3 listopada 2015

Odpowiedzialność za nieszczęśliwy wypadek

Chwila nieuwagi może spowodować bardzo przykre i niezamierzone konsekwencje. Czy zatem, zasadnym jest pociąganie do odpowiedzialności kogoś, kto wyrządził krzywdę bez złego zamiaru, niechcący, w skutek nieuwagi?  Przekonał się o tym bardzo dobrze pewien mężczyzna, który brał udział wraz ze swoją przyjaciółką w profesjonalnej sesji fotograficznej wykonywanej nad brzegiem rzeki. Fotograf przekazał mu na chwilę torbę ze sprzętem fotograficznym, a ten postawił ją na nadbrzeżnym słupku, po czym zupełnie niechcący trącił ją łokciem, a ta wpadła do rzeki. Niestety, wyłowienie jej było niemożliwe ze względu na wysoki brzeg i wartki nurt, który porwał torbę niszcząc sprzęt o wartości około 50.000 złotych. Jakby tego było mało, sprawcą szkody był kolega biednego fotografa.
Nieszczęśliwy wypadek rodzi odpowiedzialność za szkodę

Wyobrażam sobie, że wobec takiej szkody i utraty dużej ilości sprzętu fotograficznego, który służył fotografowi do zarobkowania, dylemat moralny, czy pozwać kolegę za jego nieuwagę w ogóle nie miał miejsca. Na szczęście dla sprawcy, miał on ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, wobec czego pozwany został zakład ubezpieczeń. Początkowo ubezpieczyciel nie chciał wypłacić fotografowi ani złotówki, przez co sprawa trafiła do sądu. Zarówno sąd pierwszej instancji, jak i sąd drugiej instancji nie miały wątpliwości, co do odpowiedzialności sprawcy za powstałą szkodę i orzekł o obowiązku jej naprawienia. Na nic zdały się tłumaczenia pozwanego ubezpieczyciela, że to był nieszczęśliwy wypadek. 


Sąd przyznał, że takie zdarzenie jest rzeczywiście uznawane za nieszczęśliwy wypadek, czy też zdarzenie losowe, ponieważ sprawca tego wypadku ewidentnie nie chciał wyrządzić fotografowi żadnej szkody. Jednak zachowanie ubezpieczonego ma tutaj, w świetle art. 415 k.c., istotne znaczenie normatywne.
Zgodnie z art. 415 k.c. kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. Do zaistnienia takiej odpowiedzialności konieczne jest wystąpienie łączne trzech przesłanek. Są to:
1) działanie lub zaniechanie działania, z którym system prawny łączy czyjś obowiązek wyrównania szkody, a przy tym zachowanie to musi być bezprawne, czyli sprzeczne z oznaczonymi regułami postępowania w danej dziedzinie życia społecznego oraz zawinione, co oznacza, że nie ma żadnych takich obiektywnych okoliczności, które usprawiedliwiałyby zachowanie w sposób sprzeczny z tym regułami; wystarcza przy tym do uznania winy nawet najlżejszy jej stopień (wina nieumyślna w postaci lekkomyślności lub niedbalstwa);
2) powstanie szkody o określonej wysokości lub rozmiarze, która może mieć postać uszczerbku majątkowego lub uszczerbku niemajątkowego (tzw. krzywdy);
3) istnienie związku przyczynowego między oznaczonym zachowaniem (bezprawnym i zawinionym) a szkodą (krzywdą) – zgodnie z art. 361 § l k.c. zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła i w tych granicach, w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy, naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono (art. 361 § 2 k.c.).


W danej sprawie sprawca szkody zachował się w sposób lekkomyślny, czyli bez wystarczającego zastanowienia, a zatem jego zachowanie było zawinione. Zdaniem Sądu "od każdego dorosłego człowieka należy wymagać, aby w tego typu sytuacji poruszał się z rozwagą i zachowywał bezpieczną odległość od przedmiotu, który może potrącić czy zepchnąć, zwłaszcza w bliskim sąsiedztwie dużej i głębokiej rzeki". Sąd stanowczo zaprzeczył, jakoby milcząca zgoda fotografa na postawienie torby ze sprzętem fotograficznym na słupku powinna była zostać uznana za przyczynienie się do powstania szkody stwierdzając, że "nie można utrzymywać, że powód godził się na możliwość powstania szkody w jego majątku, gdyż samo postawienie torby nie prowadzi do jej upadku do rzeki i utraty zawartości, a nic nie świadczy o tym, żeby powód takie następstwa w ogóle przewidywał i aprobował".


Niestety, nawet jeśli działamy bez złego zamiaru, przypadkowo wyrządzimy komuś szkodę i bardzo tego żałujemy, jesteśmy zobowiązani do jej naprawienia. Względy moralne, okoliczności sprawy, czy znajomość z poszkodowanym mają w takich przypadkach raczej drugorzędne znaczenie, zwłaszcza jeśli utracimy coś dla nas bardzo cennego. Taka sytuacja może przytrafić się każdemu z nas, zwłaszcza że otaczamy się drogimi przedmiotami, które łatwo uszkodzić. W omawianej sprawie, na szczęście sprawcy szkody, miał on ubezpieczenie OC, wobec czego konsekwencje materialne zostały przerzucone na ubezpieczyciela. Gdyby jednak ubezpieczenia nie posiadał, to fotograf mógłby dochodzić odszkodowania bezpośrednio od sprawy.

Omawiany wyrok został wydany przez Sąd Okręgowy w Lublinie w dniu 28 stycznia 2015 r. w sprawie o sygnaturze akt II Ca 900/14.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

4 komentarze:

  1. Ostatnie akapit stanowi kwintesencję całego artykułu - nawet jeżeli przypadkowo wyrządzimy komuś szkodę i bardzo tego żałujemy, to nasza skrucha i tak tego nie zrekompensuje - jesteśmy zobowiązani do jej naprawienia. Tak działa prawo, a jak wiadomo - prawo jest dla ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę o wyjaśnienie ponieważ do końca nie zrozumiałem.
    Kolega, który "trącił łokciem" mając ubezpieczenie OC nie zapłacił za sprzęt tylko zakład ubezpieczeniowy czy tak?
    Dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, sprawca miał ubezpieczenie OC, które pokryło wyrządzoną szkodę. Ubezpieczenie OC przydaje się też innym członkom rodziny, np. psom - http://www.sprawnie.com/2015/04/ubezpieczenie-oc-psa-przeciez-on-nie.html

      Usuń
  3. Ubezpieczenia to dobry produkt dla szczególnie aktywnych ludzi. Mimowolnie to oni są najbardziej narażeni na nieszczęśliwe wypadki.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli chcesz o coś spytać lub podzielić się swoimi uwagami - pisz śmiało!