28 grudnia 2015

Służba BHP: najważniejsze uwarunkowania prawne

Jednym z podstawowych obowiązków przełożonego, w stosunku do swoich podwładnych jest zapewnienie im bezpieczeństwa oraz higieny w miejscu pracy. W wypełnianiu tego zadania pracodawcy pomaga służba BHP. Czym jest, co należy do jej obowiązków i na jakich zasadach jest powoływana? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie poniżej.

 
Służba BHP w zakładzie pracy

Co mówi prawo?

Zgodnie z przepisami zawartymi na łamach Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 września 1997 roku w sprawie służby bezpieczeństwa i higieny pracy, każdy pracodawca, który zatrudnia powyżej 100 osób ma obowiązek wskazać pracownika lub grupę pracowników (w zależności od liczby zatrudnionych), którzy będą zajmować się doradztwem oraz kontrolą działań prowadzących do zapewnienia bezpieczeństwa oraz higieny w miejscu pracy. W firmach, w których liczba pracowników nie przekracza 100 osób, rolę pracownika/pracowników służby BHP może pełnić osoba zatrudniona w firmie przy innych pracach albo, w przypadku braku wykwalifikowanych pracowników - specjaliści z zewnątrz. Zgodnie z przepisami taka służba podlega bezpośrednio pracodawcy, natomiast w firmach, gdzie służba BHP stanowi własną, odrębną jednostkę osobie nią zarządzającej lub osobie uprawnionej do nadzoru.
Liczba pracowników, którzy zajmują się doradztwem i kontrolą w zakładzie pracy zależy od decyzji pracodawcy, który powinien uwzględnić warunki w jakich wykonywana jest praca oraz jej najistotniejsze zagrożenia. Zgodnie z § 4 art. 237 [11] Kodeksu pracy, inspektor pracy może nakazać zwiększenie liczby pracowników służby BHP jeśli stwierdzi, że na danych stanowiskach występują istotne zagrożenia zawodowe.


W ramach służby BHP swoje obowiązki mogą wypełniać:
  •  wykwalifikowani pracownicy zakładu pracy. Przełożony, który zatrudnia 100-600 osób jest zobowiązany stworzyć jedno lub wieloosobową służbę BHP lub zatrudnić na takim stanowisku osobę w niepełnym wymiarze czasu pracy. W przypadku firm, w których liczba zatrudnionych przekracza 600 osób pracodawca jest zobowiązany wyznaczyć jednego pracownika służby BHP na każdych 600 zatrudnionych.
  • pracodawca. Może wypełniać obowiązki pracownika służb BHP jeśli zatrudnia do 10 osób lub do 20, w przypadku gdy prowadzona przez niego działalność kwalifikuje się maksymalnie do trzeciej kategorii ryzyka, którą określa ustawa o ubezpieczeniu społecznym, przysługującym z tytuły wypadków przy pracy czy też chorób zawodowych.
  • firma zewnętrzna. Zgodnie z art. 237 [11] § 2 Kodeksu pracy, każda firma, która zatrudnia mniej niż 100 pracowników i wśród nich nie ma osób, które mogłyby w firmie pełnić służbę BHP to jej obowiązki powinny zostać powierzone osobom z zewnątrz.
Każda osoba zatrudniona na stanowisku pracownika służby BHP powinna posiadać odpowiednie kwalifikacje, potrzebne do prawidłowego wypełniana swoich powinności, a także przejść specjalne szkolenie dla pracowników tej służby z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy.


Główne obowiązki

Wszystkie obowiązki, które należą do służb BHP zostały zdefiniowane w §2 ust.1, rozporządzenia z września 1997 roku. Do najważniejszych należą:
- kontrola warunków pracy oraz przestrzegania przepisów, a także zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. W szczególności dotyczy to stanowisk, na których pracują kobiety w ciąży lub matki karmiące, osoby nieletnie czy niepełnosprawne,
- udzielanie informacji na temat zagrożeń oraz wysuwanie wniosków, które ma na celu ich usunięcie,
- opracowanie oraz zaprezentowanie (co najmniej raz w roku) okresowych analiz stanu bezpieczeństwa i higieny pracy, w których przedstawione zostaną propozycje technicznych oraz organizacyjnych przedsięwzięć
- formułowanie wniosków na temat spełnienia wymagań ergonomii w miejscu pracy,
- wyrażanie opinii na temat instrukcji odnoszącej się do zasad bezpieczeństwa i higieny pracy na danych stanowiskach pracy,
- doradzanie na temat praktykowania przepisów oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy,
- definiowanie wniosków na temat zasad bezpieczeństwa i higieny pracy w obecnych i nowo wdrażanych procesach produkcyjnych,
- branie udziału w ocenie ryzyka zawodowego, które jest ściśle związane z daną pracą,
- doradzanie w zakresie organizacji i metod pracy na stanowiskach, na których występują czynniki niebezpieczne, szkodliwe, uciążliwe oraz dobieranie odpowiednich środków ochrony indywidualnej i zbiorowej.


