełnomocnika, który będzie reprezentował wspólników. Wówczas to on będzie odpowiedzialny za złożenie wniosku i dopilnowanie wszelkich terminów. Takie usługi świadczą między innymi prawnicy z Pravna.pl (www.pravna.pl). W razie jakichś pytań lub wątpliwości ja również chętnie służę pomocą - kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

 #blogoprawo #pravnapl #pravowinternecie