26 września 2015

Zawezwanie do próby ugodowej

Podzielę się z Wami moim ostatnim doświadczeniem co do zawezwania przez wierzyciela swojego dłużnika do próby ugodowej. Pewna spółka była wierzycielem innej spółki, z którą współpracowała od bardzo dawna. Dług był niewielki, a obroty pomiędzy firmami bardzo duże i w takich okolicznościach spółka-wierzyciel zawezwała spółkę-dłużnika do zawarcia próby ugodowej przed sądem. W skrócie od strony proceduralnej wygląda to tak, że wierzyciel składa pismo do sądu, w którym prosi sąd o wezwanie dłużnika do zawarcia ugody, przy czym dłużnik może się nie stawić lub nie zawrzeć ugody. W istocie rzeczy, takie zawezwanie do próby ugodowej najczęściej ma na celu przerwanie biegu przedawnienia wierzytelności. 

Warto rozmawiać w sprawie zawarcia ugody

W sytuacji, gdy wierzyciel widzi, że niedługo jego wierzytelność się przedawni, a nie chce wytaczać powództwa (np. szkoda mu psuć relacji biznesowych z dłużnikiem), nie ma wolnych środków pieniężnych na postępowanie sądowe, lub nie ma pełnej dokumentacji na potrzeby procesu, to najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na przerwanie biegu przedawnienia jest właśnie zawezwanie do próby ugodowej, bowiem zgodnie z art. 123 par. 1 pkt 1) Kodeksu cywilnego:
Bieg przedawnienia przerywa się:
przez każdą czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia;

Dzięki tej instytucji prawa cywilnego, w razie skutecznego przerwania biegu przedawnienia, termin liczy się od nowa. W opisywanej przeze mnie sytuacji wierzyciel był wręcz pewien, że dłużnik nie stawi się na posiedzenie. Jednakże dłużnik stawił się i nawet był przygotowany merytorycznie do sprawy. Ale przede wszystkim, był chętny do rozmawiania i ustalenia jakiegoś wspólnego stanowiska. Dzięki temu sąd zarządził krótką przerwę i zachęcił strony do rozmowy na temat porozumienia. 


W efekcie, po kilkuminutowej wymianie argumentów, przedstawieniu swojego stanowiska, ale przede wszystkim szczerej rozmowie, udało się dojść do porozumienia. Dzięki temu wszyscy byli zadowoleni, a już chyba najbardziej sąd, który aż pochwalił strony za takie podejście do sprawy. I w sumie to miał rację, ponieważ dzięki zawartej ugodzie relacje handlowe pozostają podtrzymane, obrót gospodarczy kręci się dalej, obie firmy mogą zarabiać i dawać pracę swoim ludziom. 


O to w tym właśnie chodzi, żeby czasami pójść na pewne ustępstwa mając na względzie dalszą perspektywę wspólnej pracy. Zadać sobie pytanie, czy warto iść od razu na noże, wytaczać proces, który może ciągnąć się miesiącami, a nawet latami i sporo kosztować, podczas gdy łatwiej jest usiąść wspólnie z dłużnikiem i szczerze porozmawiać. Przecież obie strony chcą tego samego - zarabiać pieniądze. 

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jeżeli chcesz o coś spytać lub podzielić się swoimi uwagami - pisz śmiało!