20 września 2015

Podpisanie umowy bez jej czytania

Codziennie jesteśmy zalewani ofertami zawarcia korzystnych dla nas umów sprzedaży, kredytu, wycieczki i innych usług czy produktów które mogą odmienić nasz świat i uczynić go lepszym. Przygotowane oferty są atrakcyjne, a prezentowane przez uroczych sprzedawców zapewniających o rzetelności i uczciwości firmy. W związku z tym, w ślepo wierząc zapewnieniom i materiałom handlowym podpisujemy wszystko jak leci, zwłaszcza że byle umowa o abonament na telefon liczy 5 stron zapisanych drobnym makiem, w dodatku jest mało zrozumiała dla przeciętnego konsumenta, czy nawet przedsiębiorcy. 


Dopiero, gdy otrzymujemy rachunek, przystępujemy do realizacji umowy lub chcemy zmienić jej warunki, okazuje się jakiego kasztana podpisaliśmy... Płacimy za rzeczy, których nie chcieliśmy i których nie potrzebujemy, jesteśmy związani karami umownymi przy jakiejkolwiek próbie wypowiedzenia umowy lub jej zmiany, wiążą nas zobowiązania, których normalnie na siebie byśmy nie nałożyli, a umowa w dodatku trwa wiele miesięcy lub lat... Czy w takim przypadku druga strona umowy może przytoczyć powiedzenie "widziały gały co brały" i konsekwentnie domagać się realizacji umowy?

Nie podpisuj umów w ciemno

To zależy...

1. jeżeli świadomie składasz podpis pod umową, której nie przeczytałeś, z którą się nie zapoznałeś, to nie możesz liczyć na ochronę prawną i musisz ponieść konsekwencje swojej nonszalancji i braku roztropności.  

Błąd co do treści umowy polega na przekonaniu błądzącego, że postrzegany przez niego stan rzeczy odpowiada prawdzie, ponieważ nieświadomość niezgodności między własnym obrazem sytuacji a rzeczywistością stanowi immanentną cechę błędu. Jeżeli świadomie podpisujesz dokument nie znając jego treści, to nie mylisz się, bowiem świadomie akceptujesz postanowienia dokumentu niezależnie od ich treści. W efekcie ponosisz skutki własnej ignorancji.


2. jeżeli podpisanie umowy jest zwieńczeniem negocjacji co do jej treści, wspólnego ustalania postanowień umownych, to możesz podpisać umowę bez jej czytania będąc w przekonaniu, że znasz jej treść, która została ustalona wcześniej pomiędzy stronami.  

Uzgodnienie poszczególnych postanowień umowy w toku negocjacji usprawiedliwia postępowanie podpisującego, który co prawda świadomie nie czyta dokumentu, ale czyni to w przekonaniu, że jego treść
odpowiada przyjętym postanowieniom. Podsunięcie mu do podpisu dokumentu obejmującego inną wersję umowy oznacza wprowadzenie w błąd. Mamy tutaj do czynienia z nieuczciwym postępowaniem drugiej strony. Jeśli w toku ustalania warunków umowy przeczytałeś jej projekt 115 razy i został on zaakceptowany przez obie strony, a ma objętość 20 stron, to przeczytanie jej po raz kolejny może grozić rozstrojem zdrowia...


3. a co jeśli zawierasz umowę w obcym języku, którego nie znasz? Może to brzmi abstrakcyjnie, ale może się zdarzyć, że kuszony atrakcyjnymi cenami zagranicznych kontrahentów przyjmiesz ich ofertę. Głupio byłoby prosić o tłumaczenie umowy na język polski... chociaż powinieneś tego zażądać. 
Oceniając podpisanie umowy w obcym, nieznanym języku należy zastosować kryteria przedstawione w ustępach 1 i 2. To znaczy, że jeżeli przystępujesz do już gotowej umowy i nie masz zamiaru się z nią zaznajomić, to bądź gotów na brak pobłażliwego traktowania. Nieznajomość języka umowy nie zwalnia Cię od obowiązku zapoznania się z nią, a w razie jej podpisania - do jej realizacji. 
Jeżeli jednak, umowa była negocjowana np. przez Twojego tłumacza, prawnika lub nawet sam ją tłumaczyłeś słowo po słowie i otrzymasz do podpisania umowę o innej treści, a będąc w przekonaniu, że znasz jej tłumaczenie, podpiszesz ją, to wówczas możesz powołać się na błąd. Gdy treść umowy została wspólnie i zgodnie ustalona, ale druga strona zagrała nie fair, nie jesteś zobowiązany ponosić związanych z tym konsekwencji. 


Wiem, że czytanie umowy jest nudne, wymaga skupienia i pewnej znajomości terminologii prawniczej. Jednak, jeśli nie masz czasu na czytanie umowy przy jej zawieraniu lub nic nie rozumiesz z czytanego tekstu, weź umowę do domu, przeczytaj na spokojnie lub po prostu daj prawnikowi do zaopiniowania. Prawnik przetłumaczy Ci ją na "ludzki język", wskaże zagrożenia i doradzi, czy warta jest podpisywania lub nawet pomoże wynegocjować lepszą wersję.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.
 
Przeczytaj również:

13 września 2015

Ile sądy zasądzają za uszkodzenia kręgosłupa?

Artykuł jest kontynuacją cyklu poświęconego orzecznictwu sądów rozpatrujących sprawy o zasądzenie zadośćuczynienia za szkody wyrządzone na osobie. Tym razem przybliżę orzecznictwo dotyczące uszkodzeń związanych z kręgosłupem, czyli podstawą zdrowia każdego z nas.

Zadośćuczynienie z tytułu uszkodzenia kręgosłupa

1. Sąd Okręgowy w Poznaniu, wyrok z dnia 7 lutego 2007 r., sygnatura akt XII C 1999/05.

Stan sprawy: mężczyzna ucierpiał w wyniku wypadku komunikacyjnego.

Skutki: powód doznał złamania kości kulszowej i trzonowej, 3 żeber, a także kręgozmyku (tj. przemieszczenie kręgów wraz z całym odcinkiem kręgów wyżej leżących ku przodowi w stosunku do kręgu położonego niżej). W trakcie leczenia jeden miesiąc spędził w pozycji leżącej, następny w pozycji siedzącej, po zakończeniu leczenia istniały trudności w wykonywaniu pracy kierowcy.

Zasądzono: 30.000 zł, przy czym wcześniej ubezpieczyciel wypłacił 10.000 zł, więc w sumie powód otrzymał 40.000 zł tytułem zadośćuczynienia.


2. Sąd Rejonowy dla Krakowa-Podgórza, wyrok z dnia 15 października 2008 r., sygnatura akt I C 1166/06/P.

Stan sprawy: kobieta w wieku 34 lat ucierpiała w wyniku wypadku komunikacyjnego.

Skutki: długotrwały uszczerbek na zdrowiu 8%, w tym stłuczenie kręgosłupa szyjnego 5% oraz złamanie trzonu mostka bez przemieszczenia 3%. Dolegliwości bólowe przez około pół roku od zdarzenia, konieczność rezygnacji z uprawiania sportu i dźwigania, noszenie kołnierza usztywniającego na odcinku szyjnym, ponadto wiele innych niedogodności związanych ze zmianami zwyrodnieniowymi kręgosłupa.

Zasądzono: 14.070 zł, kwota zgodna z żądaniem powódki, sąd całkowicie uznał okoliczności sprawy i poniesione cierpienie.


3. Sąd Apelacyjny w Krakowie, wyrok z dnia 16 kwietnia 2015 r., sygnatura akt I ACa 145/15.

Stan sprawy: aktywna życiowo kobieta uległa wypadkowi samochodowemu, sprawca wypadku zbiegł z miejsca zdarzenia, spór toczył się przeciwko Ubezpieczeniowemu Funduszowi Gwarancyjnemu. 

Skutki: powódka doznała urazu kręgosłupa szyjnego z podwinięciem i wieloodłamowego złamania nasady łuku jednego z kręgów po stronie lewej, a także urazu ogólnego - zwłaszcza głowy z raną okolicy czołowej i małżowiny usznej prawej. Powódka nosiła kołnierz usztywniający przez ok. 3 miesiące, cierpiała z powodu bólu, ograniczyła aktywność fizyczną i towarzyską. Ogólne dolegliwości bólowe oraz stwierdzone niewielkie ograniczenia ruchów zgięcia, odwodzenia i rotacji w odcinku szyjnym kręgosłupa spowodowały, że łączny trwały uszczerbek na zdrowiu z punktu widzenia neurologicznego i ortopedycznego został oceniony na 15%.

Zasądzono: sąd II instancji podtrzymał zasądzone w I instancji 20.000 zł ponad 40.000 zł wypłaconych przez UFG. W sumie 60.000 zł tytułem zadośćuczynienia. 


4. Sąd Apelacyjny w Łodzi, wyrok z dnia 8 kwietnia 2015 r., sygnatura akt: I ACa 1498/14.

Stan sprawy: mężczyzna prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą uległ wypadkowi samochodowemu.

Skutki: doznane przez powoda obrażenia w postaci: urazu skrętnego kręgosłupa szyjnego i lędźwiowego, uszkodzenie słuchu, zaburzeń funkcji błędnika prawego spowodowały znaczne dolegliwości bólowe, długotrwałą rehabilitację, a ich następstwami były również problemy psychiczne w postaci zaburzeń adaptacyjnych. Leczenie wiązało się z cierpieniami fizycznymi i psychicznymi. Biegli ocenili trwały uszczerbek na zdrowiu na 32%.

Zasądzono: sąd apelacyjny podtrzymał zasądzone 58.500 zł tytułem zadośćuczynienia, przy czym ubezpieczyciel wypłacił wcześniej 5.500 zł. Co ciekawe, powód domagał się odszkodowania za utracony zarobek na skutek braku możliwości prowadzenia działalności gospodarczej z powodu obrażeń odniesionych w wypadku. W tej kwestii Sąd wypowiedział się, że "Uszczerbek majątkowy, spowodowany utratą zdolności do pracy zarobkowej wskutek uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia, któremu uległa osoba prowadząca jednoosobowo działalność gospodarczą, odpowiada osiąganemu przez nią dotąd dochodowi z tej działalności po potrąceniu podatków i ewentualnych kosztów amortyzacyjnych".


Zaglądajcie systematycznie, orzecznictwo będzie co jakiś czas uzupełniane. Żeby być na bieżąco, polecam zapisać się na newsletter w prawej kolumnie.

Następny artykuł zostanie poświęcony zadośćuczynieniu za uszkodzenia kończyn górnych.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również: 

24 sierpnia 2015

Granice dozwolonej krytyki w Internecie

Chciałbym ponownie poruszyć temat tzw. netykiety, a szczególnie wyrażania opinii o innych osobach w Internecie i odpowiedzialności prawnej jaka jest przewidziana za obrażenie czyjejś osoby. Jakiś czas temu napisałem artykuł o tym, że negatywny komentarz na Allegro może naruszać czyjeś dobra osobiste i być podstawą do dochodzenia zadośćuczynienia. W tym artykule przybliżę wyrok Sadu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 15 marca 2015 r. (I ACa 901/14), który rozpatrywał sprawę weterynarza, co do którego pozwani na forum internetowym napisali, że jest rzeźnikiem, a jego klinikę przyrównali do rzeźni. Te ostre słowa pozwanych spowodowane były nieodpowiednim - w ich ocenie - podejściem do ciężko chorego psa (którego bardzo kochali) wymagającego nagłego leczenia i dojazdu do domu. Mniejsza o szczegóły, ponieważ sąd sformułował bardzo ciekawe stanowisko.

Jeśli chcesz być z prawem na bieżąco, polub Sprawnie.com na Facebook'u. 

W Internecie wolność słowa ma większe granice

Czy obrażenie drugiej osoby w Internecie może być wytłumaczalne, a co za tym idzie nie rodzić żadnych przykrych konsekwencji? Otóż, pod pewnymi warunkami tak...


Najpierw podstawa prawna. Zgodnie bowiem z art. 24 § 1 Kodeksu cywilnego, ten czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie; może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.


Obiektywne spojrzenie.
Przede wszystkim, aby móc przyznać, że w danej sprawie obraza drugiej osoby była uzasadniona, należy w sposób obiektywny spojrzeć na okoliczności tejże sprawy - należy zbadać, czy dane zachowanie, uwzględniając przeciętne reakcje ludzkie było wystarczającym powodem negatywnych odczuć. Kryteria oceny naruszenia muszą być poddane obiektywizacji, trzeba w tym zakresie uwzględnić odczucia szerszego grona uczestników i powszechnie przyjmowane, a zasługujące na akceptację normy postępowania, w tym normy obyczajowe i wynikające z tradycji.


Brak bezprawności działania.
Na tym, kto obraża ciąży obowiązek wykazania, że dokonane naruszenie nie było bezprawne i udowodnienie okoliczności, które w świetle prawa uzasadniały ingerencję w sferę dóbr osobistych obrażonego. Ciężar udowodnienia braku bezprawności spoczywa na tym, kto dobro prawne narusza. Obrażony natomiast musi dowieść, że zostało naruszone jego dobro osobiste, poczuł się dotknięty i pokrzywdzony wypowiedziany słowami. 
Bezprawnym jest każde działanie naruszające dobro osobiste, jeżeli nie zachodzi żadna ze szczególnych okoliczności usprawiedliwiających takie działanie. Do okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia dóbr osobistych na ogół zalicza się: działanie w ramach porządku prawnego (działanie dozwolone przez obowiązujące przepisy prawa), wykonywanie prawa podmiotowego, zgodę pokrzywdzonego oraz działanie w ochronie uzasadnionego interesu. Krytyka jest dozwolona, jeśli zostaje podjęta w interesie społecznym, ogólnym, jest rzeczowa i rzetelna. Nie ma takiego charakteru krytyka w celu dokuczenia innej osobie i jej szykanowania (patrz K. Piasecki, Kodeks cywilny. Księga pierwsza. Część ogólna. Komentarz, Zakamycze, 2003).


W Internecie można więcej.
W orzecznictwie sądów (w tym Sądu Najwyższego) utrwalił się pogląd, że język internautów, jest dosadny, skrótowy oraz często odbiega od standardów komunikacji, jakie obowiązują w społeczeństwie, co sprawia, że wulgaryzmy, które służą podkreśleniu ekspresji wypowiedzi są akceptowane i powszechnie używane. W związku z tym, wobec osoby będącej użytkownikiem systemów komentarzy internetowych, granice dopuszczalnej krytyki są podwyższone, tak samo jak wobec osób podejmujących działalność publiczną.


Ochrona społecznego interesu.
Granice wolności słowa zakreślone są szeroko wówczas, gdy krytyka dokonywana jest w celu ochrony społecznie uzasadnionego interesu (np. krytyka w celu ochrony praw konsumentów). Krytyka jest działaniem społecznie pożytecznym i pożądanym, lecz nawet jeżeli została podjęta w interesie społecznym, musi nosić cechy rzetelności, rzeczowości i konstruktywności, tj. musi być nakierowana na zapobieżenie pewnym nieprawidłowościom, czy zjawiskom patologicznym, nie zaś zmierzać wyłącznie do pognębienia przeciwnika.


Wobec osób publicznych można więcej.
W orzecznictwie sądów polskich oraz europejskich przyjmuje się, że granice dopuszczalnej krytyki w stosunku do osób prowadzących działalność publiczną są szersze (np. prawnicy, lekarze, dziennikarze, politycy, artyści). Osoby te w sposób nieunikniony, a zarazem świadomy i dobrowolny wystawiają się na kontrolę i reakcję ze strony opinii publicznej. Taka podwyższona granica dotyczy także osób, które prowadzą swego rodzaju publicystykę z udziałem otwartego dla wszystkich kręgu dyskutantów, a więc toczą dyskusje na forach internetowych, czy w mediach społecznościowych.


Wobec powyższych argumentów, można uznać że w niektórych wypadkach uzasadniona i konstruktywna krytyka podparta mocniejszymi epitetami może znaleźć uzasadnienie prawne, zwłaszcza jeżeli ma na celu ochronę szerszego kręgu jej odbiorców. Jednakże jakkolwiek delikatnego problemu by dotyczyła, uważam że należy pamiętać o dobrych obyczajach, a także o tym, że Internet nie jest anonimowy.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

4 sierpnia 2015

Ile sądy zasądzają za uszkodzenia głowy?