Służba BHP jako obrońca bezpieczeństwa i higieny pracy w zakładzie

Służba BHP to przede wszystkim organ kontrolny i doradczy, który pomaga pracodawcy w dopilnowywaniu tego, by w zakładzie pracy można było wykonywać swoje obowiązki z zachowaniem zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. Taką służbę BHP, w zależności od liczby zatrudnionych osób może pełnić pracodawca, pracownik firmy lub specjaliści z zewnątrz. Jednak za stan bezpieczeństwa BHP w zakładzie pracy odpowiada przede wszystkim pracodawca. W razie zaniedbań dyscyplinowanie pracowników może zostać przeprowadzone jedynie na zasadach określonych w Kodeksie pracy. Ci, którzy wykonywali swoje obowiązki na podstawie umowy cywilnoprawnej mogą być natomiast pociągnięci do odpowiedzialności na zasadach, które wynikają z Kodeksu cywilnego.


Artykuł powstał przy współpracy z firmą Safety Expert zajmującą się wspieraniem klientów w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy oraz ochrony przeciwpożarowej.

Przeczytaj również:

13 grudnia 2015

Gdy klient nie odbiera paczki za pobraniem...

Gdy klient nie odbiera paczki za pobraniem...

Niektórzy konsumenci dokonując zakupów przez Internet wciąż odnoszą się z pewną nieufnością wobec internetowych sprzedawców. Wiadomo, trzeba zapłacić za coś czego się nie widzi komuś, kogo się nie zna. Chcąc zatem zminimalizować ryzyko utraty swoich pieniędzy wybierają wysyłkę za pobraniem. Dzięki temu nabierają przekonania, że skoro sprzedawca opłaca wysłanie przesyłki, to nie oszuka swojego klienta. Co jednak w sytuacji, gdy kupujący nie odbierze przesyłki? Zdarza się tak, że klient rozmyśli się przed odbiorem paczki i zwyczajnie jej nie odbierze, a nawet celowo zamówi przesyłkę pobraniową, żeby obciążyć kosztami sprzedawcę. Taka praktyka jest niestety również domeną nieuczciwej konkurencji innych sprzedawców. Przy dużej ilości zamówień ciężkich przedmiotów sprzedawca jest narażony na spore koszty.

Artykuł dotyczy również sytuacji, kiedy umowa sprzedaży zostaje zawarta pomiędzy zwykłymi osobami (tzw. obrót powszechny). Coraz częściej dostaję pytania o pomoc w sprawach, których towary sprzedawane przez zwykłe osoby poprzez np. OLX, czy Allegro nie są odbierane przez kupujących.
 
W artykule opisuję, w jaki sposób sprzedawca może dochodzić swoich roszczeń wobec kupującego, który nie odebrał przesyłki. 

Jeśli chcesz być z prawem na bieżąco, polub Sprawnie.com na Facebook'u. 

Klient nie odbiera paczki za pobraniem
Koszty nieodebrania przesyłki za pobraniem

Obowiązek odebrania kupionej rzeczy

Przepisy dotyczące umowy sprzedaży stanowią wyraźnie o obowiązkach obu stron:
Art. 535 Kodeksu cywilnego
Przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę.
Umowa sprzedaży jest umową dwustronnie zobowiązującą - obowiązkiem sprzedawcy jest przeniesienie własności rzeczy i jej wydanie, a obowiązkiem kupującego odebranie rzeczy i zapłata ceny. Gdy sprzedawca wypełnił swoje obowiązki z tytułu umowy sprzedaży, ma prawo oczekiwać spełnienia obowiązków przez kupującego. Obowiązkiem kupującego jest odebrać towar i za niego zapłacić. Jeżeli kupujący uchyla się od spełnienia obowiązku, po stronie sprzedawcy rodzi się roszczenie. W pierwszej kolejności może dochodzić wykonania umowy.

Dochodzenie wykonania umowy polega właśnie na wyegzekwowaniu od kupującego zapłaty ustalonej ceny za towar oraz jego odebranie. Co do zasady, kupujący jest zobowiązany odebrać towar bez względu na okoliczności. Jedynie w wyjątkowych sytuacjach może zasłonić się brakiem możliwości wykonania swojego zobowiązania, jak na przykład siłą wyższą - katastrofa naturalna, wypadek itp. Wobec tego, sprzedawca może żądać do kupującego zapłaty ceny i odebrania towaru. 

Odszkodowanie za nieodebranie przesyłki

Oprócz żądania wykonania umowy, sprzedawca który poniósł szkodę z tytułu nienależytego wykonania zobowiązania przez kupującego, który nie odebrał przesyłki, może żądać od niego odszkodowania. W tym celu warto skorzystać z roszczenia z tytułu odpowiedzialności kontraktowej, które przyznaje art. 471 Kodeksu cywilnego:
Art. 471
Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.
Z powyższego przepisu wynika możliwość dochodzenia przez sprzedawcę naprawienia szkody od konsumenta, jaką poniósł wysyłając przesyłkę za pobraniem, która nie została odebrana. Szkodą jest poniesiony wydatek na opłacenie przesyłki, jak również koszty spakowania i zabezpieczenia towaru na czas transportu. Wyjątkowo, sprzedawca może nawet dochodzić zapłaty ceny, jeżeli nie sprzedał rzeczy, gdyż wysłał ją do nierzetelnego klienta, kiedy w tym czasie miał innych gotowych klientów, którym tej rzeczy nie mógł sprzedać, a po zwrocie paczki sprzedaż jest już nieaktualna (np. świąteczny charakter towaru). Dochodzenie ceny jest możliwe również wówczas, gdy towar uległ zniszczeniu z uwagi na swoje właściwości (np. krótki termin przydatności).
 

Dochodzenie roszczeń od kupującego, który nie odebrał przesyłki

W celu dochodzenia roszczenia względem kupującego, który nie odebrał przesyłki, sprzedawca może wystosować wezwanie do zapłaty. Może mieć ono formę pisemną i zostać wysłane listem poleconym, jak również mieć postać maila lub nawet SMS-a. W wezwaniu należy wskazać dochodzone kwoty, okoliczności zawarcia umowy oraz określić towar. Warto również uzasadnić dochodzone przez sprzedawcę kwoty.
 
Jeżeli wezwanie do zapłaty pozostanie bezskuteczne, należy rozważyć skierowanie sprawy na drogę sądową. W tym celu konieczne będzie wystosowanie powództwa o zapłatę. Sprzedawca może pozwać kupującego przed swój sąd, co pozwoli mu uniknąć podróży po całym kraju. Właściwym trybem sądowym będzie postępowanie upominawcze, w ramach którego sąd może wydać przeciwko kupującemu nakaz zapłaty. Jeżeli nakaz nie zostanie zaskarżony, to będzie mógł być egzekwowany przez komornika sądowego. W razie zaskarżenia nakazu, odbędzie się proces, po którym sąd wyda wyrok.
 
 
nieodebranie przesyłki przez kupującego
Wzór wezwania do zapłaty ws. nieodebranej przesyłki

Jeżeli chcesz skorzystać z opracowanego przeze mnie wzoru przedsądowego wezwanie do zapłaty, możesz go nabyć w kwocie 70 zł. Pismo zawiera wezwanie do zapłaty ceny za towar, kosztów przesyłki oraz ewentualnego odszkodowania. Żądanie jest odpowiednio uzasadnione przepisami prawa i zawiera rygor skierowania sprawy na drogę postępowania sądowego oraz egzekucyjnego. Wzór można dowolnie edytować, tak więc może posłużyć dla wielu przyszłych spraw. Wezwanie można zakupić poprzez LINK DO KOSZYKA.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Poniżej przedstawiam infografikę obrazującą najważniejsze zagadnienia:

nieodebranie przesyłki za pobraniem
Nieodebranie przesyłki za pobraniem

26 listopada 2015

Sprzedawcy T-Mobile nie znają praw konsumenta

Jestem abonentem T-Mobile Polska S.A. od co najmniej 10 lat... od czasów kiedy jeszcze istniała ERA GSM. Nie powiem, żebym był zadowolony z tej sieci, ale jakoś nam się układa. Trochę jak w starym małżeństwie - nauczyłem się żyć z ich wadami i jakoś tak leci. Gdy ostatnim razem przedłużyłem umowę abonamentową wziąłem telefon Sony Xperia J. Po krótkim czasie telefon okazał się kiepskim wyborem.

Kiedyś było lepiej.
Mniej więcej po pierwszym miesiącu używania telefonu musiałem go zareklamować, ponieważ wysiadł mi głośnik, telefon się często resetował , zawieszał i inne takie. Jako konsument świadomy swoich praw złożyłem reklamację w oparciu o obowiązującą jeszcze wtedy Ustawę o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej. Podkreślam to i wszystkim polecam wybór reklamacji w oparciu o ustawę - teraz to będzie Kodeks cywilny, ponieważ ww. Ustawa utraciła moc. Sprzedawcy przyjmując reklamację z automatu  zakładają jako jej podstawę gwarancję producenta, co daje im swobodę w uwzględnianiu żądań konsumenta, a proces reklamacyjny jest nieprzejrzysty i długi. Reklamując na podstawie Kodeksu cywilnego, sprzedawca jest obwarowany terminami i żądaniem konsumenta.


Telefon z powodu swoich wad nie został naprawiony, ale wymieniony na nowy. Jednakże po jakimś czasie nowy model znowu się popsuł, znowu go zareklamowałem, ale tym razem został naprawiony, a ja na pocieszenie otrzymałem nawet nową baterię. I teraz przejdę do sedna sprawy... otóż naprawiony telefon po paru miesiącach zaczął się psuć - wieszał się, nie działały aplikacje ze sklepu Play, resetował się, przeglądarka Internetu się wyłączała, nagrzewał się... więc po raz kolejny udałem się do salonu T-Mobile w łódzkiej Manufakturze celem złożenia reklamacji z żądaniem zwrotu ceny. 


Kiedy pani na stanowisku specjalisty do spraw sprzedaży(!) popatrzyła dokładnie w swój komputer i przejrzała moją historię abonencką z wielkim bólem, ale i lekką satysfakcją, stwierdziła że nie może przyjąć reklamacji, ponieważ moja gwarancja wygasła... Szczerze mówiąc, byłem przygotowany na taką ewentualność, więc wyłożyłem specjalistce pokrótce mój punkt widzenia, zaznaczając że nie korzystam z gwarancji, a termin jest zachowany. Otóż na gruncie poprzednio obowiązującej ustawy przepis stanowił wprost, że w przypadku wymiany towaru na nowy termin 2 lat odpowiedzialności sprzedawcy za wady towaru biegnie na nowo od dnia wymiany. Specjalistka jednak stwierdziła, że to nie tak i że w przypadku wymiany towaru na nowy termin wynosi 90 dni. Zachęcałem panią do sprawdzenia w ustawie przepisu, powiedziałem nawet którego, jednak specjalistka odwołała się do wiedzy innej specjalistki, która swoim autorytetem orzekła, że termin wynosi 90 dni. Panie chciały przywołać jeszcze kierownika salonu, który miał dokonać ostatecznego rozstrzygnięcia, jednak ten był zajęty obsługiwaniem innego klienta, więc ja postanowiłem wycofać się i jeszcze tego samego dnia napisałem do Miejskiego Rzecznika Praw Konsumentów, aby dokonał analizy mojego rozumowania przepisów i wstawił się za mną przed T-Mobile.


W krótki czasie Miejski Rzecznik skontaktował się ze mną i przyznał mi racę, a niedługo później otrzymałem pismo z centrali T-Mobile, że rzeczywiście termin na reklamację jest zachowany i jestem zapraszany do salonu celem złożenia reklamacji, gdzie pracownicy już mnie oczekują. Pismo załączam poniżej, a jutro udam się do salonu realizować swoje prawa :-). 

T-Mobile przyznało mi rację, chociaż nawet nie wiedzą jak mam na imię

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

3 listopada 2015

Odpowiedzialność za nieszczęśliwy wypadek

Chwila nieuwagi może spowodować bardzo przykre i niezamierzone konsekwencje. Czy zatem, zasadnym jest pociąganie do odpowiedzialności kogoś, kto wyrządził krzywdę bez złego zamiaru, niechcący, w skutek nieuwagi?  Przekonał się o tym bardzo dobrze pewien mężczyzna, który brał udział wraz ze swoją przyjaciółką w profesjonalnej sesji fotograficznej wykonywanej nad brzegiem rzeki. Fotograf przekazał mu na chwilę torbę ze sprzętem fotograficznym, a ten postawił ją na nadbrzeżnym słupku, po czym zupełnie niechcący trącił ją łokciem, a ta wpadła do rzeki. Niestety, wyłowienie jej było niemożliwe ze względu na wysoki brzeg i wartki nurt, który porwał torbę niszcząc sprzęt o wartości około 50.000 złotych. Jakby tego było mało, sprawcą szkody był kolega biednego fotografa.

Jeśli chcesz być z prawem na bieżąco, polub Sprawnie.com na Facebook'u. 
Nieszczęśliwy wypadek rodzi odpowiedzialność za szkodę

Wyobrażam sobie, że wobec takiej szkody i utraty dużej ilości sprzętu fotograficznego, który służył fotografowi do zarobkowania, dylemat moralny, czy pozwać kolegę za jego nieuwagę w ogóle nie miał miejsca. Na szczęście dla sprawcy, miał on ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, wobec czego pozwany został zakład ubezpieczeń. Początkowo ubezpieczyciel nie chciał wypłacić fotografowi ani złotówki, przez co sprawa trafiła do sądu. Zarówno sąd pierwszej instancji, jak i sąd drugiej instancji nie miały wątpliwości, co do odpowiedzialności sprawcy za powstałą szkodę i orzekł o obowiązku jej naprawienia. Na nic zdały się tłumaczenia pozwanego ubezpieczyciela, że to był nieszczęśliwy wypadek. 


Sąd przyznał, że takie zdarzenie jest rzeczywiście uznawane za nieszczęśliwy wypadek, czy też zdarzenie losowe, ponieważ sprawca tego wypadku ewidentnie nie chciał wyrządzić fotografowi żadnej szkody. Jednak zachowanie ubezpieczonego ma tutaj, w świetle art. 415 k.c., istotne znaczenie normatywne.
Zgodnie z art. 415 k.c. kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. Do zaistnienia takiej odpowiedzialności konieczne jest wystąpienie łączne trzech przesłanek. Są to:
1) działanie lub zaniechanie działania, z którym system prawny łączy czyjś obowiązek wyrównania szkody, a przy tym zachowanie to musi być bezprawne, czyli sprzeczne z oznaczonymi regułami postępowania w danej dziedzinie życia społecznego oraz zawinione, co oznacza, że nie ma żadnych takich obiektywnych okoliczności, które usprawiedliwiałyby zachowanie w sposób sprzeczny z tym regułami; wystarcza przy tym do uznania winy nawet najlżejszy jej stopień (wina nieumyślna w postaci lekkomyślności lub niedbalstwa);
2) powstanie szkody o określonej wysokości lub rozmiarze, która może mieć postać uszczerbku majątkowego lub uszczerbku niemajątkowego (tzw. krzywdy);
3) istnienie związku przyczynowego między oznaczonym zachowaniem (bezprawnym i zawinionym) a szkodą (krzywdą) – zgodnie z art. 361 § l k.c. zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła i w tych granicach, w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy, naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono (art. 361 § 2 k.c.).


W danej sprawie sprawca szkody zachował się w sposób lekkomyślny, czyli bez wystarczającego zastanowienia, a zatem jego zachowanie było zawinione. Zdaniem Sądu "od każdego dorosłego człowieka należy wymagać, aby w tego typu sytuacji poruszał się z rozwagą i zachowywał bezpieczną odległość od przedmiotu, który może potrącić czy zepchnąć, zwłaszcza w bliskim sąsiedztwie dużej i głębokiej rzeki". Sąd stanowczo zaprzeczył, jakoby milcząca zgoda fotografa na postawienie torby ze sprzętem fotograficznym na słupku powinna była zostać uznana za przyczynienie się do powstania szkody stwierdzając, że "nie można utrzymywać, że powód godził się na możliwość powstania szkody w jego majątku, gdyż samo postawienie torby nie prowadzi do jej upadku do rzeki i utraty zawartości, a nic nie świadczy o tym, żeby powód takie następstwa w ogóle przewidywał i aprobował".


Niestety, nawet jeśli działamy bez złego zamiaru, przypadkowo wyrządzimy komuś szkodę i bardzo tego żałujemy, jesteśmy zobowiązani do jej naprawienia. Względy moralne, okoliczności sprawy, czy znajomość z poszkodowanym mają w takich przypadkach raczej drugorzędne znaczenie, zwłaszcza jeśli utracimy coś dla nas bardzo cennego. Taka sytuacja może przytrafić się każdemu z nas, zwłaszcza że otaczamy się drogimi przedmiotami, które łatwo uszkodzić. W omawianej sprawie, na szczęście sprawcy szkody, miał on ubezpieczenie OC, wobec czego konsekwencje materialne zostały przerzucone na ubezpieczyciela. Gdyby jednak ubezpieczenia nie posiadał, to fotograf mógłby dochodzić odszkodowania bezpośrednio od sprawy.

Omawiany wyrok został wydany przez Sąd Okręgowy w Lublinie w dniu 28 stycznia 2015 r. w sprawie o sygnaturze akt II Ca 900/14.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

30 września 2015

Obowiązek wskazania osoby kierującej pojazdem - jak to ugryźć?

Obowiązek wskazania osoby kierującej pojazdem - jak to ugryźć?


Dzisiaj - 30 września 2015 r. - Trybunał Konstytucyjny w wyroku w sprawie o sygnaturze K 3/13 stwierdził, że sankcja za uchylenie się przez właściciela lub posiadacza pojazdu od obowiązku wskazania, komu powierzył on ten pojazd do kierowania lub używania w czasie, w którym urządzenie rejestrujące (czyli fotoradar) ujawniło wykroczenie popełnione przez kierującego tym pojazdem jest zgodna z Konstytucją RP. Z notatki sporządzonej przez Trybunał po rozpoznaniu sprawy, czytamy takie oto uzasadnienie:

W kwestionowanych przepisach chodzi o, zabezpieczony sankcją za wykroczenie, obowiązek wskazania, komu właściciel, posiadacz powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, a nie o obowiązek zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa czy tym bardziej wykroczenia. Innymi słowy, kwestionowane przepisy statuują obowiązek wskazania okoliczności faktycznej. Wskazanie komu został powierzony pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie nie przesądza o ewentualnej odpowiedzialności osoby wskazanej za wykroczenie drogowe utrwalone przez urządzenie rejestrujące (fotoradar).
W innej sytuacji prawnej jest ten, kto ma obowiązek wskazać komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, a w innej zobowiązany do zawiadomienia o popełnieniu wykroczenia.

Jeśli chcesz być z prawem na bieżąco, polub Sprawnie.com na Facebook'u. 

Ustalenie kierującego pojazdem

Wniosek o rozpoznanie sprawy złożył sam Prokurator Generalny, sprawa została rozpoznana w pełnym składzie Trybunału (15 sędziów!), przy czym 3 sędziów zgłosiło zdanie odrębne, co świadczy o powadze sprawy i złożoności problemu. Upraszczając całą sprawę, kwestia sprowadza się do tego, czy właściciel/posiadacz auta, które zostało "złapane" przez fotoradar ma obowiązek wskazania osoby prowadzącej auto. TK orzekł, że przepisy statuujące ten obowiązek nie są sprzeczne z Konstytucją i że wskazanie osoby nie jest równoznaczne ze złożeniem zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa/wykroczenia...

Mandat z fotoradaru
Można uniknąć kary za niewskazanie kierującego pojazdem

Kwestia jest dyskusyjna, gdyż skutkiem wykonania ciążącego na właścicielu auta obowiązku wskazania osoby będzie najpewniej ukaranie jej za popełniony na drodze czyn zabroniony, co jest równe w skutkach złożeniu zawiadomienia o popełnionym czynie. Tylko, że w ten sposób odbywa to się niejako w białych rękawiczkach. Oczywiście, osoba wskazana może uwolnić się od odpowiedzialności karnej, jeśli wykaże odpowiednie okoliczności (np. nie prowadziła samochodu, działała w stanie wyższej konieczności). Osobiście czuję lekkie rozczarowanie co do wyroku TK, ponieważ miałem nadzieję, że orzeknie o sprzeczności przepisów z Konstytucją.

Możliwości właściciela auta

Rozważmy zatem, w jakiej sytuacji znajduje się człowiek,  którego samochodem ktoś przekroczył prędkość, co zostało uwiecznione przez fotoradar i został wezwany do wskazania tego ktosia. Wezwany właściciel (posiadacz) pojazdu może: 
  1. wskazać siebie; 
  2. przedstawić dowód, że nie jest ani właścicielem, ani posiadaczem pojazdu; 
  3. wskazać kto kierował lub używał pojazd; 
  4. nie wskazać komu powierzył pojazd do kierowania lub używania; 
  5. przedstawić dowód, że pojazd był użyty wbrew jego woli i wiedzy przez nieznaną osobę, czemu nie mógł zapobiec; 
  6. przedstawić dowód, że jego odpowiedzialność za wykroczenie wyłączyło działanie w stanie wyższej konieczności.
Istota i kontrowersja sprawy sprowadza się do tego, że jeżeli wezwana osoba nie wskaże prowadzącego pojazd, a wie kto go prowadził, to może zostać na podstawie Kodeksu wykroczeń ukarana grzywną od 20 do 5.000 złotych. Czyli zostaje ukarana za "krycie" winnej osoby. Jeśli powie, że nie wie, to najpewniej jego stanowisko nie zyska aprobaty, gdyż jeśli nie zostanie poparte żadnymi dowodami, będzie bezwartościowe. Niby jak można nie wiedzieć, kto poruszał się autem?
Czy jest jakaś szansa na wybrnięcie z tego impasu? Widzę pewne rozwiązanie. Przepis nakazuje właścicielowi auta "wskazać komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie". A co jeśli pojazd został powierzony kilku osobom do kierowania lub używania w tym samym czasie? Dajmy na to, ojciec chcąc oszczędzić konfliktów rodzinnych wyjeżdżając na weekend powierzył samochód swoim dzieciom. Jedno z nich popełniło wykroczenie drogowe, ale które? Tego ojciec nie wie, bo żadne się nie przyznaje, a zdjęcie nie jest wystarczająco czytelne. Ojciec wskazał komu powierzył pojazd, tak więc moim zdaniem wypełnił dyspozycję przepisu i uwolnił się od ewentualnej sankcji, wobec czego nie może zostać ukarany. Wtórną kwestią jest ustalenie, które dziecko prowadziło samochód... ale to już nie jest problem ojca, tylko Policji.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

26 września 2015

Zawezwanie do próby ugodowej

Podzielę się z Wami moim ostatnim doświadczeniem co do zawezwania przez wierzyciela swojego dłużnika do próby ugodowej. Pewna spółka była wierzycielem innej spółki, z którą współpracowała od bardzo dawna. Dług był niewielki, a obroty pomiędzy firmami bardzo duże i w takich okolicznościach spółka-wierzyciel zawezwała spółkę-dłużnika do zawarcia próby ugodowej przed sądem. W skrócie od strony proceduralnej wygląda to tak, że wierzyciel składa pismo do sądu, w którym prosi sąd o wezwanie dłużnika do zawarcia ugody, przy czym dłużnik może się nie stawić lub nie zawrzeć ugody. W istocie rzeczy, takie zawezwanie do próby ugodowej najczęściej ma na celu przerwanie biegu przedawnienia wierzytelności. 

Warto rozmawiać w sprawie zawarcia ugody

W sytuacji, gdy wierzyciel widzi, że niedługo jego wierzytelność się przedawni, a nie chce wytaczać powództwa (np. szkoda mu psuć relacji biznesowych z dłużnikiem), nie ma wolnych środków pieniężnych na postępowanie sądowe, lub nie ma pełnej dokumentacji na potrzeby procesu, to najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na przerwanie biegu przedawnienia jest właśnie zawezwanie do próby ugodowej, bowiem zgodnie z art. 123 par. 1 pkt 1) Kodeksu cywilnego:
Bieg przedawnienia przerywa się:
przez każdą czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia;

Dzięki tej instytucji prawa cywilnego, w razie skutecznego przerwania biegu przedawnienia, termin liczy się od nowa. W opisywanej przeze mnie sytuacji wierzyciel był wręcz pewien, że dłużnik nie stawi się na posiedzenie. Jednakże dłużnik stawił się i nawet był przygotowany merytorycznie do sprawy. Ale przede wszystkim, był chętny do rozmawiania i ustalenia jakiegoś wspólnego stanowiska. Dzięki temu sąd zarządził krótką przerwę i zachęcił strony do rozmowy na temat porozumienia. 


W efekcie, po kilkuminutowej wymianie argumentów, przedstawieniu swojego stanowiska, ale przede wszystkim szczerej rozmowie, udało się dojść do porozumienia. Dzięki temu wszyscy byli zadowoleni, a już chyba najbardziej sąd, który aż pochwalił strony za takie podejście do sprawy. I w sumie to miał rację, ponieważ dzięki zawartej ugodzie relacje handlowe pozostają podtrzymane, obrót gospodarczy kręci się dalej, obie firmy mogą zarabiać i dawać pracę swoim ludziom. 


O to w tym właśnie chodzi, żeby czasami pójść na pewne ustępstwa mając na względzie dalszą perspektywę wspólnej pracy. Zadać sobie pytanie, czy warto iść od razu na noże, wytaczać proces, który może ciągnąć się miesiącami, a nawet latami i sporo kosztować, podczas gdy łatwiej jest usiąść wspólnie z dłużnikiem i szczerze porozmawiać. Przecież obie strony chcą tego samego - zarabiać pieniądze. 

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

20 września 2015

Podpisanie umowy bez jej czytania

Codziennie jesteśmy zalewani ofertami zawarcia korzystnych dla nas umów sprzedaży, kredytu, wycieczki i innych usług czy produktów które mogą odmienić nasz świat i uczynić go lepszym. Przygotowane oferty są atrakcyjne, a prezentowane przez uroczych sprzedawców zapewniających o rzetelności i uczciwości firmy. W związku z tym, w ślepo wierząc zapewnieniom i materiałom handlowym podpisujemy wszystko jak leci, zwłaszcza że byle umowa o abonament na telefon liczy 5 stron zapisanych drobnym makiem, w dodatku jest mało zrozumiała dla przeciętnego konsumenta, czy nawet przedsiębiorcy. 


Dopiero, gdy otrzymujemy rachunek, przystępujemy do realizacji umowy lub chcemy zmienić jej warunki, okazuje się jakiego kasztana podpisaliśmy... Płacimy za rzeczy, których nie chcieliśmy i których nie potrzebujemy, jesteśmy związani karami umownymi przy jakiejkolwiek próbie wypowiedzenia umowy lub jej zmiany, wiążą nas zobowiązania, których normalnie na siebie byśmy nie nałożyli, a umowa w dodatku trwa wiele miesięcy lub lat... Czy w takim przypadku druga strona umowy może przytoczyć powiedzenie "widziały gały co brały" i konsekwentnie domagać się realizacji umowy?

Nie podpisuj umów w ciemno

To zależy...

1. jeżeli świadomie składasz podpis pod umową, której nie przeczytałeś, z którą się nie zapoznałeś, to nie możesz liczyć na ochronę prawną i musisz ponieść konsekwencje swojej nonszalancji i braku roztropności.  

Błąd co do treści umowy polega na przekonaniu błądzącego, że postrzegany przez niego stan rzeczy odpowiada prawdzie, ponieważ nieświadomość niezgodności między własnym obrazem sytuacji a rzeczywistością stanowi immanentną cechę błędu. Jeżeli świadomie podpisujesz dokument nie znając jego treści, to nie mylisz się, bowiem świadomie akceptujesz postanowienia dokumentu niezależnie od ich treści. W efekcie ponosisz skutki własnej ignorancji.


2. jeżeli podpisanie umowy jest zwieńczeniem negocjacji co do jej treści, wspólnego ustalania postanowień umownych, to możesz podpisać umowę bez jej czytania będąc w przekonaniu, że znasz jej treść, która została ustalona wcześniej pomiędzy stronami.  

Uzgodnienie poszczególnych postanowień umowy w toku negocjacji usprawiedliwia postępowanie podpisującego, który co prawda świadomie nie czyta dokumentu, ale czyni to w przekonaniu, że jego treść
odpowiada przyjętym postanowieniom. Podsunięcie mu do podpisu dokumentu obejmującego inną wersję umowy oznacza wprowadzenie w błąd. Mamy tutaj do czynienia z nieuczciwym postępowaniem drugiej strony. Jeśli w toku ustalania warunków umowy przeczytałeś jej projekt 115 razy i został on zaakceptowany przez obie strony, a ma objętość 20 stron, to przeczytanie jej po raz kolejny może grozić rozstrojem zdrowia...


3. a co jeśli zawierasz umowę w obcym języku, którego nie znasz? Może to brzmi abstrakcyjnie, ale może się zdarzyć, że kuszony atrakcyjnymi cenami zagranicznych kontrahentów przyjmiesz ich ofertę. Głupio byłoby prosić o tłumaczenie umowy na język polski... chociaż powinieneś tego zażądać. 
Oceniając podpisanie umowy w obcym, nieznanym języku należy zastosować kryteria przedstawione w ustępach 1 i 2. To znaczy, że jeżeli przystępujesz do już gotowej umowy i nie masz zamiaru się z nią zaznajomić, to bądź gotów na brak pobłażliwego traktowania. Nieznajomość języka umowy nie zwalnia Cię od obowiązku zapoznania się z nią, a w razie jej podpisania - do jej realizacji. 
Jeżeli jednak, umowa była negocjowana np. przez Twojego tłumacza, prawnika lub nawet sam ją tłumaczyłeś słowo po słowie i otrzymasz do podpisania umowę o innej treści, a będąc w przekonaniu, że znasz jej tłumaczenie, podpiszesz ją, to wówczas możesz powołać się na błąd. Gdy treść umowy została wspólnie i zgodnie ustalona, ale druga strona zagrała nie fair, nie jesteś zobowiązany ponosić związanych z tym konsekwencji. 


Wiem, że czytanie umowy jest nudne, wymaga skupienia i pewnej znajomości terminologii prawniczej. Jednak, jeśli nie masz czasu na czytanie umowy przy jej zawieraniu lub nic nie rozumiesz z czytanego tekstu, weź umowę do domu, przeczytaj na spokojnie lub po prostu daj prawnikowi do zaopiniowania. Prawnik przetłumaczy Ci ją na "ludzki język", wskaże zagrożenia i doradzi, czy warta jest podpisywania lub nawet pomoże wynegocjować lepszą wersję.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.
 
Przeczytaj również:

13 września 2015

Ile sądy zasądzają za uszkodzenia kręgosłupa?

Artykuł jest kontynuacją cyklu poświęconego orzecznictwu sądów rozpatrujących sprawy o zasądzenie zadośćuczynienia za szkody wyrządzone na osobie. Tym razem przybliżę orzecznictwo dotyczące uszkodzeń związanych z kręgosłupem, czyli podstawą zdrowia każdego z nas.

Zadośćuczynienie z tytułu uszkodzenia kręgosłupa

1. Sąd Okręgowy w Poznaniu, wyrok z dnia 7 lutego 2007 r., sygnatura akt XII C 1999/05.

Stan sprawy: mężczyzna ucierpiał w wyniku wypadku komunikacyjnego.

Skutki: powód doznał złamania kości kulszowej i trzonowej, 3 żeber, a także kręgozmyku (tj. przemieszczenie kręgów wraz z całym odcinkiem kręgów wyżej leżących ku przodowi w stosunku do kręgu położonego niżej). W trakcie leczenia jeden miesiąc spędził w pozycji leżącej, następny w pozycji siedzącej, po zakończeniu leczenia istniały trudności w wykonywaniu pracy kierowcy.

Zasądzono: 30.000 zł, przy czym wcześniej ubezpieczyciel wypłacił 10.000 zł, więc w sumie powód otrzymał 40.000 zł tytułem zadośćuczynienia.


2. Sąd Rejonowy dla Krakowa-Podgórza, wyrok z dnia 15 października 2008 r., sygnatura akt I C 1166/06/P.

Stan sprawy: kobieta w wieku 34 lat ucierpiała w wyniku wypadku komunikacyjnego.

Skutki: długotrwały uszczerbek na zdrowiu 8%, w tym stłuczenie kręgosłupa szyjnego 5% oraz złamanie trzonu mostka bez przemieszczenia 3%. Dolegliwości bólowe przez około pół roku od zdarzenia, konieczność rezygnacji z uprawiania sportu i dźwigania, noszenie kołnierza usztywniającego na odcinku szyjnym, ponadto wiele innych niedogodności związanych ze zmianami zwyrodnieniowymi kręgosłupa.

Zasądzono: 14.070 zł, kwota zgodna z żądaniem powódki, sąd całkowicie uznał okoliczności sprawy i poniesione cierpienie.


3. Sąd Apelacyjny w Krakowie, wyrok z dnia 16 kwietnia 2015 r., sygnatura akt I ACa 145/15.

Stan sprawy: aktywna życiowo kobieta uległa wypadkowi samochodowemu, sprawca wypadku zbiegł z miejsca zdarzenia, spór toczył się przeciwko Ubezpieczeniowemu Funduszowi Gwarancyjnemu. 

Skutki: powódka doznała urazu kręgosłupa szyjnego z podwinięciem i wieloodłamowego złamania nasady łuku jednego z kręgów po stronie lewej, a także urazu ogólnego - zwłaszcza głowy z raną okolicy czołowej i małżowiny usznej prawej. Powódka nosiła kołnierz usztywniający przez ok. 3 miesiące, cierpiała z powodu bólu, ograniczyła aktywność fizyczną i towarzyską. Ogólne dolegliwości bólowe oraz stwierdzone niewielkie ograniczenia ruchów zgięcia, odwodzenia i rotacji w odcinku szyjnym kręgosłupa spowodowały, że łączny trwały uszczerbek na zdrowiu z punktu widzenia neurologicznego i ortopedycznego został oceniony na 15%.

Zasądzono: sąd II instancji podtrzymał zasądzone w I instancji 20.000 zł ponad 40.000 zł wypłaconych przez UFG. W sumie 60.000 zł tytułem zadośćuczynienia. 


4. Sąd Apelacyjny w Łodzi, wyrok z dnia 8 kwietnia 2015 r., sygnatura akt: I ACa 1498/14.

Stan sprawy: mężczyzna prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą uległ wypadkowi samochodowemu.

Skutki: doznane przez powoda obrażenia w postaci: urazu skrętnego kręgosłupa szyjnego i lędźwiowego, uszkodzenie słuchu, zaburzeń funkcji błędnika prawego spowodowały znaczne dolegliwości bólowe, długotrwałą rehabilitację, a ich następstwami były również problemy psychiczne w postaci zaburzeń adaptacyjnych. Leczenie wiązało się z cierpieniami fizycznymi i psychicznymi. Biegli ocenili trwały uszczerbek na zdrowiu na 32%.

Zasądzono: sąd apelacyjny podtrzymał zasądzone 58.500 zł tytułem zadośćuczynienia, przy czym ubezpieczyciel wypłacił wcześniej 5.500 zł. Co ciekawe, powód domagał się odszkodowania za utracony zarobek na skutek braku możliwości prowadzenia działalności gospodarczej z powodu obrażeń odniesionych w wypadku. W tej kwestii Sąd wypowiedział się, że "Uszczerbek majątkowy, spowodowany utratą zdolności do pracy zarobkowej wskutek uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia, któremu uległa osoba prowadząca jednoosobowo działalność gospodarczą, odpowiada osiąganemu przez nią dotąd dochodowi z tej działalności po potrąceniu podatków i ewentualnych kosztów amortyzacyjnych".


Zaglądajcie systematycznie, orzecznictwo będzie co jakiś czas uzupełniane. Żeby być na bieżąco, polecam zapisać się na newsletter w prawej kolumnie.

Następny artykuł zostanie poświęcony zadośćuczynieniu za uszkodzenia kończyn górnych.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również: