Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawo. Pokaż wszystkie posty

1 lutego 2022

Prawo i podatki dla artystów - szkolenie

Prawo i podatki dla artystów - szkolenie

Jeżeli jesteś artystą - malarzem, rzeźbiarzem, grafikiem, pisarzem itd. - a nie wiesz:
  • jak napisać umowę sprzedaży swojego dzieła,
  • jak sprawdzić umowę najmu pracowni,
  • jak udzielić licencji,
  • jak zabezpieczyć swoją zapłatę,
  • gdzie jest granica między inspiracją a plagiatem,
  • czy i jak płacić podatki,
  • czy musisz mieć firmę,
to szkolenie "Prawo i podatki dla artystów" powinno rozjaśnić Ci mnóstwo wątpliwości prawnych i podatkowych związanych z Twoją działalnością artystyczną. 
 
prawo dla artystów
Prawo i podatki dla artystów - szkolenie

8 lipca 2019

8 świetnych filmów prawniczych i jeden serial

8 świetnych filmów prawniczych i jeden serial


Filmy prawnicze, tudzież filmy o prawnikach, niewątpliwie przyczyniły się do wykreowania etosu i wizerunku prawników, który często daleki jest od rzeczywistości. Na srebrnym ekranie prawnik to osoba wszechstronnie wykształcona, prawdziwy erudyta, błyskotliwy i charyzmatyczny młody mężczyzna o sportowej sylwetce w nienagannie skrojonym garniturze lub energiczna i pewna siebie atrakcyjna kobieta w spódniczce i telefonie w ręku. Podejmują się spraw bardzo skomplikowanych lub ciężkich wizerunkowo, których nikt inny nie chce lub nie ma odwagi brać. Wygrywają sprawy przegrane, stają sami przeciwko wielkim korporacjom lub władzy i dochodzą prawdy na przekór wszystkiemu i wszystkim, wygłaszając przy tym płomienne mowy o cnocie, sprawiedliwości i tak dalej... Mało w tym realiów codziennej pracy i prawniczego rzemiosła, aczkolwiek ciekawie takie filmy się ogląda, dlatego właśnie postanowiłem przygotować listę moich ulubionych filmów prawniczych. 


1. Krótki film o zabijaniu

Jest to jeden z moich ulubionych filmów, który zrobił na mnie wielkie wrażenie i uważam, że to jeden z najważniejszych polskich filmów w historii naszego kina. Krzysztof Kieślowski wraz z adwokatem Krzysztofem Piesiewiczem mierzą się w tym filmie z dylematem, który co chwilę przebrzmiewa w mediach i opinii publicznej - karą śmierci. Przy czym, oni nie oceniają zasadności kary śmierci, lecz pokazują jak zostaje wykonana na mordercy taksówkarza. Film jest realistyczny aż do bólu, co w Cannes spowodowało wielkie poruszenie, a nawet okrzyki nawołujące do zatrzymania filmu. Zresztą nawet dzisiaj pomimo powszechności agresji i brutalności, Krótki film o zabijaniu wywołuje dreszcze. Polecam szczerze ten film każdemu, w moim przypadku wpłynął diametralnie na postrzeganie kary śmierci. Poza tym, to świetne kino z niesamowitą grą aktorską i gęstym klimatem.

Film w całości dostępny jest na YouTubie dzięki Studiu Filmowemu TOR, a poniżej zwiastun:

18 października 2018

Podatek od robotów - za czy przeciw?

Podatek od robotów - za czy przeciw?


Rozwój sztucznej inteligencji, robotyzacji i wszelkich form automatyzacji to obecnie kwestia, która u jednych rozpala wyobraźnię do czerwoności kreśląc sceny niczym z Blade Runner’a, a u innych budzi poważne obawy o przyszłość rodem z serialu Black Mirror. Jesteśmy aktualnie w miejscu, w którym ciężko przewidzieć, jak będzie wyglądał świat za kolejne 5, 10, 15 lat, ponieważ postęp technologiczny jest szybki jak jeszcze nigdy dotychczas, przez co życie zmienia się codziennie. Ostatnie 50 lat panowania komputerów zmieniło świat diametralnie, wywracając do góry nogami właściwie każdą dziedzinę życia – pracę, kontakty rodzinne i towarzyskie, zdrowie, ekonomię, politykę, wojskowość… zmieniło się wszystko. Niektóre szacunki przewidują, że rozwój sztucznej inteligencji, robotyzacji i automatyzacji przyczyni się do wzrostu globalnego PKB o 14% do 2030 r., co jest równowartością obecnie ok. 15 trylionów USD [1]. Pokłosiem tego, ma być jednak znacząca redukcja zatrudnienia ludzi, których zastąpią sztuczna inteligencja, roboty i tym podobne.

Perspektywy dla ludzi wskutek robotyzacji i automatyzacji

Przewiduje się, że wskutek postępu technologicznego do wczesnych lat 30-tych XXI wieku (dziwnie to brzmi, nawykliśmy do określania w dekadach poprzednie wieki…) zostanie zautomatyzowane nawet ponad 40% stanowisk pracy w Europie Wschodniej, z czego w Polsce może to być 30-35%, ale na Słowacji prawie 45%. Najmniej narażone na automatyzację pracy są państwa wschodniej Azji oraz nordyckie, dla których przewiduje się automatyzację na poziomie 20-25% [2]. Jak pewnie łatwo się domyślić, wynika to z różnic w gospodarkach. Polska jest gospodarką industrialną, podczas gdy gospodarka Japonii, czy Szwecji, to gospodarki usługowe, wysoko rozwinięte, w których procesy automatyzacji zresztą już postępują. 
Przeczytaj również Jak ustalić właściciela nieruchomości

robot tax
Podatek od robotów

8 lipca 2017

Nie bójmy się prawa

Nie bójmy się prawa


Przez okres prowadzenia tego bloga doszedłem do wniosku, że świadomość prawna wśród Polaków jest bardzo niska. Mógłbym wręcz powiedzieć, że przeciętnemu obywatelowi bliżej do nieświadomości prawnej, niż do świadomości. Większość osób porusza się w społeczeństwie i w normach prawnych na zasadzie intuicji, zdroworozsądkowego rozumowania. Mniej więcej czują, co jest dobre, a co złe. O ile w przypadku norm z zakresu prawa karnego, takie wyczucie jest w większości trafne, tak już w innych sferach, jak prawo cywilne, czy o zgrozo - prawo administracyjne, znajomość prawa jest niezbędna.

 Photo credit: maricheney via Visualhunt.com /  CC BY-NC-SA
    Prawo można polubić

Lęk przed prawem

Wydaje mi się, że przyczyną braku znajomości prawa jest lęk przed nim. Większość osób wychodzi z założenia, że i tak pewnie nie zrozumie czytanych przepisów, że będzie musiała cały dzień siedzieć nad tym, a i tak nic z tego nie wyjdzie. Na pewno takie podejście wynika z dotychczasowych kontaktów ze sferą dominium państwa - wszelkimi organami państwowymi i samorządowymi. Gdziekolwiek pójdziemy załatwić jakąś sprawę administracyjną, to spotykamy się z ogromną biurokracją, niezrozumiałymi formularzami, oschłym podejściem do petenta, setkami stron przepisów zawieszonych na ścianach urzędów. To może zniechęcić. Dalej, podpisanie jakiejkolwiek umowy w codziennym funkcjonowaniu, to też wielkie wyzwanie dla przeciętnego umysłu: umowa o abonament telefoniczny - kilkanaście stron, umowa o telewizję satelitarną - kilkanaście stron, umowa kredytu - dziesiątki stron. Wszystko napisane małą czcionką i niezrozumiałym językiem. Rzadko kto czyta całą umowę przed jej podpisaniem, a o konsekwencjach nieczytania umów pisałem tutaj. Przychodząc w roli klienta zakładamy, że duże firmy, które są kontrolowane przez wiele organów państwowych i mają swoje działy prawne, nie mogą oszukiwać klientów. Oczekujemy, że spotkają je za to surowe kary i potępienie społeczne. Jak się jednak okazuje, to wcale nie przeszkadza dużym firmom w oszukiwaniu klientów. Takie ryzyko mają wkalkulowane w koszty. Pomimo, iż często druga strona gra nie fair i stara się wykorzystać nieznajomość prawa, to wiele osób popełnia podstawowe błędy, przez który ciężko w sytuacji oszustwa odnieść się do nich ze współczuciem, a co dopiero stanąć po ich stronie. Niestety, wiele oszustw jest wynikiem lekkomyślnego podejścia do prawa.

27 listopada 2016

Po co nam prawo?

Ostatnio dużo się dzieje około prawa. Tematy takie jak spór o Trybunał Konstytucyjny, ustawa antyaborcyjna, zaostrzenie kar dla przestępców, uszczelnianie systemu podatkowego, umowy międzynarodowe (np. FACTA, CETA) przewijają się przez media i są gorąco komentowane przez społeczeństwo. Prawo oddziałuje na nasze życie codziennie i to w stopniu co raz bardziej odczuwalnym. Regulacje, sankcje, nakazy regulują właściwie każdą sferę naszego życia - prywatną, gospodarczą, zawodową, polityczną, kulturalną. Czy jednak prawo to wyłącznie narzędzie kontroli, władzy? Jaka jest rzeczywista rola prawa w społeczeństwie? Po co nam prawo? Chciałbym pokazać Wam aspekty prawa, których nie widać na co dzień, a które stanowią o jego istocie. Prawo jest nam niezbędne. 

Po co nam prawo?

Prawo w swoim pierwotnym znaczeniu, to porozumienie społeczne, międzyludzka umowa. Gdy zaczęły tworzyć się zręby społeczności (plemiona, osady), zorganizowane grupy ludzi potrzebowały stworzyć reguły, które sankcjonowały, co jest dobre, a co złe - co wolno, a czego nie można. Każdy człowiek potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, a jeśli nie wie, czego spodziewać się po drugim człowieku, to tego bezpieczeństwa nie zazna. Dopiero, gdy ludzie umówią się, że czegoś nie wolno - nie wolno kraść, zabijać, gwałcić - to mogą zacząć organizować swoje życia, ponieważ wiedzą, że gromadząc zapasy żywności na zimę nikt nie może im ich zabrać i nikt nie może wyrządzić im krzywdy. A jeżeli to zrobi, spotka go kara. Mogą zakładać rodziny, ponieważ mają poczucie, że małżonkowie, jak i dzieci są pod ochroną. Nie tylko ojca rodziny, ale tworu społecznego, jakim jest wymiar sprawiedliwości. Nie przestrzeganie zasad wiąże się z karą. Kara odstrasza. Strach przed karą to spokój. 


Prawo jako gwarant równości.
Rolą prawa jest zagwarantowanie, aby wszyscy ludzie byli sobie równi. Mogą być biedni i bogaci, wykształceni i bez wykształcenia, kolorowi, różnej płci, odmiennej orientacji seksualnej, politycznej, różnego wyznania, ale wszyscy są równi wobec prawa - tak samo, jak wobec śmierci. Śmierć dotyczy każdego i prawo powinno dotyczyć każdego. Dzisiaj to brzmi jak banał, ale jeszcze niedawno nie było to takie oczywiste. Gorzej, prawo było używane do sankcjonowania podziałów społecznych: apartheid w RPA, nazistowskie Niemcy, niewolnictwo w USA, ograniczone prawa kobiet. Obecnie również są głosy, że prawo nie jest równe wobec wszystkich. Jest to jednak bolączka wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania, w których prawo sprawują ludzie. A zatem, jest to problem sumienia i moralności ludzi. Prawo może być idealne, ale bez jego egzekucji będzie jedynie pustą ideą. 

Spójrzmy, w jaki sposób prawo stoi na straży gwarancji równości na przykładzie przepisu art. 148 § 1 Kodeksu karnego:
Kto zabija człowieka,
podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.
Zauważmy, że przepis ustawy karnej, jako ofiarę podlegającą ochronie wskazuje człowieka. A więc każdego człowieka. Nie rozróżnia ofiary w żaden sposób. Dla przykładu, Najstarszy Zwód Prawa Polskiego (tzw. księga elbląska), zbiór praw z okresu ok. XII-XIV wieku, stanowił:
Jeśli zabitym jest rycerz albo kupiec, zań płaci on 50 grzywien. Za Niemca, którego Polacy nazywają gościem, płaci 30 grzywien. 
W przypadku zabicia chłopa, kara wynosiła 30 grzywien. Jak widać, prawo odzwierciedlało podziały społeczne na stany, sankcjonowało nierówność ludzi. Aktualnie, prawo równo traktuje również sprawców przestępstwa. Przepis nie wskazuje konkretnej osoby popełniającej przestępstwo, np. "mężczyzna, który zabija...", "obcokrajowiec, który zabija..." itd. Podmiotem tego przepisu może być każdy, a więc i kara przewidziana za to przestępstwo może spotkać każdego, kto się tego przestępstwa dopuści. Wymiar kary jest kwestią zbyt złożoną, aby ją poruszać, gdyż zależy od wielu czynników, które badane są i oceniane przez sędziego. Jednakże wobec winnego, kara zawsze zostanie wymierzona.


Prawo jako gwarant obrotu gospodarczego.
Kiedy w społeczeństwie zostało zagwarantowane poczucie bezpieczeństwa osobistego, jego członkowie mogli zacząć bez obaw gromadzić dobra, wykonywać pracę i świadczyć ją na rzecz innych, a także handlować. Powstał obrót gospodarczy. Ludzie zaczęli się bogacić swoją pracą i umiejętnościami, lecz wtedy pojawili się tacy, którzy chcieli się bogacić kosztem innych. Nieuczciwość, oszustwa i nadużycia kontrahentów poważnie zagroziły interesom przedsiębiorców. Dlatego prawo, w odpowiedzi na potrzebę społeczną, zaczęło regulować obrót gospodarczy. Dzisiaj przedsiębiorcy narzekają na ogrom legislacji i formalizmu związanego z prowadzeniem przedsiębiorstwa, gdyż gdzieś po drodze została zatracona granica pomiędzy ochroną państwa a interwencjonizmem państwowym. Jednakże, prawo wciąż pełni rolę strażnika obrotu, chroni, a także egzekwuje należne świadczenia. Weźmy przepis art. 471 Kodeksu cywilnego, stanowiący:
Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.
Jest to jeden z wielu przepisów normujących skutki niewłaściwego zachowania drugiej strony umowy. Przepis, który działa bez względu na to, czy strony zawrą go w umowie, gdyż działa nawet w przypadku umów ustnych lub zawieranych bez jakichkolwiek uzgodnień. Zauważmy, że jest to przepis obiektywny, który przewiduje takie okoliczności, które mogły spowodować całkowity brak możliwości wykonania umowy, za które dłużnik nie powinien ponosić odpowiedzialności. Zatem, prawo chroni wierzyciela, ale równocześnie daje dłużnikowi możliwość wytłumaczenia się. Dzięki temu nie dochodzi do nadużyć ze strony wierzycieli. Prawo jest niezbędne dla unormowania relacji gospodarczych, w których co raz częściej mamy do czynienia z nierównością ekonomiczną stron umowy. Wielkie korporacje na płaszczyźnie prawnej są równe małym przedsiębiorcom, gdyż ustawy przewidują przepisy bezwzględnie obowiązujące, nie dające się wyłączyć, ani zmienić w drodze umowy. Stąd wygrywane są procesy przeciwko międzynarodowym koncernom, gdyż prawo obowiązuje je tak samo, bez względu na wielkość kapitału i działu prawnego. Co więcej, dla gwarancji przestrzegania prawa powołane zostały specjalne organy jak chociażby Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Warto również zauważyć, że przedsiębiorcy co raz częściej sami między sobą tworzą swoiste regulacje prawne, jak i powołują własne sądownictwo, które ma na celu dodatkową ochronę praw w kwestiach bardzo złożonych i delikatnych dla biznesu.


Prawo jako gwarant sprawiedliwości społecznej.
Najważniejszą rolę, jaką pełni obecnie prawo, to gwarancja sprawiedliwości społecznej. Dzięki poszczególnym normom prawnym, każdy człowiek może mieć pewność, że chronione są wszelkie jego przyrodzone dobra, takie jak życie, godność, wolność, swoboda sumienia. Prawa naturalne zostały ujęte w przepisy i obwarowane sankcjami za ich naruszenie. Prawo przyznaje ochronę wartości ważnych dla każdego człowieka, przy czym nie różnicuje, które wartości są ważne, a które nie. Wskazuje na najważniejsze wartości, wartości uniwersalne, ale katalog ten jest otwarty. Wraz ze zmianami społecznymi, dochodzą nowe wartości podlegające ochronie. Przepis art. 23 Kodeksu cywilnego stanowi:
Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. 
Sformułowanie "w szczególności" oznacza, że to tylko przykłady. Każdy człowiek może kierować się innymi wartościami w życiu, ale jeżeli tylko wykaże, że są one społecznie akceptowalne i ważne, uzyskają one ochronę na równi z wymienionymi przykładami. 
Oprócz gwarancji sprawiedliwości społecznej, prawo daje również narzędzie do jej dochodzenia i egzekwowania. Przeciwko temu, kto odważy się naruszyć ład i porządek społeczny dotykając tym drugiej osoby powinien liczyć się z szeregiem konsekwencji - prawnych, jak i materialnych. Zwróćmy uwagę na przepis art. 415 Kodeksu cywilnego:
Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.
Przepis ten jest wyrazem uniwersalizmu co do chronionych wartości. Jakakolwiek działalność, nawet zgodna z prawem, która wyrządzi drugiej osobie szkodę pociąga za sobą obowiązek naprawienia konsekwencji. Bez względu na to, jaka wartość zostanie naruszona - zdrowie, dobre imię, majątek i bez względu na to, kto tego dokona. Prawo stoi na straży normalności według przyjętych i akceptowalnych norm, reguł. Jakiekolwiek wykroczenie ponad tę granicę wiąże się z koniecznością przywrócenia status quo - usunięcia naruszenia i naprawienia szkody. 


Problemem dzisiejszych czasów jest to, że na prawo spogląda się bardzo incydentalnie, emocjonalnie, poprzez pryzmat przedstawianych wiadomości, które często są bardzo subiektywne. Do tego dochodzi wiązanie prawa z osobami prawo tworzącymi i egzekwującymi, które nierzadko nie dają gwarancji spełnienia idei sprawiedliwego i skutecznego prawa. Jednakże, jeżeli spojrzymy na prawo z góry, jako całokształt norm prawnych regulujących normy społeczne i obyczajowe, to zauważymy, jak doskonałe jest w swojej prostocie. Dlatego, że odwołuje się do norm naturalnych, uniwersalnych oraz do takich, które kształtowały się przez wieki wraz z rozwojem naszej cywilizacji. Prawo to wyraz ludzkich obaw i potrzeb. Chroni to, co najważniejsze.

14 sierpnia 2016

Sędzia radzi: unikaj sądów!

Jeśli jeszcze nie znacie platformy TED, to bardzo polecam Wam zapoznanie się z nią. Jest to projekt, który prowadzi panele dyskusyjne na przeróżne tematy w różnych zakątkach świata. Nie trzeba być naukowcem, żeby móc wygłosić swój wykład. Cała idea sprowadza się do tego, że na TED może wystąpić każdy, kto ma coś ciekawego lub mądrego do powiedzenia. Wśród takich osób znalazł się niedawno Jarosław Gwizdak - sędzia i prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód. Przedstawił on bardzo obrazowo pracę polskich sądów i wskazał mankamenty naszego wymiaru sprawiedliwości. Gorąco polecam wysłuchanie krótkiego wykładu, a następnie przeczytanie kilku słów mojego komentarza.



Nie można nie zgodzić się z sędzią Gwizdakiem. Polskie sądy są przeładowane, a sama procedura dość skostniała, co odbija się na jakości sądzonych spraw. W niektórych sądach trzeba czekać pół roku od wniesienia sprawy do wyznaczenia pierwszego terminu rozprawy. Co ciekawe, pod względem czasu na rozpoznanie sprawy nie wypadamy wcale źle na tle Europy, gdyż średni czas pracy naszych sądów jest lepszy od sądów francuskich, czy włoskich. To, co jest wielką zaletą naszego wymiaru sprawiedliwości, a więc nieograniczony dostęp (a zarazem prawo) do sądu, jest również jego bolączką. Polacy słyną z pieniactwa i impulsywności, stąd sądy zalewane są sprawami, które mogłyby skończyć się zupełnie inaczej. Wydaje mi się, że tutaj właśnie tkwi problem. Należy stworzyć procedury, które skutecznie i efektywnie będą rozwiązywały spory niewymagające wiedzy i doświadczenia sądów. Dlaczego sędzia musi rozpatrywać sprawę kierowcy samochodowego, który nie zapłacił za zatankowane paliwo? Albo wspomnianego w filmie amatora spacerów z maczetami? Albo pozwu o zapłatę 100 złotych? Czy ustanowienie separacji między małżonkami wymaga ingerencji sądu?


Wiele rodzajów spraw mogłoby zakończyć się na etapie postępowania policyjnego lub prokuratorskiego. Można by wyposażyć te instytucje w narzędzia sprawowania sprawiedliwości w drobnych sprawach, a sądom pozostawić nadzór. Wówczas sądy mogłyby skupić się na rozpatrywaniu wymagających procesów, które kończyłyby się w znacznie krótszym czasie. Należy stawiać nacisk na pozasądowe rozwiązywanie sporów cywilnych i gospodarczych. Spory konsumenckie mogą być rozwiązywane przez polubowne sądy konsumenckie przy Inspekcjach Handlowych. Wprowadźmy podobne instytucje dla przedsiębiorców. Pozwoli to na skuteczniejsze rozwiązywanie konfliktów, co przełoży się na ułatwienie obrotu gospodarczego. Niedawno pojawił się pomysł, aby notariusze mogli wydawać nakazy zapłaty. Moim zdaniem, to dobry krok w kierunku odciążenia sądów, które muszą rozpatrywać pozwy o wartości nawet 100 złotych. 


Mam nadzieję, że niedługo nastąpią zmiany, które przyniosą zwiększenie roli pozasądowych trybów rozpatrywania sporów, a także delegują zadania sędziów na inne urzędy i zawody. Czekają na to obie strony - sądy i podsądni. Zwiększy to efektywność sądów, a w nas - obywatelach, wyuczy zdolności do rozmawiania i rozwiązywania problemów.

Przeczytaj również:

26 lipca 2016

Ich biznes upadł, bo zaoszczędziły na prawniku

Rola prawnika przy zakładaniu przedsiębiorstwa jest bardzo znacząca, ale wciąż przez wielu lekceważona. Przy wydatkach na założenie firmy nie bierze się pod uwagę kosztów konsultacji prawnych, gdyż panuje przekonanie, że urzędnicy i znajomi pomogą, a prowadzenie firmy nie może być trudne. Startujący przedsiębiorcy nie zdają sobie sprawy z ogromu przepisów i regulacji, których muszą przestrzegać, podczas gdy ich naruszenie lub brak spełnienia wymogów prawnych może skutkować upadkiem całej firmy. Bardzo dotkliwie przekonały się o tym Iza i Ania, założycielki firmy Mykawka, których historię opowiedziały Wysokie Obcasy w artykule "Cała Polska uczy się na błędach: kawka na kredyt" (link tutaj) z dnia 23 lipca 2016 r. autorstwa Olgi Święcickiej.
 
Każdy biznes potrzebuje analizy prawnej
Dziewczyny miały prosty plan - "stworzyć sieć mobilnych kawiarni, które będą serwować kawę i kanapki sfrustrowanym kierowcom stojącym w korkach. Sprzedaż ma się odbywać z elektrycznego wózka, który jest tani w utrzymaniu, ekologiczny i wszędzie może wjechać. Kawa ma być najlepszej jakości, a kanapki przygotowywane z wypiekanego w domu pieczywa, wszystko po 5 zł, żeby nie było kłopotu z wydawaniem reszty". Iza i Ania sporządziły biznesplan, a także wystąpiły do banku po kredyt oraz wystarały się o dofinansowanie unijne na założenie swojej firmy. Miały pomysł, marzenia, wiele zapału do pracy, ambicję, wizję i wsparcie bliskich. Czy czegoś więcej potrzeba, aby odnieść gospodarczy sukces?


Znajomości przepisów prawnych. Dziewczyny miały zamiar działać w branży gastronomicznej, która jest obwarowana mnóstwem wymogów prawnych, a wydawało im się, że urzędnicy poprowadzą je za rączkę i we wszystkim pomogą, aby tylko ich firma odniosła sukces. Wobec tego, postanowiły z kwoty 32.000 złotych, które zebrały na rozwój firmy, przeznaczyć na prawnika  tylko 50 zł, aby ten przygotował dla nich opinię prawną i poinstruował, w jaki sposób uzyskać zgodę miasta na sprzedaż swoich wyrobów. Łatwo można się domyślić, jaką wartość merytoryczną miała opinia warta 50 zł. Ciężej jednak wyobrazić sobie skutki, które może przynieść brak znajomości przepisów. 


Radca prawny za 50 zł wytłumaczył założycielkom firmy, "że w przepisach są dwie możliwości: albo miasto wyraźnie wskazuje miejsca, w których nie można sprzedawać, albo na odwrót - miejsca, w których handel jest dozwolony. W Gdyni przepisy mówią, gdzie sprzedawać nie wolno. Sprawdziłyśmy te miejsca i stwierdziłyśmy, że spokojnie damy radę. W końcu skoro tam nie można, to wszędzie indziej można. Logiczne, prawda? - pyta Iza. W tej logice zabrakło jednak małego szczegółu - każdy kawałek ziemi ma swojego właściciela. Żeby sprzedawać, trzeba mieć jego zgodę, a akurat skrzyżowania i ulice należą do miasta.

- 21 dni. Tyle czasu ma urząd, żeby odpowiedzieć na pismo. Miałam pomysł, miałam wózek, miałam marzenie, ale musiałam czekać. Trzy tygodnie za każdym razem. I to mnie wykończyło - opowiada."


Pomysłodawczyni biznesu Iza zakładała, że biznes stanie się rentowny po trzech miesiącach. Po trzech miesiącach biznes upadł. Co było tego przyczyną? Nie oceniam pomysłu pod kątem gospodarczym, chociaż założenia finansowe zaprezentowane w artykule są mało racjonalne. Łatwo zauważyć jednak, że gdyby dziewczyny zadbały o analizę prawną swojego pomysłu, to byłyby przygotowane na to, że uzyskanie zgody miasta na sprzedaż obwoźną nie jest łatwe, wymaga czasu i odpowiednich kroków prawnych. Tak samo pozwolenia sanepidowskie. Sam pomysł na biznes nie wystarczy. Jest oczywiście bardzo ważny, gdyż od niego wszystko się zaczyna. Jednakże ten pomysł musi zostać wpasowany w ramy prawne, które go ukształtują. Dopiero po tym dopasowaniu można zaczynać realizację projektu, wiedząc co jest dozwolone, a co zabronione. Pójście na żywioł oznacza nieuniknioną konfrontację z machiną biurokratyczną, która obojętna jest na gospodarcze marzenia. Urzędnicy na pewno będą wymagali spełniania wszystkich wymogów prawnych i przestrzegania przepisów.

Przeczytaj również:

20 grudnia 2014

Negatywny komentarz na Allegro może naruszać nasze prawa (wyrok)

Pewnie nie raz czułeś się oszukany przez sprzedawcę lub miałeś inne zastrzeżenia do transakcji. Nie każdy z nas ma temperament, żeby wykłócać się w sklepie o swoje pieniądze czy towary, ale w internecie nic nie krępuje naszej frustracji i czasem zbyt łatwo się jej poddajemy. Pewna konsumentka, która kupowała przez Allegro poniosła spore konsekwencje wystawienia negatywnego komentarza nacechowanego "wrogością" wobec sprzedawcy. 

Jeśli chcesz być z prawem na bieżąco, polub Sprawnie.com na Facebook'u.

W przedmiotowej sprawie klientka wystawiła komentarz o treści "Ludzie omijajcie tego PALANTA z daleka!!! To ZŁODZIEJ, HiIPOKRYTA, POWOLNY jak ŻÓŁW!!! Za towar warty 9,99 zapłaciłam 30,97 zł. Zero zwrotu pieniędzy (nadpłaty) OSZUST!!! Mam nadzieję że się udławi tymi pieniędzmi i przestanie oszukiwać !!!!! POLICJA”. Czy komentarz wystawiony w internecie na portalu aukcyjnym może naruszać nasze prawa i być podstawą do dochodzenia odszkodowania lub zadośćuczynienia? 

Netykieta wymaga powściągliwości w wyrażaniu niezadowolenia

Sąd Rejonowy uznał, że nie, ale Sąd Okręgowy dokonał bardziej wnikliwej analizy i doszedł do wniosku, że cyt.: "niezależnie też od okoliczności transakcji należy zgodzić się ze skarżącą co do tego, że w żaden sposób nie upoważniały one pozwanej do zamieszczenia komentarza zawierającego sformułowania obraźliwe dla powódki (palant, hipokryta, powolny jak żółw) i ją zniesławiające (oszust, złodziej, kradnie i oszukuje). Nie może też stanowić usprawiedliwienia pozwanej to, że inni kupujący używali podobnych określeń (aczkolwiek nie w takiej sile natężenia i nagromadzenia). Takie zachowanie pozwanej było w sposób oczywisty bezprawne i niewątpliwie naruszało dobro osobiste powódki w postaci czci.
(...) użycie tego rodzaju słów, powszechnie uważanych za obraźliwe („palant”) lub mających na celu obrażenie powódki, a także określających osoby dokonujące oznaczonych przestępstw (kradzieży, oszustwa) niewątpliwie naruszyło cześć powódki zarówno w aspekcie wewnętrznym jak i zewnętrznym. W świetle zasad doświadczenia życiowego należy też uznać za udowodnione, że komentarze tej treści zamieszczone na portalu aukcyjnym narażają sprzedawcę na utratę zaufania potrzebnego do zawodowego prowadzenia działalności polegającej na sprzedaży różnego rodzaju przedmiotów. Komentarze są widoczne dla wszystkich potencjalnych kontrahentów (nawet jeżeli dopiero po dokonaniu odpowiedniego wyboru na stronie internetowej) i mają wpływ na podjęcie przez nich decyzji o zakupie przedmiotu od danego sprzedawcy. W tym stanie rzeczy należy uznać, że zawinione działanie pozwanej (celowe i świadome, nawet jeśli pochopne i pod wpływem emocji) uprawniało powódkę do żądania odpowiedniej sumy pieniężnej za naruszenie jej dobra osobistego w postaci czci (art. 24 § 1 k.c. w zw. z art. 448 k.c.).


(...) Odpowiednia suma pieniężna w rozumieniu art. 448 k.c. powinna natomiast być adekwatna do okoliczności naruszenia dóbr osobistych, w tym do rozmiaru krzywdy powódki, rodzaju użytych przez pozwaną sformułowań, okoliczności, w jakich naruszenie dobra osobistego miało miejsce, stopnia zagrożenia powódki utratą zaufania kontrahentów. Zważywszy, że transakcja dotyczyła przedmiotów o niewielkiej wartości handlowej, sprzedawanych przez powódkę masowo, a sporne komentarze miały nikły wpływ na ogólną ocenę wiarygodności powódki jako sprzedawcy (95,8 % pozytywnych komentarzy, tj. 1.796 z 1.872), nie można mówić o poważnym zagrożeniu powódki utratą zaufania, mimo ciężaru użytych przez pozwaną słów. Podobnie, trudno uznać, aby w przypadku osoby trudniącej się zawodowo działalnością handlową i występującej na portalu aukcyjnym pod pseudonimem (jej dane osobowe są dostępne tylko dla kontrahentów), znieważenie związane w sposób ścisły z przebiegiem określonej transakcji mogło w sposób poważny ugodzić w poczucie własnej godności. Mając na względzie te okoliczności Sąd Okręgowy uznał, że adekwatną kwotą pieniężną tytułem zadośćuczynienia będzie kwota 300 zł. Spełnia ona zarówno funkcję kompensacyjną w stosunku do powódki jak i represyjną wobec pozwanej, skłaniając tę ostatnią do większej rozwagi przy formułowaniu publicznie wypowiedzi odnoszących się do innych osób".


Moim zdaniem, orzeczenie Sądu jest prawidłowe i może być dobrym odniesieniem do rozpatrywania podobnych spraw w przyszłości. Co raz więcej transakcji odbywa się w internecie, co raz więcej osób z niego korzysta w przekonaniu anonimowości, co powoduje, że czasami zapominają o dobrych obyczajach.Chociaż zasądzona kwota zadośćuczynienia nie jest wysoka, to jest dobrą lekcją wychowania dla pozwanej, a także dla wszystkich, którym się wydaje, że w internecie można wszystko robić bezkarnie.


Wyrok zapadł 4 września 2014 r. w Sądzie Okręgowym w Lublinie II Wydział Cywilny Odwoławczy w sprawie o sygnaturze akt II Ca 366/14. Pełna treść wyroku:
http://orzeczenia.lublin.so.gov.pl/content/allegro/153005000001003_II_Ca_000366_2014_Uz_2014-09-04_002

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

20 października 2014

Powrót zniesionych sądów rejonowych. Na początek 41 sądów.



Dla przypomnienia - były Minister Sprawiedliwości Jarosław Gowin zlikwidował z dniem 1 stycznia 2013 r. 79 sądów rejonowych, tłumacząc się koniecznością reorganizacji sądów powszechnych w celu ich sprawniejszego działania. Życie szybko zweryfikowało pomysł (który kosztował ponad milion złotych) ex-ministra, nie pozostawiając na niej/na nim suchej nitki. 


Minister Sprawiedliwości rozporządzeniem z dnia 7 października 2014 r.  w sprawie utworzenia niektórych sądów rejonowych przywróci do życia na początek 41 sądów. Rozporządzenie ma wejść w życie 1 stycznia 2015 r. Następnie, z dniem 1 stycznia 2016 r. mają powrócić do życia 34 sądy.


Nie wszystkie z 79 zlikwidowanych sądów będzie można przywrócić, w międzyczasie znowelizowano zasady tworzenia sądów rejonowych. Zgodnie z ustawą z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych (tekst jednolity Dz. U. z 2013 r,, poz. 427 ze zm.) - sąd rejonowy tworzy się dla obszaru jednej lub większej liczby gmin zamieszkałych przez co najmniej 50 000 mieszkańców, jeżeli łączna liczba spraw cywilnych, karnych oraz rodzinnych i nieletnich wpływających do istniejącego sądu rejonowego z obszaru tej gminy lub kilku gmin wynosi co najmniej 5000 w ciągu roku kalendarzowego. Możliwe jest jednak odstępstwo od tej zasady, sąd rejonowy może być utworzony dla regionu zamieszkałego przez mniej niż 50 000 mieszkańców, pod warunkiem, że łączna liczba spraw wyniesie co najmniej 5 000 w ciągu roku.


Od 1 stycznia zaczną funkcjonować sądy rejonowe w:
Brzezinach, Chodzieży, Choszcznie, Dąbrowie Tarnowskiej, Działdowie, Gostyniu, Grajewie, Kamiennej Górze, Kościerzynie, Krasnymstawie, Krotoszynie, Leżajsku, Lwówku Śląskim, Łęczycy, Nakle nad Notecią, Nisku, Nowym Tomyślu, Obornikach, Oleśnie, Opatowie, Opolu Lubelskim, Piszu, Pleszewie, Przeworsku, Pułtusku, Rawiczu, Rawie Mazowieckiej, Rykach, Sierpcu, Słupcy, Sokołowie Podlaskim, Staszowie, Strzelcach Krajeńskich, Suchej Beskidzkiej, Śremie, Tucholi, Wolsztynie, Wrześni, Wysokiem Mazowieckiem, Złotowie oraz w Zwoleniu.