Prawie każdy z nas ucierpiał w jakimś wypadku, czy doznał innej szkody cielesnej, więc nie muszę się rozwodzić odnośnie bólu, cierpienia, dyskomfortu i tego wszystkiego co jest związane z uszkodzeniem ciała i powrotem do zdrowia. Przede wszystkim powrót do zdrowia związany jest z poniesieniem wielu wydatków i wyrzeczeń finansowych, dlatego właśnie towarzystwa ubezpieczeniowe chcąc zminimalizować nasze cierpienia oferują przeróżne rodzaje ubezpieczenia, które mają zrekompensować nam poniesione wydatki i doznane cierpienie. Jednakże, gdy przychodzi do zgłoszenia wypadku ubezpieczycielowi, to ten zazwyczaj nie podziela naszego odczucia co do doznanej krzywdy i roszczeń finansowych.

Jeśli chcesz być z prawem na bieżąco, polub Sprawnie.com na Facebook'u. 

Sądy zasądzają znacznie większe zadośćuczynienia niż przyznają je ubezpieczyciele

Bądźmy szczerzy - w interesie ubezpieczycieli jest, żeby przyznać możliwie najniższy uszczerbek na zdrowiu i wypłacić minimalne świadczenie pieniężne, bez względu na to jak długo i w jakiej wysokości opłacamy składki na ubezpieczenie. Z tego żyje towarzystwo ubezpieczeń, które jest nastawiony wyłącznie na zysk. W takich okolicznościach, chęć osiągnięcia zysku bardzo często przesłania obraz szkody i prowadzi do kuriozalnych orzeczeń lekarskich, które przyznają minimalny uszczerbek na zdrowiu, a wypłacona kwota ledwo wystarczy na pokrycie kosztów leków przeciwbólowych.


Niestety, większość osób nie kwestionuje orzeczeń lekarskich i wypłaconych środków. Powody są pewnie przeróżne. Jednakże jestem pewien, że w prawie każdym przypadku (może nawet w każdym...) wypłacone świadczenie jest znacznie zaniżone, przez co nie daje nigdy pełnej satysfakcji. Dlatego właśnie, jak grzyby po deszczu pojawiają się na rynku firmy, które walczą o odszkodowania dla pokrzywdzonych przed sądami. Tam dopiero dochodzi do rzetelnego zbadania sytuacji poszkodowanego, ocena przez biegłego lekarza sądowego uszczerbku na zdrowiu, uwzględnienie takich aspektów jak potrzeba pomocy osób trzecich, adaptacja do nowych warunków, cierpienia psychiczne, koszty leczenia... po prostu sądy zasądzają znacznie większe kwoty odszkodowania i zadośćuczynienia, ponieważ opierają się na dowodach, a nie na interesie ubezpieczyciela. Sumy zasądzane przez sądy są średnio 4 razy wyższe od tych przyznawanych przez firmy ubezpieczeniowe. 


Mam zamiar przedstawić wybrane orzecznictwo sądów, które zajmowały się właśnie pozwami przeciwko ubezpieczycielom, ewentualnie sprawcom i przedstawić okoliczności danej sprawy oraz kwoty jakie zostały zasądzone na rzecz poszkodowanych z tytułu zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Planuję cykl artykułów przedstawiających orzecznictwo z podziałem na urazy poszczególnych części ciała:
  1. głowa (w tym urazy mózgu, uszu, oczu, twarzy),
  2. kręgosłup,
  3. ręce,
  4. nogi,
  5. urazy psychiczne,
  6. urazy wielonarządowe.


Oczywiście każda sprawa jest inna, okoliczności są inne, obrażenia, sytuacja stron i milion innych czynników wpływających na końcowy wynik sprawy, ale przedstawione orzeczenia pozwolą mniej więcej zorientować się w sytuacji poszkodowanego oraz w przybliżeniu określić jaka kwota mogłaby zostać wywalczona przed sądem. Wskazane kwoty dotyczą zadośćuczynienia, a nie odszkodowania, które powinno pokryć realnie poniesione straty. Zadośćuczynienie powinno rekompensować ból, cierpienie, straty psychiczne, czyli te niematerialne konsekwencje przykrego zdarzenia.


Zaczynamy od głowy:

1. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu, wyrok z dnia 21 marca 2007 r., sygn. akt I ACa 130/07

Stan sprawy: pozwany znieważył i pobił powódkę, za co został skazany za naruszenie czynności narządu ciała na okres powyżej 7 dni.

Skutki: Trzydniowa hospitalizacja, ale bez zabiegów i operacji, w efekcie pobicia pojawiły się napady padaczkowe.

Zasądzono: 20.000 zł. Powódka domagała się 45.000 zł, ale ze względu krótki okres spędzony w szpitalu i brak trwałych uszkodzeń bezpośrednio po zdarzeniu, a także kiepską sytuację materialną pozwanego sąd przyznał mniej niż żądała powódka. Co ciekawe, Sąd Okręgowy zasądził kwotę 35.000 zł, jednakże na skutek apelacji pozwanego kwota została zmniejszona. 

2. Sąd Okręgowy w Krakowie, wyrok z dnia 21 września 2007 r., sygn. akt I C 2114/06

Stan sprawy: dziewczynka w wieku 11 lat została potrącona przez samochód osobowy, gdy wybiegła zza autobusu. Pozwany, który przekroczył znacznie prędkość, został skazany wyrokiem karnym. Ubezpieczyciel wypłacił 160.000 zł.

Skutki: ciężkie uszkodzenie mózgu i pnia mózgu, wielomiesięczna nieprzytomność, czterokończynowy niedowład spastyczny oraz stłuczenie płuc, trwały uszczerbek na zdrowiu w wysokości 240% (możliwe jest orzeczenie ponad 100%, ponieważ każde uszkodzenie ma swój wyraz w procencie, które się sumują w przypadku wielu uszkodzeń), w tym: porażenia i niedowłady pochodzenia mózgowego uniemożliwiające samodzielne chodzenie i stanie - 100%, ciężkie zaburzenia neurologiczne i psychiczne uniemożliwiające samodzielną egzystencję - 100%, napady padaczki do dwóch razy w miesiącu - 30%, uszkodzenie nerwów w zakresie mięśni wewnętrznych oka - 10%. Dodatkowo: spastyka, ślinotok, oszpecenie twarzy, skrócenie lewej nogi. Bóle karku, kręgosłupa i nogi, zamknięcie w sobie i obojętność, bolesna i trwała rehabilitacja.

Zasądzono: 400.000 zł. Pozwany wypłacił wcześniej 160.000 zł, sąd zasądził więc dodatkowe 240.000 zł, ale uznał przyczynienie się dziewczynki do wypadku w 20% (z powodu wybiegnięcia zza autobusu) co pomniejszyło kwotę o 80.000 zł, w efekcie czego zasądzone zostało 160.000 zł

3. Sąd Okręgowy w Poznaniu, wyrok z dnia 28 maja 2008 r., sygn. akt I C3547/05

Stan sprawy: mężczyzna w wieku 24 lat, aktywny i samowystarczalny finansowo uległ wypadkowi samochodowemu. Ubezpieczyciel wypłacił 100.000 zł.
Skutki: uraz wielomiejscowy, zatrzymanie akcji serca, poważne uszkodzenie czaszki i mózgu, wstrząs pourazowy, złamanie siódmego żebra i kości grochowatej oraz nadgarstka lewego. Trwały uszczerbek na zdrowiu w wysokości 185% w skutek m.in. niedowładu spastycznego czterokończynowego, zespołu psychoorganicznego, pobudzenia psychoruchowego z elementami agresji, znacznych zaburzeń pamięci i zaburzeń emocjonalnych, sprawności intelektualnej na poziomie upośledzenia umysłowego, bardzo słabej koordynacji wzrokowo-ruchowej oraz niskiej zdolności rozumienia sytuacji społecznych. Dożywotnia rehabilitacja, opieka psychiatryczna, utrata pracy, konieczność opieki przez rodziców.

Zasądzono: 300.000 zł ponad to co wypłacił ubezpieczyciel. Sąd wziął pod uwagę młody wiek poszkodowanego, utratę perspektyw życiowych, trwałe kalectwo, długą hospitalizację, konieczność stałej opieki i utratę w wypadku osoby bliskiej.
Sądy przyznają poszkodowanym nawet 4x więcej niż firmy ubezpieczeniowe

4. Sąd Apelacyjny w Krakowie, wyrok z dnia 10 lutego 2009 r., sygn. akt I ACa 23/09

Stan sprawy: mężczyzna w wieku 53 lat, chory na alkoholizm, ucierpiał w wypadku samochodowym jako pasażer pijanego kierowcy. Sprawca nie był ubezpieczony, a Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny odmówił zapłaty ze względu na przyczynienie się poszkodowanego.

Skutki: uraz czaszkowo-mózgowy w postaci rozległych stłuczeń głowy, stłuczenia mózgu, krwawienia podpajęczynówkowego), złamanie żeber, stłuczenie podudzia prawego, zespół psychoorganiczny i otępienny, niedowład kończyn. Konieczność całodobowej opieki.

Zasądzono: 100.000 zł, które w skutek przyjęcia przyczynienia się do szkody w 50% zostało pomniejszone o połowę. 

5. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu, wyrok z dnia 5 maja 2006 r., sygn. akt I ACa 194/06

Stan sprawy: 17 letni chłopak uderzony pięścią w twarz. 

Skutki: zabieg operacyjny, trwały uszczerbek na zdrowiu w wysokości 55%, uszkodzona gałka oczna bez poczucia światła, orzeczenie lekkiego stopnia niepełnosprawności.

Zasądzono: 55.000 zł.

6. Sąd Apelacyjny w Krakowie, wyrok z dnia 14 sierpnia 2008 r., sygn. akt I ACa 583/08

Stan sprawy: mechanik samochodowy w wieku 41 lat doznał wypadku przy pracy. Ubezpieczyciel odmówił uznania roszczenia.

Skutki: wielokrotna hospitalizacja, sześć nieskutecznych zabiegów na gałce ocznej, w efekcie ciężkie uszkodzenie lewego oka, ślepota, silny stres. Brak możliwości wykonywania dotychczasowego zawodu.

Zasądzono: 60.000 zł.

7. Sąd Apelacyjny w Krakowie, wyrok z dnia 14 października 2008 r., sygn. akt I ACa 790/08

Stan sprawy: mężczyzna w wieku 19 lat ucierpiał w czasie bójki z rówieśnikiem.

Skutki: rana kłuta lewego oczodołu z przebiciem gałki ocznej, ściany oczodołu i zranieniem lewego płata skroniowego mózgu z następowym krwiakiem śródmózgowym, konieczność usunięcia lewego oka, problemy z pamięcią i koncentracją, trwały uszczerbek na zdrowiu w wysokości 40%.

Zasądzono: 67.500 zł.

8. Sąd Apelacyjny w Gdańsku, wyrok z dnia 20 października 2007 r., sygn. akt I ACa 1037/07

Stan sprawy: kobieta w wieku 29 lat potrącona przez samochód. Ubezpieczyciel wypłacił 53.000 zł.

Skutki: stłuczenie głowy, wstrząśnienie mózgu, złamanie piramidy kości skroniowej lewej, perforacja kości bębenkowej ucha oraz trwała utrata słuchu w uchu lewym, trwały uszczerbek na zdrowiu w wysokości 30%. Problemy z pamięcią, koncentracją, zawroty głowy, zaburzenia równowagi, omdlenia.

Zasądzono: 100.000 zł, tak więc sąd przyznał dodatkowe 47.000 zł ponadto, co przyznał ubezpieczyciel. 

9. Sąd Okręgowy w Poznaniu, wyrok z dnia 6 lipca 2006 r., sygn. akt II Ca 914/06

Stan sprawy: mężczyzna w wieku 57 lat został pobity pięścią w twarz.

Skutki: podwójne złamanie żuchwy, konieczność zabiegów operacyjnych przy znieczuleniu ogólnym, przez pierwsze dwa miesiące możliwość spożywania wyłącznie płynnych pokarmów, uszkodzenie nerwu, widoczna blizna, bóle kości przy zmianie pogody.

Zasądzono: w pierwszej instancji 7.500 zł, które w Sądzie Apelacyjny zostało zmniejszone do 3.907 zł, gdyż sąd uznał, że powód przyczynił się do bójki. 

10. Sąd Okręgowy w Krakowie, wyrok z dnia 31 marca 2008 r., sygn. akt I C 1021/06

Stan sprawy: kobieta w wieku 26 lat ucierpiała w wypadku samochodowym spowodowanym przez pozwanego. Ubezpieczyciel wypłacił 12.000 zł. 

Skutki: stłuczenie głowy, klatki piersiowej, złamanie kości udowej lewej, rana tłuczona wargi dolnej, liczne rany twarzy, niepowodzenie rehabilitacji, skrócenie lewej nogi, trwały uszczerbek na zdrowiu - 45%, w tym blizny szpecące twarz - 30%, złamanie kości udowej ze skróceniem kończyny - 15%. Konieczność zabiegu plastycznego, ból i rehabilitacja. 

Zasądzono: 100.000 zł, czyli 88.000 zł ponad kwotę przyznaną przez ubezpieczyciela.


Jak widać na podstawie powyżej przedstawionych orzeczeń kwoty zasądzane przez sądy są znacznie wyższe od kwoty przyznawanych przez towarzystwa ubezpieczeń. Dlatego właśnie warto występować na drogę sądową celem dochodzenia odpowiedniego odszkodowania i zadośćuczynienia. Nie polecałbym jednak firm odszkodowawczych, ponieważ nie cechuje ich co do zasady rzetelność i sumienność, a ich wynagrodzenie potrafi wynosić połowę zasądzonej kwoty...


Zgromadzone powyżej orzeczenia zostały zaczerpnięte przeze mnie z opracowania Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości pt. "Przesłanki zadośćuczynienia pieniężnego za krzywdę związaną z uszkodzeniem ciała lub uszczerbkiem na zdrowiu w praktyce sądowej", którego autorem jest Mikołaj Wild. Link do opracowania.


Systematycznie będę wyszukiwał nowych orzeczeń i wklejał je do artykułu, aby zaprezentować możliwie jak najwięcej stanów faktycznych i rozstrzygnięć. Aby być na bieżąco z aktualizacjami i dalszymi częściami cyklu zachęcam do zapisania się na newsletter - formularz jest po prawej stronie.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

17 lipca 2015

Jak uniknąć płacenia mandatu za jazdę bez biletu?

Dzisiejszy artykuł będzie o tym, że warto uderzyć się w pierś i przyznać do błędu. Zdarzyło mi się (niepierwszy raz...) niedawno dostać mandat za jazdę bez biletu komunikacją miejską w Łodzi. Było to w poniedziałek po długim weekendzie czerwcowym. Szybko odzwyczajam się od wczesnego wstawania, więc miałem problem z porannymi przygotowaniami do wyjścia do pracy, przez co w ostatniej chwili wpadłem do autobusu i najzwyczajniej w świecie zająłem wolne miejsce, żeby w spokoju dojechać na miejsce. Gdy podszedł do mnie kontroler biletów, dałem mu pewnie do sprawdzenia swoją migawkę, która okazała się nieaktualna...

Jeśli chcesz być z prawem na bieżąco, polub Sprawnie.com na Facebook'u.

Najzwyczajniej w świecie zapomniałem kiedy kończy mi się bilet okresowy i byłem przekonany, że na pewno nie w tym dniu. Wiedziałem, że jestem na przegranej pozycji, więc pokornie przyjąłem mandat i zapłaciłem go od razu u kontrolera. Żal mi było tych pieniędzy, których pozbyłem się z własnego roztargnienia, więc postanowiłem napisać prośbę o anulowanie kary.


W prośbie opisałem całą pechową sytuację, zaznaczyłem moją długą historię lojalnego opłacania biletów i poprosiłem o potraktowanie całej sprawy jako jednorazowy i przypadkowy incydent. Bez większych nadziei wysłałem takie pismo do Zarządu Dróg i Transportu, który wbrew pozorom zajmuje się takimi sprawami, a nie MPK Łódź i czekałem na odpowiedź. 


Gdy minęły prawie dwa tygodnie dałem już sobie spokój z czekaniem i całkowicie straciłem nadzieję na odzyskanie pieniędzy, ale wtedy właśnie przyszła odpowiedź od ZDiT - opłata dodatkowa została anulowana! Jeszcze tego samego dnia poszedłem odebrać swoje pieniądze, chociaż została mi potrącona opłata manipulacyjna. Widać, czasem warto zamiast jałowych dyskusji i kłótni z "kanarami" przyznać się do winy, ponieść karę i liczyć, że dobro wróci. 

Anulowany mandat za jazdę na gapę
Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie. A jeżeli chciałbyś/chciałabyś odwdzięczyć mi się za tworzone treści, to możesz postawić mi wirtualną kawę wchodząc w link KAWA.

Przeczytaj również:

11 lipca 2015

Reklamacja pomiędzy przedsiębiorcami - 5 kroków

Reklamacja pomiędzy przedsiębiorcami - 5 kroków

Nierzadko zdarza się, że w obrocie tzw. profesjonalnym (B2B), w którym obie strony umowy sprzedaży są przedsiębiorcami, rzecz zakupiona ma wadę fizyczną. Wielu przedsiębiorców ma wątpliwości, czy po dokonanym zakupie "na firmę" mają prawo reklamować wadliwy towar. TAK - rękojmia ma zastosowanie również do przedsiębiorców, przy czym, w reklamacji pomiędzy przedsiębiorcami na kupującym ciąży znacznie więcej obowiązków i musi być uważniejszy, niż w konsument przy sprzedaży konsumenckiej. Postaram się przedstawić, jak zareklamować towar z wadą fizyczną w przypadku, gdy reklamującym jest przedsiębiorca. Rozpatrujemy reklamację na podstawie Kodeksu cywilnego, którą należy odróżnić od reklamacji na podstawie gwarancji producenta/sprzedawcy.

Jeśli chcesz być z prawem na bieżąco, polub Sprawnie.com na Facebook'u. 

Reklamacja przez przedsiębiorcę
Przedsiębiorca też może reklamować kupiony towar

1 krok: zbadanie rzeczy kupionej.

Odebranie rzeczy kupionej jest kluczową chwilą, ponieważ następuje przekazanie prawa do własności, a zatem przechodzi ryzyko utraty i uszkodzenia rzeczy ze sprzedawcy na kupującego. Kupujący powinien sprawdzić rzecz w czasie i sposób, który jest właściwy dla rzeczy danego rodzaju. Inaczej będzie wyglądało sprawdzenie skomplikowanej maszyny produkcyjnej, a inaczej telefonu komórkowego, w każdym razie należy sprawdzić, czy wydawana rzecz jest zgodna z umową. Niedostrzeżenie wad w odpowiednim momencie może powodować utratę uprawnień i reklamacja przez przedsiębiorcę będzie niemożliwa.


2 krok: powiadomienie sprzedawcy o wadzie.

W razie stwierdzenia nieprawidłowości należy niezwłocznie powiadomić o tym sprzedawcę. Niezwłocznie, czyli bez zbędnej zwłoki, wręcz natychmiast. Uchybienie temu obowiązkowi spowoduje utratę uprawnienia z tytułu rękojmi za wady. Kodeks cywilny w art. 563 par. 2 wskazuje sposób zawiadomienia o wadzie.
Do zachowania powyższego terminu wystarczy wysłanie przed jego upływem zawiadomienia o wadzie.
Nie jest powiedziane, że zawiadomienie powinno być na piśmie, ale jest to najpewniejszy sposób powiadomienia sprzedawcy, zwłaszcza jeśli wyślemy pismo za potwierdzeniem odbioru - mamy wtedy pewność, że zawiadomienie dotarło do sprzedawcy i wywołało określone skutki prawne. Ciekawe i trafne stanowisko zaprezentował Sąd Apelacyjny w Białymstoku w wyroku z dnia 10 października 2014 r. (sygn. akt I ACa 369/14):
Artykuł 563 k.c. uzależnia realizację uprawnień kupującego z tytułu rękojmi za wady rzeczy sprzedanej od dopełnienia przez niego aktu staranności w postaci zawiadomienia sprzedawcy o wadzie w terminie określonym w tym przepisie. Zawiadomienie o wadach nie wymaga szczególnej formy, a zatem skutki prawne wywołuje zarówno zawiadomienie na piśmie, jak i ustnie. Ten obowiązek kupującego zastrzeżony jest w interesie sprzedawcy, gdyż w jego interesie leży jak najszybsze dowiedzenie się o wadzie rzeczy sprzedanej i niepozostawanie w niepewności co do możliwości dochodzenia od niego przez kupującego roszczeń wynikających z rękojmi.

3 krok: przedstawienie żądania.

Kupujący ma cztery możliwości sformułowania żądania:
  1. obniżenie ceny,
  2. odstąpienie od umowy,
  3. naprawa,
  4. wymiana na rzecz wolną od wad.
Sposób załatwienie reklamacji zależeć będzie od sprzedawcy, ponieważ ustawa nie nakłada na niego obowiązku bezwarunkowego spełnienia żądania kupującego. W sytuacji żądania obniżenia ceny lub odstąpienia od umowy, jeżeli sprzedawca jest w stanie niezwłocznie i bez niedogodności usunąć wadę albo wymienić rzecz na nową, nie musi spełniać żądania, ale skorzystać z alternatywnego rozwiązania. A w przypadku żądania usunięcia wady albo wymiany rzeczy na nową, sprzedawca może w ogóle odmówić spełnienia roszczenia, gdy koszty zadośćuczynienia temu obowiązkowi przewyższają cenę rzeczy sprzedanej (art. 561 par. 3 k.c.). Jednakże, jeżeli składana reklamacja jest drugą (lub kolejną), gdyż poprzednia wada nie została usunięta, pojawiły się nowe, lub wymieniona rzecz jest również wadliwa, to kupujący może odstąpić od umowy i żądać zwrotu ceny, a sprzedawca musi żądanie spełnić, chyba że wada nie jest istotna. Reklamacja przedsiębiorcy, który składa oświadczenie o odstąpieniu od umowy i żąda zwrotu ceny będzie mogła zostać uwzględniona wyłącznie, gdy wada jest istotna. W przypadku wad nieistotnych, sprzedawca może odmówić zwrotu ceny.


4 krok: dostarczenie rzeczy.

Obowiązkiem kupującego jest dostarczenie reklamowanej rzeczy do miejsca wskazanego w umowie sprzedaży, a jeśli miejsce nie zostało wskazane to do miejsca wydania rzeczy. Koszty dostarczenia ponosi sprzedający. Jeżeli ze względu na rodzaj rzeczy lub sposób jej zamontowania dostarczenie rzeczy przez kupującego byłoby nadmiernie utrudnione, kupujący obowiązany jest udostępnić rzecz sprzedawcy w miejscu, w którym rzecz się znajduje.


5 krok: żądanie naprawienia szkody.

Jak wisienkę na torcie, Kodeks cywilny przyznaje możliwość domagania się naprawienia szkody, która powstała w wyniku zakupu wadliwej rzeczy, ale tylko jeśli żądanie reklamacji dotyczy obniżenia ceny albo odstąpienia od umowy. Wówczas, kupujący może żądać m.in. zwrotu kosztów zawarcia umowy, kosztów odebrania, przewozu, przechowania i ubezpieczenia rzeczy oraz zwrotu dokonanych nakładów w takim zakresie, w jakim nie odniósł korzyści z tych nakładów.
 

Przedsiębiorca traktowany jak konsument

Wskutek zmian w prawie, które weszły w życie 1 stycznia 2021 r. przedsiębiorcy, tj. osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą, uzyskały część uprawnień takich jak dotychczas mieli konsumenci. Na gruncie reklamacji, przedsiębiorcy są traktowani jak konsumenci, zatem nie dotyczą ich akty staranności - nie muszą zbadać towaru niezwłocznie po jego odebraniu, ani nie muszą niezwłocznie zawiadamiać o wadzie. Co więcej, nie można wyłączyć ani ograniczyć rękojmi względem uprzywilejowanych przedsiębiorców. Przepisy właściwe dla konsumentów stosuje się do osoby fizycznej zawierającej umowę bezpośrednio związaną z jej działalnością gospodarczą, gdy z treści tej umowy wynika, że nie posiada ona dla tej osoby charakteru zawodowego, wynikającego w szczególności z przedmiotu wykonywanej przez nią działalności gospodarczej, udostępnionego na podstawie przepisów o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Wobec tego, aby przedsiębiorca mógł korzystać z ochrony jak konsument, musi dokonać zakupu, który ma związek bezpośredni z prowadzoną firmą, ale nie ma charakteru zawodowego - a więc przedsiębiorca nie jest profesjonalistą w zakresie nabywanego towaru, nie zna się na nim na tyle, aby móc dobrze ocenić, czy ten towar się nadaje do swojego przeznaczenia, nie jest wadliwy itd. Co istotne, uprawnienie to dotyczy tylko osób fizycznych prowadzących firmę, a więc nie dotyczy spółek i innych form prowadzenia działalności gospodarczej. 

Termin na rozpatrzenie reklamacji

Często spotykam się z takim zachowaniem sprzedawców, że dostając zgłoszenie reklamacyjne milczą lub wręcz odmawiają rozpatrzenia reklamacji. Niestety, w przypadku milczenia nie działa zasada uznania reklamacji po 14 dniach, jak w przypadku sprzedaży konsumenckiej. Wobec tego, należy uznać, że w obu przypadkach sprzedawca staje się dłużnikiem kupującego, który może pociągnąć go do odpowiedzialności cywilnej za takie działanie, jak również odstąpić od umowy z powodu zwłoki sprzedawcy.

Rękojmia w obrocie profesjonalnym charakteryzuje się tym, że sprzedawca może zmodyfikować zakres odpowiedzialności za wady, a takie uprawnienie wynika z art. 558 k.c.:
§  1. Strony mogą odpowiedzialność z tytułu rękojmi rozszerzyć, ograniczyć lub wyłączyć. Jeżeli kupującym jest konsument, ograniczenie lub wyłączenie odpowiedzialności z tytułu rękojmi jest dopuszczalne tylko w przypadkach określonych w przepisach szczególnych.
§  2. Wyłączenie lub ograniczenie odpowiedzialności z tytułu rękojmi jest bezskuteczne, jeżeli sprzedawca zataił podstępnie wadę przed kupującym.
 
Wzór wezwania reklamacyjnego (rękojmia)

Jeżeli chcesz skorzystać z przygotowanego przeze mnie wzoru wezwania reklamacyjnego, to możesz je nabyć w kwocie 120 zł. Wezwanie zawiera możliwość wyboru żądania reklamacyjnego przez kupującego, określenie dochodzenia dodatkowego odszkodowania, podstawę prawną żądania, oraz określenie terminu spełnienia żądania. Zawarty jest również rygor skierowania sprawy na drogę sądową oraz egzekucyjną.  Wezwanie jest uzasadnione odpowiednimi przepisami oraz wyrokami sądowymi, które tłumaczą odpowiedzialność sprzedawcy za wady rzeczy. Pismo zawiera 3 strony i jest edytowalne, więc może posłużyć w wielu sprawach. Wezwanie można zakupić poprzez LINK DO STRONY.
 
Jako dopełnienie powyższych 5-ciu kroków przedstawiam grafikę ilustrującą proces reklamacyjny pomiędzy przedsiębiorcami:

Reklamacja na obrazku

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i przedstaw swój problem, e-mail: p.terpilowski@ptkrp.pl. Więcej o mnie przeczytasz w zakładce Kontakt do mnie. A jeżeli chciałbyś/chciałabyś odwdzięczyć mi się za tworzone treści, to możesz postawić mi wirtualną kawę wchodząc w link KAWA.
 
Co dalej?
 

28 czerwca 2015

Podpisane faktury - co dają w sądzie?

Jakiś czas temu przybliżyłem kilka wskazówek (link), w jaki sposób można zabezpieczyć swoje interesy z niepewnymi kontrahentami. Jedną z rad było, aby kontrahenci podpisywali czytelnie faktury przez Ciebie wystawiane. Przybliżę tę kwestię, ponieważ dopilnowanie tego jednego podpisu może znacznie ułatwić i przyśpieszyć dochodzenie Twoich należności.


Faktura jest potwierdzeniem dokonanej czynności prawnej, najczęściej potwierdza zawarcie umowy sprzedaży lub wykonanie jakiejś usługi. W jej treści zawarte są bardzo istotne informacje - kto kupił, co kupił, od kogo i ile jest mu winien, a także kiedy ma nastąpić zapłata. Chociaż odchodzi się od obowiązku podpisywania faktur i co raz powszechniejsze są faktury elektroniczne, to jednak przed sądem największe znaczenie ma zwykła papierowa faktura podpisana przez odbiorcę, lub upoważnioną przez niego osobę. Dlatego właśnie bardzo ważne jest, żeby ten kto jest zobowiązany do zapłaty podpisał wystawioną przez Ciebie fakturę, ponieważ tym samym akceptuje wystawiony na jego nazwisko/firmę rachunek i uznaje swoje zobowiązanie.


Podpisane faktury ułatwiają ściąganie długów

Dochodzenie należności na drodze sądowej najczęściej odbywa się w postępowaniu upominawczym lub nakazowym. Postępowanie nakazowe jest najbardziej skuteczne, gdyż sam nakaz zapłaty, który jeszcze nie jest prawomocny uprawnia do przekazania sprawy komornikowi sądowemu, który może zabezpieczyć środki pieniężne czy ruchomości na poczet zapłaty długu przez dłużnika. Jednakże, żeby sąd mógł wydać nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym potrzebuje silnych argumentów powoda. Wierzytelność musi zostać udowodniona w sposób niebudzący wątpliwości sądu. Jednym z solidnych dowodów jest właśnie podpisana w czytelny sposób faktura przez dłużnika lub jego pracownika.


Ponadto, pozew w postępowaniu nakazowym jest znacznie tańszy niż w zwykłym trybie, bo kosztuje zaledwie 1/4 standardowej opłaty sądowej. Postępowanie to jest dość szybkie (oczywiście, to zależy od sądu), ponieważ nakazy mogą wydawać również referendarze sądowi.


Warto też gromadzić inne dokumenty podpisywane przez kontrahentów, np. potwierdzenia odbioru towaru czy chociażby podpisane zwrotki w przypadku wysyłania korespondencji za potwierdzeniem odbioru. Wszystko to jest śladem zaciągnięcia zobowiązania przez dłużnika i znacznie ułatwi dochodzenie Twoich należności.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

21 czerwca 2015

Pełnoletni uczeń może usprawiedliwić swoją nieobecność

Osiemnaste urodziny, to taka magiczna bariera, którą każdy chce przekroczyć, chociaż będąc już po drugiej stronie szybko się rozczarowuje. Niby nic się nie zmienia, a nagle okazuje się, że wszyscy coś od Ciebie chcą, pojawiają się jakieś nowe obowiązki i odpowiedzialność. Niby jest fajnie, bo już można alkohol kupić, prowadzić auto, ale zaraz pojawia się obowiązek płacenia podatków, trzeba zaraz szukać pracy, samemu zarabiać i sobie gotować. Nagle 100 złotych otrzymane na urodziny, które kiedyś były wielkimi kokosami staje się zwykłym papierkiem, który nie wystarczy nawet na jedną parę markowych butów. Na pewno jest jeden plus wejścia w dorosłość - możliwość usprawiedliwiania swojej nieobecności na zajęciach.


Zgodnie z art. 92 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, dziecko pod władzą rodzicielską pozostaje aż do uzyskania pełnoletności. Po przekroczeniu 18 roku życia, prawnie przestaje być od nich zależne i staje się samodzielne. Życiowo, wiadomo że pępowinę nie jest tak łatwo odciąć. Od tej chwili, dziecko dokonuje wszelkich czynności prawnych we własnym imieniu, gdyż ma pełną zdolność do czynności prawnych. Jeśli rodzic chce dokonać jakiejś czynności w imieniu swojego dziecka, potrzebne jest mu stosowne pełnomocnictwo. 

Pełnoletni uczeń sam może usprawiedliwić swoją nieobecność w szkole

Czy w takim razie, pełnoletni uczeń może sam usprawiedliwić swoją nieobecność na zajęciach w szkole? Tym razem odpowiedzi nie znajdziesz w żadnej ustawie, a powinieneś jej szukać w statucie szkoły, do której chodzisz. Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z dnia 21 maja 2001 r. w sprawie ramowych statutów publicznego przedszkola oraz publicznych szkół, w przypadku liceów ogólnokształcących, zastosowanie ma par. 19 załącznika nr 4, który stanowi:
1. Statut liceum określa prawa ucznia, z uwzględnieniem w szczególności praw zawartych w Konwencji o prawach dziecka, oraz tryb składania skarg w przypadku naruszenia praw ucznia.
2. Statut liceum określa obowiązki ucznia, z uwzględnieniem obowiązków w zakresie:
1) udziału w zajęciach edukacyjnych, przygotowywania się do nich oraz właściwego zachowania w ich trakcie,
2) usprawiedliwiania, w określonym terminie i formie, nieobecności na zajęciach edukacyjnych,
3) dbania o schludny wygląd oraz noszenia odpowiedniego stroju,
4) warunków korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych na terenie liceum,
5) właściwego zachowania wobec nauczycieli i innych pracowników liceum oraz pozostałych uczniów.
Do technikum zastosowanie ma par. 20 załącznika 5a, a do zawodówki par. 21 załącznika 5b. Szkoła decyduje w swoim statucie na jakich warunkach uczniowie mogą usprawiedliwiać swoją nieobecność na zajęciach, zatem warto zapoznać się z treścią tego aktu. Szczerze mówiąc, nigdy nie czytałem statutu swojej szkoły, a nie ma go w internecie, więc posłużę się dla przykładu statutem XXI Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Prusa w Łodzi, który zawiera następujące postanowienie:
Uczniowie pełnoletni sami usprawiedliwiają swoją nieobecność. Wychowawca klasy może usprawiedliwić tylko i wyłącznie te nieobecności, które są potwierdzone zaświadczeniem (zwolnieniem) od lekarza, z policji, straży, sądu itp.
Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

17 czerwca 2015

Kierowcy Ubera są pracownikami (?)

Precedensowe orzeczenie zostało wydane przez Komisję Pracy i Zatrudnienia stanu Kalifornia w USA w sprawie kierowcy zarabiającego przy użyciu aplikacji Uber. Komisja stwierdziła, że kierowca jeżdżący "dla" Ubera nie jest zleceniobiorcą, a pracownikiem. Jest to wyłom w dotychczasowej interpretacji stosunku prawnego łączącego kierowców z Uberem, ponieważ do tej pory nie byli uznawani za pracowników, a co najwyżej zleceniobiorców (ang. contractor). Jak podnosił pełnomocnik Ubera, aplikacja Uber działa w ten sposób, że jedynie kojarzy klienta-pasażera z kierowcą i zapewnia realizację przejazdu, wobec czego nie może być uznawana za pracodawcę.

Komisja stwierdziła jednak, że skoro Uber jest zaangażowany w każdy aspekt realizacji przez kierowcę zlecenia przewozu pasażera, począwszy od sprawdzenia kompetencji kierowcy, poprzez skojarzenie stron, aż do rozliczenia przejazdu i pobrania należnego dla siebie wynagrodzenia, to jest (w rozumieniu prawa stanu Kalifornia) jego pracodawcą. W związku z tym, "kierowcy-pracownikowi" należą się odpowiednie świadczenia pracownicze, w tym wynagrodzenie i benefity.

Orzeczenie to jest precedensowe i jak obie strony wskazują, zostało wydane na gruncie konkretnego stanu faktycznego, tak więc nie może być analogicznie stosowane do wszystkich kierowców Ubera. Jednakże, takie stanowisko może zapoczątkować nowe spojrzenie na sytuację prawną kierowców Ubera... zwłaszcza, że zostało wydane w bardzo nieodpowiednim czasie dla Ubera, ponieważ od pewnego czasu skupia on na sobie zainteresowanie organów kontroli prawnej państw Unii, które nieprzychylnie patrzą na sposób, w jaki Uber zarabia pieniądze na przewozie pasażerów. Korporacje taksówkarskie na pewno ucieszą się z przyjęcia takiej linii orzeczniczej.

Czy kierowca Ubera jest pracownikiem?

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

16 czerwca 2015

Ochrona wizerunku na imprezie

Jakiś czas temu przeczytałem wypowiedź pewnego fotografa imprez klubowych, który stwierdził mniej więcej, że jego praca może zniszczyć niejednemu człowiekowi życie. Strasznie mnie zaskoczyło takie stwierdzenie, ale gdy czasami przeglądam zdjęcia z różnych imprez klubowych, plenerowych lub prywatnych, to jednak nie sposób się zgodzić z taką tezą. Dużą popularnością cieszą się w Internecie kompilacje zdjęć z imprez, które przedstawiają pijanych, lub w innym dziwnym stanie ludzi w niezwykłych pozycjach, czy sytuacjach... Konsekwencje upublicznienia takiego zdjęcia, czy filmu mogą być nawet bardzo dramatyczne, bo jak wiadomo w Internecie nic nie ginie. Czy fotograf ma prawo do rozpowszechniania zdjęć, na których wyglądamy niekorzystnie? Czy można mu w tym prawnie przeszkodzić? To zależy od zdjęcia...

Jeśli chcesz być z prawem na bieżąco, polub Sprawnie.com na Facebook'u. 


Co do zasady, aby móc rozpowszechniać czyjś wizerunek, wymagana jest zgoda tej osoby. Jednak, zdjęcia z imprez publicznych najczęściej przedstawiają ogół ludzi bawiących się na takiej imprezie. Organizator publikując takie zdjęcia chce pokazać jak dużo ludzi przyszło na imprezę, jaką popularnością się cieszyła, a ludzie bawili się wyśmienicie. Często uczestnicy zabawy sami wrzucają np. na facebooka zdjęcia z imprezy. Czy w takich wypadkach również wymagana jest zgoda wszystkich osób uwidocznionych na zdjęciu?


Jak chroniony jest wizerunek podczas imprezy?
Wydaje się, że jedyną racjonalną odpowiedzią jest "nie", gdyż ciężko wyobrazić sobie, aby fotograf (zawodowy czy przypadkowy) prosił podczas zabawy każdą osobę ze zdjęcia o pozwolenie na jego rozpowszechnianie... Dlatego właśnie prawo przewiduje wyjątek, który zgodnie z art. 81 ust. 2 pkt 2 Ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych stanowi, że:

Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

W związku z tym, przystępując do udziału w jakiejś imprezie klubowej, plenerowej, czy nawet przechadzając się po mieście, jeżeli zostanie zrobione nam zdjęcie, na którym jesteśmy częścią planu i stanowimy jedynie nieznaczący element tego zdjęcia, to nie przysługuje nam prawna ochrona. Trafnie w tej kwestii wypowiedział się Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z dnia 6 października 2014 r. (sygn. sprawy I ACa 429/14), który stwierdził:
Osoba decydująca się na udział w publicznym zgromadzeniu nie tyle wyraża w sposób dorozumiany zgodę na upublicznienie jej wizerunku jako szczegółu całości, ale godzi się na to, że wizerunek taki może zostać rozpowszechniony w ramach publikacji całości bez jej zgody, dorozumianej czy nie - to nie ma w tym przypadku znaczenia, ponieważ zgoda taka nie jest wymagana na podstawie regulacji ustawowej.

Żeby sprawdzić, czy zdjęcie lub film mieści się w kategorii omawianego przepisu, można przeprowadzić taki test - jeśli Twój wizerunek stanowi jedynie element akcydentalny lub akcesoryjny przedstawionej całości, tzn. w razie usunięcia wizerunku nie zmieniłby się przedmiot i charakter przedstawionej całości, to wówczas wizerunek nie jest prawnie chroniony. Zdjęcie, czy film, z którego zostałbyś usunięty nie stracą na swojej wartości, gdyż dalej będą przedstawiały spójną całość, a więc znalazłeś się na zdjęciu przypadkowo i fotograf nie miał zamiaru upublicznić Twojego wizerunku.


Co więcej, pewnie nawet nie jesteś tego świadom, ale wchodząc do klubu, akceptujesz jego regulamin i wyrażasz zgodę na rozpowszechnianie swojego wizerunku. Przedstawiam jako przykład postanowienia regulaminu jednego z popularnych łódzkich klubów:
Wstęp na imprezę oznacza zgodę uczestnika na bezpłatne wykorzystanie jego wizerunku przez Organizatora dla celów marketingowych.
Osoby decydujące się na wejście do lokalu wyrażają zgodę na nieograniczone wykorzystanie, w jakiejkolwiek formie i na wszelkich polach swojego wizerunku.

W takim wypadku wydaje się, że jesteśmy skazani na empatię i poczucie dobrego smaku fotografów oraz osób prowadzących profile klubów, czy innych miejsc rozrywek, którzy decydują o tym, co umieścić w Internecie. W końcu im też powinno zależeć, aby dbać o renomę swojego miejsca i nie pokazywać gości, którzy renomę taką mogą naruszyć. 


Moim zdaniem, jest jednak pewna instytucja prawna, która pozwoliłaby na ochronę prawną naszego wizerunku, gdyby ten został rozpowszechniany i postawił nas w niekorzystnym świetle. Wizerunek każdego z nas jest dobrem osobistym, czyli pewną wartością ludzką, która zasługuje na szczególną ochronę prawną i poszanowanie. W niektórych okolicznościach, osoba uwieczniona, której wizerunek został rozpowszechniony, mogłaby się domagać ochrony swojego wizerunku.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

4 czerwca 2015

Co może powiatowy (miejski) rzecznik konsumentów?

Powiatowy, lub miejski rzecznik konsumentów to osoba, która ma dbać o to, aby prawa konsumentów były przestrzegane na poziomie powiatu/miasta na prawach powiatu. Zadania, do których wykonywania został powołany oraz broń, którą może się posługiwać (prawną broń oczywiście) regulują przepisy Ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Czy rzecznik konsumentów jest gwarantem praw konsumenckich i straszakiem na nieuczciwych przedsiębiorców? Moim zdaniem - nie za bardzo, gdyż jego uprawnienia nie są zbyt daleko idące.
Czy rzecznik konsumentów może pomóc w sporze ze sprzedawcą?

Przede wszystkim, rzecznik konsumentów wybierany jest przez starostę (względnie prezydenta miasta), który nawiązuje z nim stosunek pracy. Wobec tego, funkcja rzecznika nie jest niezależna i może być podatna na polityczne wpływy. Rzecznikiem konsumentów może być osoba posiadająca wyższe wykształcenie, w szczególności prawnicze lub ekonomiczne, i co najmniej pięcioletnią praktykę zawodową, a więc nie musi to być osoba o szczególnych kompetencjach i wiedzy z zakresu prawa konsumenckiego, czy cywilnego lub gospodarczego.


Zgodnie z ustawą, do zadań i obowiązków rzecznika konsumentów należy:
1) zapewnienie bezpłatnego poradnictwa konsumenckiego i informacji prawnej w zakresie ochrony interesów konsumentów;
2) składanie wniosków w sprawie stanowienia i zmiany przepisów prawa miejscowego w zakresie ochrony interesów konsumentów;
3) występowanie do przedsiębiorców w sprawach ochrony praw i interesów konsumentów;
4) współdziałanie z właściwymi miejscowo delegaturami Urzędu (UOKiK - mój przyp.), organami Inspekcji Handlowej oraz organizacjami konsumenckimi;
5) wykonywanie innych zadań określonych w ustawie lub w przepisach odrębnych.
Jak z powyższego wynika, rzecznik ma za zadanie udzielać porad prawnych w zakresie prawa konsumenckiego, może wpływać na stanowienie lokalnego prawa konsumenckiego, interweniować u przedsiębiorców w sprawach konsumenckich oraz współdziałać z innymi organami powołanymi do kontroli przedsiębiorców. W zakresie ostatnich dwóch punktów, rzecznik może w szczególności przekazywać informacje zebrane w toku swojej pracy innym organom, co może zainicjować kontrolę np. Inspekcji Handlowej u danego przedsiębiorcy. Taka kontrola może przysporzyć sporo problemów oraz skończyć się karą finansową.


Przedsiębiorcy działający w obrocie B2C mogą spotkać się z interwencją rzecznika konsumentów, kiedy ich klient zawiadomi o nieprawidłowościach zaistniałych w związku z dokonaniem zakupu w ich sklepie. Może zdarzyć się, że rzecznik wystosuje pismo, w którym zobowiąże do udzielenia przez sprzedawcę wyjaśnień, dlaczego postąpił w określony sposób, czy ustosunkowania do jego opinii. Czy rzecznik może wpłynąć na decyzje przedsiębiorcy, przymusić go do wykonania jakichś czynności lub nałożyć na niego karę finansową? Nie może. Dlatego właśnie, moim zdaniem, możliwości rzecznika są dość ograniczone, jeśli chodzi o kontrolę przedsiębiorców. Jedyna dotkliwość, jaka może spotkać przedsiębiorcę, to nałożenie na niego karę grzywny w wysokości co najmniej 2.000 złotych, w przypadku gdy przedsiębiorca naruszy obowiązek udzielenia rzecznikowi konsumentów wyjaśnień i informacji będących przedmiotem wystąpienia rzecznika lub obowiązek ustosunkowania się do jego uwag i opinii. Grzywnę nakłada sąd, i co ciekawe, z wnioskiem o ukaranie nie może wystąpić sam rzecznik, tylko Policja...


Jest jednak pewna broń, którą rzecznik może się posługiwać i skutecznie zwalczać nieuczciwych sprzedawców:
Art. 42 ust. 2. Rzecznik konsumentów może w szczególności wytaczać powództwa na rzecz konsumentów oraz wstępować, za ich zgodą, do toczącego się postępowania w sprawach o ochronę interesów konsumentów.
Szczerze mówiąc, nie słyszałem, żeby rzecznicy chętnie korzystali z tego uprawnienia i garnęli się z powództwami na rzecz konsumentów. Chociażby w sprawie polisolokat, kiedy konsumenci występujący przeciwko bankom z pozwami zbiorowymi szukali rzecznika, który w ich imieniu wniósłby powództwo, udało im się namówić dosłownie paru rzeczników w skali całego kraju. Sytuacja była dość dramatyczna, ponieważ opłata sądowa od takiego pozwu to są tysiące złotych, podczas gdy rzecznik konsumentów zwolniony jest od obowiązku uiszczenia opłaty sądowej. W roku 2013 rzecznicy konsumentów wnieśli 4317 pozwów, przy czym było ich zatrudnionych ok. 350. Wychodzi mniej więcej jeden pozew miesięcznie na jednego rzecznika.Czy to dużo, czy to mało?

Przedsiębiorcy nie boją się rzeczników konsumentów

Najwięcej pracy rzecznicy wykonują poprzez udzielanie porad, gdyż łódzka delegatura udzieliła 32 342 porady i informacje, a w skali całego kraju rzecznicy udzielili ich 443 356. Następnym najefektywniejszym polem są wystąpienia do przedsiębiorców w sprawach ochrony praw i interesów konsumentów. Delegatura łódzka występowała do przedsiębiorców 6 901 razy, a w skali kraju wystąpień było 62 270.


Wydaje się, że sami rzecznicy zdają sobie sprawę ze swojego nie najlepszego przygotowania do pełnienia funkcji, skoro "w swoich sprawozdaniach wskazywali na konieczność zwiększenia efektywności ich pracy poprzez kadrowe i finansowe wzmocnienie instytucji Rzecznika, systematyczne organizowanie szkoleń, seminariów i konferencji poświęconych ochronie konsumentów, podnoszenie kwalifikacji zawodowych oraz stałą współpracę i wymianę doświadczeń z organizacjami konsumenckimi" (cytat pochodzi ze sprawozdania pt. "Działania Powiatowych (Miejskich) Rzeczników Konsumentów w roku 2013").


Osobiście uważam, że rzecznicy mogliby mieć skuteczniejsze narzędzia do sprawowania nadzoru nad obrotem konsumenckim. Wówczas, odciążone zostałyby sądy, a wiele spraw mogłoby zakończyć się polubownie, ewentualnie mandatem czy grzywną. Przyznam się, że sam wielokrotnie korzystałem z porad rzecznika konsumentów lub Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, parę razy nawet pomogli.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również: