9 lipca 2016

Czy warto iść na prawo?

Jak co roku, świeżo upieczeni maturzyści staną przed wyborem ukierunkowania swojego życia. Pomysł studiowania prawa na pewno będzie ponownie jednym z najpopularniejszych, więc kierunki prawnicze zostaną zasypane setkami zgłoszeń kandydatów. Studiowanie prawa wciąż kojarzy się z wysokim prestiżem i świetnymi perspektywami na dobrą pracę oraz wysokie zarobki. Z perspektywy czasu, jako już kilkuletni absolwent prawa, mogę podzielić się swoimi przemyśleniami, które być może uratują kilka osób przed podjęciem decyzji studiowania prawa.  

Jeśli chcesz być z prawem na bieżąco, polub Sprawnie.com na Facebook'u. 

 To może być pięć długich lat...


Studia prawnicze to nie jest łatwy wybór
 
Jeżeli nie jesteś przekonany o tym, że po skończeniu studiów będziesz chciał uprawiać zawód prawniczy, taki jak radca prawny, adwokat, sędzia, prokurator, notariusz, komornik i tak dalej… to szczerze odradzam Ci wybór tych studiów. Dlatego, że to nie są łatwe i przyjemne studia. Wymagają naprawdę sporo poświęcenia, cierpliwości i pokory. A niestety, w zamian nie dają nic. Tak więc, jeśli nie myślisz na poważnie o karierze prawnika, to odpuść sobie i wybierz studia, które naprawdę Cię interesują, lub przynajmniej dadzą konkretny zawód. 


Przede wszystkim, studia prawnicze są strasznie przeteoretyzowane. Nie wyobrażaj sobie, że będziesz studiował wielkie i głośne sprawy sądowe, wysłuchiwał opowieści z sal sądowych, czy uczestniczył w sprawowaniu sprawiedliwości, czy chociaż podglądał ten proces. Studia Ci tego nie dadzą. Będziesz uczył się pierdół. Program nauki sprowadza się do przekazania podstaw prawniczych, ukształtowania w Tobie prawniczego myślenia, które polega na zwracaniu uwagi na szczegóły językowe, ważeniu słów i rozróżnianiu “albo” od “lub”. Poznasz dziesiątki teorii jednej instytucji prawnej, wszelkie poglądy na temat jednego zagadnienia, ale w istocie rzeczy nie będziesz w stanie napisać nawet prostego pozwu o zapłatę. Dlatego, że studia nie uczą żadnych praktycznych rzeczy. Praktyki, które będziesz miał do zaliczenia w wymiarze sprawiedliwości polegać będą na zapoznawaniu się z aktami sprawy, ewentualnie uczestnictwie w rozprawie sądowej. Jeśli trafisz na naprawdę zaangażowanego sędziego/prokuratora, to odda Ci coś łatwego do napisania.


Egzaminy sprowadzają się do opanowania zasady 3xZ: zakuj, zdaj, zapomnij. Przygotuj się, że w każdej sesji do przyswojenia będziesz miał dziesiątki, a nawet setki stron skryptów, ale Twój profesor nie spyta Cię, jak rozwiązać dany problem prawny, tylko jakie rodzaje terminów przewiduje kodeks postępowania cywilnego i jakie wywołują one skutki. Ale co Ci po tym, skoro po miesiącu nie będziesz pamiętał jakim terminem jest termin na zażalenie postanowienia? Co więcej, przygotowanie się do egzaminów będzie wymagało naprawdę dużo czasu - trzy, dwa tygodnie wyjęte z życia. 


Czy te studia są w stanie coś Ci zaoferować? Oprócz zachwytu i podziwu Twojej rodziny, chyba niewiele. Ja ukończyłem Uniwersytet Łódzki, mieliśmy tam swobodę w ustalaniu sobie planu zajęć. Dzięki temu mogłem się codziennie wysypiać, a także dobierać ćwiczeniowców, którzy nie wymagali zbyt wiele lub przekazywali praktyczną wiedzę. Między sesjami nie mieliśmy żadnych kolokwiów, więc mogłem ten czas poświęcać na własne zainteresowania - dużo podróżowałem, imprezowałem, pracowałem. I to chyba jedyne, co mi się podobało w tych studiach. A perspektywy zawodowe? Jeżeli będziesz kontynuował kształcenie na aplikacji korporacyjnej, to nie licz na zarobki powyżej 1.500 zł przez 3 lata. Rzadko kto zarabia więcej. Po skończeniu aplikacji też nie będzie różowo - wystarczy posłuchać o tym, jak rynek jest nasycony prawnikami i jaka zażarta konkurencja panuje. Natomiast, jeśli zrezygnujesz z dalszej ścieżki kariery prawnika, to przygotuj się na powtarzane przy każdej okazji "co tutaj robisz, skoro skończyłeś prawo?".


Podsumowując, te studia nie są dla każdego. One są wyłącznie dla ludzi, którzy są przekonani o tym, że będą w przyszłości prawnikami. Jeżeli nie jesteś na to nastawiony, to te studia szybko Cię zniechęcą i zmęczą. A pamiętaj, że są 5-cio letnie, więc nie zakończysz ich na licencjacie i nie przeniesiesz się na inny kierunek. Te studia nie dadzą Ci żadnych praktycznych umiejętności, które będziesz mógł wykorzystać w innej branży. Wobec tego, przemyśl to bardzo dobrze, a jeśli już wybierzesz ten kierunek, to zaplanuj sobie przebieg kolejnych 5 lat, tak aby postawić na samokształcenie i rozwijanie swoich pasji i zainteresowań. Inaczej szybko zgorzkniejesz.

Przeczytaj również:

3 lipca 2016

Kiedy można odstąpić od umowy?

Generalną zasadą prawa cywilnego jest zasada "pacta sunt servanda", która nakazuje dotrzymywać zawartych umów. Niestety, często jest tak, że pomimo dobrych chęci, realizacja zawartej umowy jest niemożliwa, lub nieopłacalna albo nawet niebezpieczna. Może to być wynikiem zmiany okoliczności, lub ujawnieniem się nieciekawych sytuacji, które zmuszają do poszukiwania wyjścia z łączącego stosunku prawnego. Wówczas z pomocą przychodzą wyjątki od wyżej wymienionej reguły, które opiszę w niniejszym artykule.

Zawierając umowę pamiętaj, że możesz być nią związany na wiele, wiele lat...

Istnieje kilka możliwości zerwania umowy, każda na inną okoliczność

Na początek chciałbym zaznaczyć, że możliwości odstąpienia od umowy jest wiele. Istnieją wyjątki ogólne, które można stosować do generalnie określonych sytuacji, jak i wyjątki szczególne, dotyczące konkretnych umów. W tym artykule przybliżę wyjątki ogólne. Istotną kwestią jest, że aby móc skorzystać z określonego wyjątku, muszą zostać spełnione wszystkie stawiane prawem wymagania. W przeciwnym razie, odstąpienie od umowy będzie nieskuteczne. 


W uproszczeniu można wyróżnić następujące sytuacje, w których możliwe jest odstąpienie od umowy:
  1. jeżeli zawarcie umowy poprzedzał zadatek,
  2. jeżeli w umowie zostało przewidziane prawo odstąpienia,
  3. jeżeli można zerwać umowę po zapłacie "odstępnego",
  4. gdy druga strona jest w zwłoce w wykonaniu umowy,
  5. jeżeli druga strona oświadczy, że nie spełni swojego zobowiązania,
  6. gdy z winy drugiej strony spełnienie jej świadczenia jest niemożliwe,
  7. gdy bez winy drugiej strony spełnienie jej świadczenia jest niemożliwe,
  8. jeżeli strony tak postanowiły w umowie.

Postaram się teraz opisać każdą z sytuacji i przedstawię do niej stosowny przepis prawa. 

a.d. 1) Zadatek
Zadatek jest często mylony z zaliczką, chociaż wywołuje zupełnie inne skutki i to znacznie poważniejsze. W przypadku wręczenia zadatku, gdy strona która go wręczyła, nie wykona swojej części umowy, to strona, która zadatek otrzymała będzie mogła od razu odstąpić od umowy, a uiszczona kwota zadatku przepadnie na jej rzecz. Natomiast, jeżeli umowa nie zostanie wykonana przez stronę, która zadatek otrzymała, to strona uiszczająca zadatek, będzie mogła żądać zwrotu swojego zadatku oraz zapłaty jego równowartości (tak jakby 2x zadatek). 
Art.  394 Kodeksu cywilnego. [Zadatek]
§  1. W braku odmiennego zastrzeżenia umownego albo zwyczaju zadatek dany przy zawarciu umowy ma to znaczenie, że w razie niewykonania umowy przez jedną ze stron druga strona może bez wyznaczenia terminu dodatkowego od umowy odstąpić i otrzymany zadatek zachować, a jeżeli sama go dała, może żądać sumy dwukrotnie wyższej.
§  2. W razie wykonania umowy zadatek ulega zaliczeniu na poczet świadczenia strony, która go dała; jeżeli zaliczenie nie jest możliwe, zadatek ulega zwrotowi.
§  3. W razie rozwiązania umowy zadatek powinien być zwrócony, a obowiązek zapłaty sumy dwukrotnie wyższej odpada. To samo dotyczy wypadku, gdy niewykonanie umowy nastąpiło wskutek okoliczności, za które żadna ze stron nie ponosi odpowiedzialności albo za które ponoszą odpowiedzialność obie strony.
Przepisy, które kształtują zadatek można zmieniać według własnych upodobań w ramach swobody umów. Jeśli chodzi o wspomnianą zaliczkę, to podlega ona zwrotowi w przypadku, którym umowa nie dojdzie do skutku, tak więc jest tylko swego rodzaju depozytem pieniężnym. Warto się zastanowić przed zawarciem umowy, z której instytucji skorzystać, gdyż zły wybór może nas wiele kosztować.


a.d. 2) Prawo odstąpienia
Prawo odstąpienia jest bardzo ciekawym wyjątkiem od reguły "pacta sunt servanda". Strony umowy mogą się porozumieć, iż dają sobie określony okres czasu od zawarcia umowy, podczas którego, bez żadnych konsekwencji mogą od umowy odstąpić. Wystarczy złożenie stosownego oświadczenia i rzeczywistość powraca do momentu sprzed zawarcia umowy, tak jakby jej nigdy nie było. Warto z tego rozwiązania korzystać, jeżeli wykonanie umowy jest niepewne, bo np. zależy od zewnętrznych czynników, innych osób itp.
Art.  395 Kodeksu cywilnego. [Prawo odstąpienia]
§  1. Można zastrzec, że jednej lub obu stronom przysługiwać będzie w ciągu oznaczonego terminu prawo odstąpienia od umowy. Prawo to wykonywa się przez oświadczenie złożone drugiej stronie.
§  2. W razie wykonania prawa odstąpienia umowa uważana jest za niezawartą. To, co strony już świadczyły, ulega zwrotowi w stanie niezmienionym, chyba że zmiana była konieczna w granicach zwykłego zarządu. Za świadczone usługi oraz za korzystanie z rzeczy należy się drugiej stronie odpowiednie wynagrodzenie.

a.d. 3) Odstępne
Ta instytucja jest dość powszechnie stosowana, zwłaszcza przez podmioty, które mają silniejszą pozycję ekonomiczną. Odstąpienie od umowy jest możliwe, ale tylko, jeżeli strona odstępująca zapłaci stosowną sumę pieniężną. Nie posługuję się terminem "kary", ponieważ to nie jest kara, a raczej rekompensata. Kwota odstępnego nie może być zbyt wygórowana, a już na pewno nie może być bliska wartości umowy. Powinna stanowić jakąś część tej wartości. Co również istotne, strona która chce skorzystać z tego prawa, powinna jednocześnie złożyć oświadczenie o odstąpieniu od umowy i zapłacić odstępne. Rozdzielenie tych czynności w czasie spowoduje nieskuteczność odstąpienia.
Art.  396 Kodeksu cywilnego. [Odstępne]
Jeżeli zostało zastrzeżone, że jednej lub obu stronom wolno od umowy odstąpić za zapłatą oznaczonej sumy (odstępne), oświadczenie o odstąpieniu jest skuteczne tylko wtedy, gdy zostało złożone jednocześnie z zapłatą odstępnego.

a.d. 4) Zwłoka w wykonaniu umowy
W przypadku, gdy strona która ma spełnić swoje świadczenie jest w zwłoce (a zwłoka od opóźnienia różni się tym, że zwłoka jest zawiniona, czyli strona musi być winna temu, że nie spełnia świadczenia na czas), to druga strona może starać się ją zdyscyplinować. W tym celu, może wyznaczyć dodatkowy termin i zagrozić, że nie spełnienie świadczenia w tym terminie spowoduje zerwanie umowy. Co ważne, dodatkowy termin powinien być sensowny, nie może być zbyt krótki dla danej czynności. Powinien być realny do zachowania. Co więcej, takie wezwanie powinno być wyraźne, jednoznaczne, nie może wynikać pośrednio z np. upomnienia, czy wezwania.
Jeśli, świadczenie jest spełniane w częściach, a druga strona jest w zwłoce co do części świadczenia, to wierzyciel może odstąpić od umowy w zakresie tylko tej części spóźnionej albo pozostałej reszty. Może odstąpić od umowy w całości, tylko jeżeli wykonanie całej umowy, po opóźnieniu jednej części, byłoby bezsensowne.
Art.  491. [Skutki zwłoki]
§  1. Jeżeli jedna ze stron dopuszcza się zwłoki w wykonaniu zobowiązania z umowy wzajemnej, druga strona może wyznaczyć jej odpowiedni dodatkowy termin do wykonania z zagrożeniem, iż w razie bezskutecznego upływu wyznaczonego terminu będzie uprawniona do odstąpienia od umowy. Może również bądź bez wyznaczenia terminu dodatkowego, bądź też po jego bezskutecznym upływie żądać wykonania zobowiązania i naprawienia szkody wynikłej ze zwłoki.
§  2. Jeżeli świadczenia obu stron są podzielne, a jedna ze stron dopuszcza się zwłoki tylko co do części świadczenia, uprawnienie do odstąpienia od umowy przysługujące drugiej stronie ogranicza się, według jej wyboru, albo do tej części, albo do całej reszty niespełnionego świadczenia. Strona ta może także odstąpić od umowy w całości, jeżeli wykonanie częściowe nie miałoby dla niej znaczenia ze względu na właściwości zobowiązania albo ze względu na zamierzony przez nią cel umowy, wiadomy stronie będącej w zwłoce.

a.d. 5) Strona oświadczy, że nie wykona umowy
Jeżeli druga strona wprost stwierdza, że nie wykona swojej części umowy, to wierzycielowi nie pozostaje nic innego jak odstąpienie od niej i domaganie się zwrotu swojego świadczenia, jeśli takie już nastąpiło. Jest to oczywiste, chociaż przepis umożliwiający takie działanie pojawił się w kodeksie dopiero z końcem 2014 r. Wcześniej było to dopuszczalne, ale nie było przewidziane przepisem, co rodziło wątpliwości i niejasne sytuacje. Możliwość odstąpienia w ten sposób pojawi się tylko, gdy druga strona wyraźnie oświadczy, że nie spełni swojego świadczenia. Takie oświadczenie może być złożone w każdej formie, nawet ustnie.
Art.  4921. [Skutki uchybienia obowiązkom w zakresie spełnienia świadczenia]
Jeżeli strona obowiązana do spełnienia świadczenia oświadczy, że świadczenia tego nie spełni, druga strona może odstąpić od umowy bez wyznaczenia terminu dodatkowego, także przed nadejściem oznaczonego terminu spełnienia świadczenia.

a.d. 6) Spełnienie świadczenia jest niemożliwe z winy drugiej strony
Co do zasady, do czasu spełnienia świadczenia, strona jest odpowiedzialna za swoją część umowy i jej wykonanie, więc musi być ostrożna, tak aby wykonanie umowy było możliwe. Np. w przypadku sprzedaży, do czasu wydania rzeczy, sprzedawca odpowiada za nią. Więc, jeżeli rzecz ulegnie zniszczeniu z winy sprzedawcy, sprzedawca nie będzie mógł po prostu powiedzieć, że zrywa umowę, bo nie ma już przedmiotu sprzedaży. Kupujący będzie mógł żądać, żeby sprzedawca znalazł taką samą rzecz, ewentualnie będzie mógł dochodzić odszkodowania. Może również odstąpić od umowy i żądać zwrotu pieniędzy, ale to jest właśnie jego prawo, a nie sprzedawcy. Sprzedawca pozostaje związany umową do czasu jej wykonania.
Art.  493. [Niemożliwość świadczenia, za którą odpowiada zobowiązany]
§  1. Jeżeli jedno ze świadczeń wzajemnych stało się niemożliwe wskutek okoliczności, za które ponosi odpowiedzialność strona zobowiązana, druga strona może, według swego wyboru, albo żądać naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania, albo od umowy odstąpić.
§  2. W razie częściowej niemożliwości świadczenia jednej ze stron druga strona może od umowy odstąpić, jeżeli wykonanie częściowe nie miałoby dla niej znaczenia ze względu na właściwości zobowiązania albo ze względu na zamierzony przez tę stronę cel umowy, wiadomy stronie, której świadczenie stało się częściowo niemożliwe.

a.d. 7) Spełnienie świadczenia jest niemożliwe
Może zaistnieć taka sytuacja, która spowoduje, że umowy nie da się wykonać, ale żadna ze stron nie jest temu winna. Powodem mogą być siły natury, niespodziewane wydarzenia, czyli rzeczy na które nie ma się wpływu. Dla przykładu, jeżeli powódź zniszczy magazyn sprzedawcy, który zawarł umowy sprzedaży towarów, które następnie zostały zalane, nie może domagać się zapłaty za nie. Jeżeli kupujący jeszcze nie zapłacił ceny, to może od umowy odstąpić, a po zapłacie, może domagać się zwrotu pieniędzy.
Art.  495. [Niemożliwość świadczenia, za którą nie odpowiada żadna strona]
§  1. Jeżeli jedno ze świadczeń wzajemnych stało się niemożliwe wskutek okoliczności, za które żadna ze stron odpowiedzialności nie ponosi, strona, która miała to świadczenie spełnić, nie może żądać świadczenia wzajemnego, a w wypadku, gdy je już otrzymała, obowiązana jest do zwrotu według przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.
§  2. Jeżeli świadczenie jednej ze stron stało się niemożliwe tylko częściowo, strona ta traci prawo do odpowiedniej części świadczenia wzajemnego. Jednakże druga strona może od umowy odstąpić, jeżeli wykonanie częściowe nie miałoby dla niej znaczenia ze względu na właściwości zobowiązania albo ze względu na zamierzony przez tę stronę cel umowy, wiadomy stronie, której świadczenie stało się częściowo niemożliwe.

a.d. 8) Postanowienia umowne
Warto pamiętać, iż pomimo mnogości przepisów, zakazów i nakazów, strony umowy mają swobodę w kształtowaniu jej treści. Dlatego, warto jest przed podpisaniem kontraktu uważnie go przeczytać i zastanowić się, czy taka umowa jest możliwa do zerwania przed upływem okresu trwania. W przeciwnym razie, możemy wpaść w pułapkę bez wyjścia, ponieważ jeżeli druga strona wykonuje umowę prawidłowo, to ciężko znaleźć podstawę prawną do wycofania się z niej. Dlatego, do treści umowy zawsze należy wpisać przypadki, w których możliwe jest odstąpienie od niej, przy czym nie można ograniczyć się do "ważnych powodów". Przypadki powinny być wymienione i opisane, lecz znowuż niezbyt szczegółowo, gdyż ich zaistnienie może być utrudnione. Bardzo często spotykam umowy najmu, które zawierane są na jeden rok i w ich treści nie ma przepisów pozwalających na odstąpienie od umowy przed czasem. Stąd też, zawsze należy zapoznać się z podpisywaną umową i przewidywać najgorsze, inaczej można sobie skutecznie związać ręce.

Tak właśnie przedstawiają się możliwości odstąpienia od umowy. Jest ich kilka, przy czym każda z nich dotyczy innych okoliczności i wymaga zaistnienia stosownych przesłanek, czy podjęcie odpowiednich czynności. Muszę jeszcze wspomnieć, że oświadczenie o odstąpieniu od umowy, która została zawarta w formie pisemnej albo szczególnej (np. akt notarialny) koniecznie musi zostać złożone na piśmie. Radziłbym stosowanie formy pisemnej w każdym przypadku, nawet jeśli zawieramy umowy w formie ustnej, czy przez Internet dlatego, że jest to najlepszy środek dowodowy. Wkrótce postaram się opisać, w jaki sposób i kiedy można wypowiedzieć poszczególne umowy prawa cywilnego, jak sprzedaż, najem, zlecenie, umowa o dzieło.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.
 
Przeczytaj również:

15 czerwca 2016

Odpowiedzialność za wady nieprofesjonalnego sprzedawcy

Umowy sprzedaży to najpowszechniej stosowane umowy w codziennym życiu, które są zawierane nawet bez szczególnej świadomości ich zawierania. Kupujemy i sprzedajemy tak często, że aż nie zwracamy na to uwagi, iż w gruncie rzeczy za każdym razem zawieramy umowę, która wywołuje określone skutki prawne. Nawet kupując poranną kawę w ulubionej kawiarni, bułki w piekarni, czy paliwo na stacji benzynowej zawieramy umowę sprzedaży. Kodeks cywilny dopuszcza bardzo dużą swobodę w regulowaniu postanowień tejże umowy, dlatego wystarczy zwykłe porozumienie się obu stron i ustalenie ceny za dany przedmiot, aby doszła ona do skutku.

Czy wiesz, że sprzedając samochód możesz odpowiadać za jego wady nawet przez dwa lata?

Rękojmia obowiązuje również zwykłych sprzedawców

W transakcjach handlowych można wyróżnić trzy rodzaje relacji prawnych. Pierwszy to  „b2b” (bussines to bussines), czyli obrót profesjonalny. Jego uczestnikami są tylko przedsiębiorcy i charakteryzuje się on na ogół dużym sformalizowaniem i koniecznością znajomości przepisów. Drugi rodzaj obrotu to „b2c” (bussines to consumer) – obrót konsumencki, którego stronami są przedsiębiorca i konsument. W tym przypadku przepisy w znacznej mierze są po stronie konsumenta, chroniąc jego interesy przed naruszeniami ze strony przedsiębiorcy, który wszak ma silniejszą pozycję ekonomiczną. Ostatnim, trzecim rodzajem jest obrót powszechny, którego uczestnikami są zwykłe osoby fizyczne, a zawierane umowy nie mają żadnego związku z działalnością gospodarczą. Są to umowy sprzedaży zawierane pomiędzy równymi sobie podmiotami.

Przybliżę teraz kilka istotnych kwestii związanych z obrotem powszechnym, gdyż świadomość prawna w tym zakresie jest ciągle nikła. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z istnienia przepisów, które je obowiązują, chociaż mają z nimi do czynienia prawie codziennie. Dokonując sprzedaży jakiegokolwiek przedmiotu, wiele osób ma przeświadczenie, że po uzyskaniu żądanej ceny nie mają już żadnego związku ze zrealizowaną umową. Tak samo kupujący sądzą, że po dokonanym zakupie więź prawna ze sprzedawcą wygasa. Problem pojawia się w sytuacji, której sprzedana rzecz ulega zepsuciu. Czy kupujący jest pozostawiony sam sobie? Czy może mieć jakieś roszczenia względem sprzedawcy jako zwykłej osoby i dokonać reklamacji wadliwego towaru?


Otóż, istnieje coś takiego jak rękojmia za wady rzeczy sprzedanej i w dużym uproszczeniu polega na odpowiedzialności sprzedawcy za wady rzeczy, które pojawią się po jej sprzedaniu. Jest to po prostu uprawnienie do reklamacji wad. Wiadomym jest, że za wady sprzedanych rzeczy odpowiadają sklepy, przedsiębiorstwa, czyli podmioty profesjonalne. Jednakże, rękojmia dotyczy również „zwykłych” sprzedawców, którzy nie dokonują sprzedaży w ramach przedsiębiorstwa. W związku z tym, kupując od znajomego lub na aukcji internetowej od osoby fizycznej (czyli nie firmy), mamy prawie takie same uprawnienia wobec sprzedawcy jak kupując tę samą rzecz w sklepie lub u producenta. Jeżeli okaże się, że zakupiona rzecz była wadliwa już w chwili sprzedaży albo wada powstała z przyczyny tkwiącej w tym przedmiocie, to możemy zgłosić się do sprzedawcy z określonym żądaniem, takim jak: wymiana rzeczy na wolną od wad, naprawa, obniżenie uiszczonej ceny, czy nawet zwrot całości ceny. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza zawierając umowy sprzedaży cennych przedmiotów, jak samochody osobowe, elektronikę, nieruchomości.


W przypadku żądania obniżenia albo zwrotu ceny, sprzedawca może odmówić spełnienia tego roszczenia, ale w to miejsce powinien niezwłocznie i bez nadmiernych niedogodności wymienić rzecz na wolną od wad albo powstałe wady usunąć. Jednakże, jeżeli już wcześniej kupujący dokonał reklamacji i sprzedawca usunął wady albo wymienił przedmiot, wówczas musi uznać nowe roszczenie sprzedawcy. Z drugiej strony jest również ograniczenie dla kupujących, bowiem niemożliwe jest odstąpienie od umowy i żądanie zwrotu ceny, jeżeli wada nie jest istotna, to znaczy nie pozbawia danego przedmiotu funkcjonalności. Kluczowe w tej sprawie jest to, że sprzedawca nie może zasłaniać się tym, iż nie potrafi naprawić popsutego przedmiotu albo nie może go wymienić na inny, gdyż takiego nie ma. Jeżeli tylko roszczenie jest uzasadnione, sprzedawca ma obowiązek je spełnić, wszak przedmiot może oddać do naprawy specjaliście, a wolny od wad zakupić u innego źródła.


Odpowiedzialność sprzedawcy za wady jest właściwie absolutna i ciężko się od niej uwolnić. Sprzedawca musiałby wykazać, że wada powstała z przyczyny leżącej po stronie kupującego – z powodu niewłaściwego używania, uszkodzenia itp. Sprzedawca jednak nie będzie odpowiadał za wady, o których poinformował kupującego. Tak więc szczerość w tym przypadku zostanie zaliczona na korzyść sprzedawcy, ponieważ jeżeli kupujący zgodzi się na zakup towaru z wadami, to nie będzie mógł później rościć z tego tytułu pretensji.  Okres, w czasie którego można składać reklamacje to aż dwa lata (a w przypadku nieruchomości – 5 lat), a więc tak samo jak w przypadku obrotu konsumenckiego. Jednakże, w przypadku obrotu powszechnego zakres czasowy i ramowy rękojmi za wady można modyfikować, co jest znacznym ukłonem w stronę sprzedawców. Zatem, może się zdarzyć tak, iż sprzedawca nie będzie odpowiadał za określone wady lub też rękojmia będzie trwała krócej. Co więcej, sprzedawca może również wyłączyć całkowicie rękojmię za wady, wówczas kupujący nie będzie miał żadnych praw z tego tytułu.


Jak widać, świadomość prawa może okazać się bardzo przydatna. Obrót powszechny jest bardzo popularny, gdyż dotyczy rynku wtórnego praktycznie wszelkich produktów oraz towarów wytworzonych przez zwyczajnych ludzi, którzy chcą dzielić się swoimi umiejętnościami. Należy pamiętać o nadrzędnej zasadzie umów gospodarczych, którą jest ekwiwalentność świadczeń. Skoro kupujący płaci określoną cenę za dany przedmiot, to ma prawo oczekiwać, iż będzie służył mu do określonych celów. Temu właśnie służy rękojmia za wady – ochronie interesu kupującego. Z drugiej strony, dla równowagi, pozostaje swoboda sprzedawcy w kształtowaniu prawnej relacji, tak aby mógł on ograniczyć rękojmię, jeżeli ponoszenie odpowiedzialności za dany przedmiot może być zbyt ryzykowne lub nieekonomiczne.  

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również: 

10 czerwca 2016

Dzieje się wokół bloga

Bloga www.sprawnie.com prowadzę już od września 2014 r., tak więc za chwilę miną dwa lata. Sukcesywnie przybywa nowych czytelników, jak i osób zainteresowanych rozwiązywaniem spornych spraw prawnych. Dzięki temu ja rozwijam się wraz z rozwojem bloga. Każdy nowy artykuł, odpowiedź na maila, czy komentarz, to dla mnie okazja do poszerzania swojej wiedzy i zdobywania nowych doświadczeń. Dzieląc się swoją wiedzą, w ostatnim czasie dostałem propozycję współpracy z bardzo ciekawymi osobami, dzięki którym mogłem zaprezentować siebie na szerszym forum.

Można mnie przeczytać również na papierze:

Moje artykuły na łamach Biuletynu Euro Info

W pierwszej kolejności chciałbym pochwalić się dwoma artykułami opublikowanymi na łamach Biuletynu Euro Info. Jest to czasopismo kierowane przez Państwową Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości do polskich przedsiębiorców działających na rynku lokalnym, jak i europejskim. W majowym i czerwcowym wydaniu zostały zamieszczone moje dwa artykuły:
  1. Umowy zawierane na odległość. Kiedy konsument nie może od nich odstąpić - w którym opisałem przypadki umów zawieranych m.in. przez Internet, które ze względu na swój charakter, nie korzystają z uprawnienia do odstąpienia od nich przez konsumentów (do przeczytania tutaj: link);
  2. Ochrona dóbr osobistych przedsiębiorstwa. Tajemnice, znaki identyfikujące, dobre imię - opisujący wrażliwe dla każdego przedsiębiorstwa wartości, które podlegają szczególnej ochronie prawnej (do przeczytania tutaj: link).

Ponadto, w dniu 28 kwietnia 2016 r. miałem przyjemność wystąpić na spotkaniu organizowanym przez Aula Polska Łódź, na którym wygłosiłem prelekcję odnośnie copyright trollingu. Było to moje pierwsze wystąpienia przed tak szeroką publicznością od dłuższego czasu. Chociaż temat prawniczy mógłby się wydawać nudny, to spotkał się z ciepłym przyjęciem i dyskusją z publicznością odnośnie tematu praw autorskich w Internecie. Fotorelacja dostępna tutaj


Pozdrawiam :-)!

2 czerwca 2016

Postanowienia zawarte na fakturze mogą nie mieć znaczenia

Często spotykam się z fakturami VAT, które poza niezbędnymi informacjami, zawierają dodatkowe postanowienia umieszczone tam przez wystawcę faktury. Czasami to są krótkie sformułowania, a czasami całe postanowienia, a nawet fragmenty przypominające umowy. Zapewne dla wystawcy faktury takie podejście jest bardzo wygodne, ponieważ śmiało można zaryzykować, że faktura to jedyny dokument, z którym druga strona się wnikliwie zapozna, więc siłą rzeczy przeczyta dodatkowe postanowienia. A skoro przeczyta, to powinna się do nich zastosować. Czyli, w ten łatwy sposób można jednostronnie kształtować treść umowy łączącej strony. Poza tym, nie trzeba zawierać żadnych umów, spotykać się, podpisywać dokumenty, bo przecież wszystko można załatwić na jednej stronie kartki będącej fakturą VAT. 

Czy taka praktyka jest dopuszczalna i skuteczna?

Nie można zamieszczać na fakturze nieznanych postanowień - są bezskuteczne

Nie wszystkie postanowienia faktury mają znaczenie

Spotykane przeze mnie klauzule, które stanowiły treść faktury, dotyczyły najczęściej sposobu naliczania odsetek i rękojmi oraz gwarancji w stosunkach przedsiębiorczych. Wystawca faktury zastrzegał sobie właściwy dla niego sposób naliczania odsetek - np. odsetki za opóźnienie w transakcjach handlowych, czy odsetki w pewnej wysokości. Jeden z wystawców wskazywał koszty jakimi obciąży odbiorcę faktury w przypadku konieczności wystosowania wezwania do zapłaty. Niektórzy przedsiębiorcy w treści faktury wpisują klauzule stanowiące o wyłączeniu rękojmi za wady fizyczne i prawne, a także o braku gwarancji w stosunku do sprzedanej rzeczy, której dotyczy faktura. 


Wszelkie postanowienia, które zostają zawarte w treści faktury mają sens i znaczenie, jedynie wówczas, jeżeli postanowienia te zostały uzgodnione wcześniej na etapie zawierania umowy. Nie może być tak, że kontrahent dokonuje zakupu, strony nie uzgadniają żadnych szczegółów, więc zwyczajnie dochodzi do wydania rzeczy i zapłaty ceny, a na fakturze znajdują się postanowienia, które okazują się dla kupującego zaskoczeniem. Jest to bardzo poważna nieprawidłowość, która w ogóle nie rodzi żadnych skutków prawnych. A to dlatego, że faktura jest dokumentem rozliczeniowym, po sprzedażowym. W związku z czym, nie może kształtować treści stosunku prawnego z mocą wsteczną - prawo nie działa wstecz. Zawarcie wielu typów umów nie wymaga formy pisemnej, jej treść może zostać ustalona ustnie, a jeżeli strony nie poczynią żadnych dodatkowych ustaleń, to zastosowanie będą miały obowiązujące przepisy (np. Kodeksu cywilnego).  Następnie, jeżeli strony chcą stosunek prawny zmodyfikować, potrzebna jest obopólna intencja i zgoda.


Omawiany problem trafił wielokrotnie pod rozwagę sądów. Dawno temu, wyrokiem z dnia 11 lutego 1993 r. Sąd Apelacyjny w Łodzi w sprawie o sygnaturze akt I ACr 2/93 orzekł, iż nie można uznać, że zamieszczenie w fakturze obejmującej określenie stron umowy sprzedaży, rodzaju i ilości towaru oraz ceny - także klauzuli określającej wysokość odsetek za opóźnienie w spełnieniu świadczenia, stanowi ofertę, której przyjęcie przez kontrahenta następuje z chwilą przyjęcia faktury i odbioru towaru. Niedopuszczalne jest zamieszczenie w fakturze klauzuli zawierającej postanowienia o wysokości odsetek za opóźnienie w spełnieniu świadczenia pieniężnego, przekraczającej odsetki ustawowe, jeżeli postanowienia te nie wynikają z umowy zawartej przez strony przed doręczeniem lub równocześnie z doręczeniem faktury i traktowanie takiej klauzuli jako oferty, która zostaje przyjęta wraz z przyjęciem faktury i towaru przez jego nabywcę. Nie można bowiem wymagać od nabywcy towaru, aby określenia wysokości odsetek za opóźnienie w spełnieniu świadczenia pieniężnego doszukiwał się w dokumencie rozliczeniowym, jakim jest faktura. Tego rodzaju antycypacja oświadczenia woli sprzedawcy w przedmiocie odsetek uniemożliwia uznanie, że kupujący przejawił swą wolę w tym zakresie w sposób dostateczny. 


W nowszych orzeczeń powyższe stanowisko jest jednolicie podtrzymywane. Sąd Okręgowy w Łodzi wyrokiem z dnia 25 kwietnia 2014 r. orzekł w sprawie o sygnaturze X GC 40/12, że informacja o wyłączeniu rękojmi lub gwarancji zawarta małą czcionką w treści faktury może zostać niezauważona, co w konsekwencji powoduje, iż oświadczenie woli nie dotrze do strony w taki sposób, iż realnie będzie mogła się z nim zapoznać (art. 61 § 1 Kodeksu cywilnego). Ponadto informacji tej nie sposób uznać za podaną do wiadomości kupującego przed zawarciem umowy sprzedaży. Wystawienie dokumentu faktury stanowi bowiem potwierdzenie już zawartej umowy, w ramach której strony zawarły porozumienie co do wszystkich składników istotnych umowy, zatem informacji zawartej w dokumencie faktury stwierdzającej sprzedaż nie można traktować jako podanej do wiadomości przed zawarciem umowy.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.  

Przeczytaj również:

19 kwietnia 2016

Plagiat i dochodzenie roszczeń + wzór wezwania

Czasami mam wrażenie, że wszystko już zostało wymyślone, napisane, zaśpiewane... stworzone. Całe szczęście nie jestem artystą żyjącym z własnej kreatywności, gdyż pewnie miałbym problemy z przeżyciem. Jednakże wielu artystów wciąż wymyśla nowe i niespotykane dotąd dzieła, czy utwory. Mieszają różne style, czerpią inspirację z odległych lub zapomnianych kultur, tworzą. Zdarzają się jednak tacy, którzy omamieni pokusą zdobycia szybkiej popularności, czy też przytłoczeni niemocą twórczą, sięgają po cudze dzieła i żerują na nich czerpiąc z tego korzyści.

Jeśli chcesz być z prawem na bieżąco, polub Sprawnie.com na Facebook'u. 

Daję Ci skuteczne narzędzie do walki z plagiatorami - wiedzę i słowa

Plagiat to karygodny proceder, który trzeba zwalczać
Chociaż plagiat nie posiada legalnej definicji, to jednak każdy wie na czym on polega. Każdy również wie, że poczynienie plagiatu jest niemoralne i społecznie piętnowane. Pomimo tego, plagiaty wciąż się zdarzają, nawet pośród ludzi wysoce wykształconych i popularnych. Dlatego właśnie postaram się wytłumaczyć, w jaki sposób dochodzić swoich praw w przypadku kradzieży twórczości i podzielę się z Tobą przykładem wezwania skierowanego do plagiatora. 


Za plagiat uważa się skopiowanie cudzego utworu (lub jego części) wraz z przypisaniem sobie prawa do autorstwa poprzez ukrycie pochodzenia splagiatowanego utworu. Może być nim obraz, grafika, fotografia, piosenka, wiersz, praca magisterska, praca doktorska, publikacja naukowa jak również gra komputerowa - tak stanowi definicja przyjęta przez Wikipedię. Z plagiatem mamy zatem do czynienia, jeżeli nieuprawniona osoba posługuje się cudzą pracą i firmuje ją swoim imieniem, nazwiskiem, pseudonimem, lub wykorzystuje fragmenty tejże pracy nie wspominając o jej autorze. 


Działanie plagiatora narusza osobiste i majątkowe prawa autorskie twórcy utworu. Osobistym prawem autorskim jest m.in. prawo do autorstwa utworu, oznaczania utworu swoim nazwiskiem, nienaruszalności treści i formy utworu, czy nadzoru nad sposobem korzystania z utworu. Natomiast prawem majątkowym jest prawo do korzystania i rozporządzania utworem oraz pobierania z tego tytułu wynagrodzenia. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych przyznaje twórcy szereg uprawnień i roszczeń, z którymi ten może wystąpić w stosunku do osoby, która narusza prawa autorskie. Art. 78 tejże ustawy określa, że w przypadku naruszenia praw osobistych, twórca może żądać:
  • usunięcia skutków naruszenia poprzez złożenie np. publicznego oświadczenia,
  • zapłaty zadośćuczynienia lub uiszczenia odpowiedniej sumy pieniężnej na cel społeczny (jeżeli naruszenie było zawinione).
 A w przypadku naruszenia praw majątkowych, twórca może żądać:
  • zaniechania naruszenia,
  • usunięcia skutków naruszenia,
  • naprawienia szkody, w tym poprzez zapłatę dwukrotności wynagrodzenia, jakie autor by uzyskał, gdyby udzielił zgodę na korzystanie z utworu,
  • wydania uzyskanych korzyści.
Co więcej, zgodnie z art. 115, przywłaszczenie autorstwa albo wprowadzenie w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo nawet pozbawienia wolności do lat 3. Takiej samej karze podlega również osoba, która rozpowszechnia cudzy utwór bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy.


To by było na tyle, jeżeli chodzi o wykładnię przepisów i lekcję prawa. Teraz wyobraźmy sobie taką sytuację, że jestem fotografem, który prowadzi stronę internetową - portfolio i zamieściłem na niej zdjęcia z sesji zdjęciowej wykonanej w moim wolnym czasie. Wtem, okazuje się, że moje zdjęcia zostały wykorzystane przez pewnego producenta obuwia, a nawet przerobione poprzez dodanie oznaczeń jego marki i sloganów reklamowych. Moje zdjęcie jest teraz wszędzie - na facebook'u, na stronie producenta obuwia, na billboardach itd. Co robię?


Przede wszystkim muszę zebrać dowody - utrwalam strony internetowe poprzez zapisanie ich treści, a także dokonuję poświadczenia ich oryginalności przez notariusza. Fotografuję również inne nośniki, na których jest moje zdjęcie - billboardy, reklamy w prasie itp. Następnie staram się ustalić, kto dokonał naruszenia - sam producent obuwia, czy zatrudniona przez niego agencja reklamowa? Zadzwoniłem bezpośrednio do producenta i tam powiedziano mi, że to dział marketingu przygotował kampanię reklamową. Bingo! Teraz pozostaje mi tylko napisać wezwanie w sprawie naruszenia praw autorskich. Propozycję mojego wezwania w sprawie naruszenia praw autorskich możesz pobrać i wykorzystać do własnych celów, nawet komercyjnych, nie będę rościł do tego żadnych praw :-). Jest to uproszczona wersja, gdyż zależało mi, aby zmieściła się na jednej stronie A4. Pamiętaj, aby dokładnie opisać naruszony utwór, okoliczności naruszenia, a także sposób w jaki ustaliłeś wysokość odszkodowania - wykaż, że Twoje dzieła są tyle warte.  Pamiętaj też, żeby zaktualizować Dziennik Ustaw, jeżeli pojawi się tekst ujednolicony, no i podpisać się pod wezwaniem. Możesz również dołączyć załącznik potwierdzający fakt utrwalenia Twojego dzieła - wydruk strony internetowej, kopię utworu, wszystko co dokumentuje wcześniejsze pokazanie.

Wezwanie w sprawie naruszenia praw autorskich

Jeżeli droga polubowna nie przyniesie spodziewanego efektu, to pozostaje skierowanie sprawy na drogę sądową. Pozew powinieneś wytoczyć przed Sąd Okręgowy właściwy miejscowo ze względu na miejsce zamieszkania albo siedzibę naruszyciela lub właściwy ze względu na miejsce dokonania naruszenia. Postępowanie przed sądem, to już wyższa szkoła jazdy, której lekcję dam w innym artykule.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

11 kwietnia 2016

Regres z tytułu rękojmi pomiędzy sprzedawcami

Sporo czytelników bloga dopytuje się mnie, jak wygląda sytuacja prawna finalnego sprzedawcy - czyli tego, który sprzedaje konsumentowi, jeżeli konsument zwróci mu wadliwy towar w ramach rękojmi za wady. Wątpliwości stwarzają oczywiście niejednoznaczne przepisy Kodeksu cywilnego poświęcone umowie sprzedaży oraz rękojmi za wady. W związku z tym, postanowiłem przeanalizować stosowne przepisy i podzielić się moimi wnioskami.

Jeśli chcesz być z prawem na bieżąco, polub Sprawnie.com na Facebook'u. 

Regres z tytułu rękojmi pomiędzy sprzedawcami

Sytuacja wygląda następująco: Sprzedawca A jest producentem i sprzedaje swoje wyroby Sprzedawcy B, który jest hurtownikiem. Sprzedawca B natomiast sprzedaje w ramach prowadzonej hurtowni towary Sprzedawcy C, który jako sprzedawca finalny sprzedaje Konsumentom i Firmom (innym przedsiębiorcom). Z rękojmi za wady mogą korzystać przede wszystkim Konsumenci, ale inni przedsiębiorcy również, jeżeli rękojmia nie została wyłączona. Okazuje się, że towar zakupiony przez Konsumenta i Firmę jest wadliwy. Konsument domaga się wymiany towaru na nowy, a Firma żąda zwrotu ceny. Sprzedawca C realizuje żądania swoich klientów, w związku z czym ponosi stratę, ponieważ wydał jeden towar bez uzyskania za niego ceny, a za drugi towar musiał cenę zwrócić, a w dodatku w jego sklepie zalegają dwa bezwartościowe towary. 


Sprzedawca C w związku z poniesioną stratą może realizować uprawnienia wynikające z tytułu rękojmi za wady towaru na takich samych zasadach jak jego klienci. Wobec tego, od Sprzedawcy B może domagać się zarówno wymiany towaru zwróconego przez Konsumenta i Firmę na nowy, jak i ich naprawy, obniżenia ceny, czy nawet zwrotu ceny. W istocie rzeczy, Sprzedawcę C ze Sprzedawcą B łączy stosunek prawny umowy sprzedaży, którego integralną częścią jest odpowiedzialność Sprzedawcy B za wady towaru... o ile rękojmia za wady nie została wyłączona (lub ograniczona), co jak wyżej wspomniałem, jest możliwe wyłącznie pomiędzy przedsiębiorcami. 


Fakt, że własność towaru przeszła na Konsumenta i Firmę, a więc Sprzedawca C przestał być ich właścicielem, w ogóle nie oznacza, że sprzedawca finalny traci uprawnienia przysługujące z rękojmi za wady. Już w wyroku z dnia 15 stycznia 1997 r., sygnatura III CKN 29/06 Sąd Najwyższy orzekł, że:
Taka sytuacja prawna w której przedmiot sprzedaży obciążony wadą fizyczną przechodzi "z rąk do rąk" rodzi roszczenia określone w doktrynie jako regres z tytułu rękojmi (por. A. Ohanowicz Zobowiązanie. Część szczególna str. 49 Warszawa-Poznań 1966 r.). Zgodnie z tym stanowiskiem, sprzedawca, przeciwko któremu kupujący dochodzi swych roszczeń z tytułu rękojmi za wady fizyczne lub prawne przedmiotu sprzedaży, może ze swej strony na tych samych zasadach realizować w drodze regresu swoje uprawnienie w stosunku do swojego sprzedawcy, a ten z kolei do swego dostawcy.
Cytowane orzeczenie jest wciąż aktualne. Jednakże, warunkiem skorzystania z rękojmi za wady jest dochowanie ustawowych terminów przewidzianych w Kodeksie cywilnym. W przypadku ruchomości rękojmia trwa 2 lata, a w przypadku nieruchomości 5 lat i termin liczony jest od dnia wydania rzeczy. Oprócz tego przedsiębiorca, który stwierdzi wadliwość towaru jest zobowiązany niezwłocznie zawiadomić o tym sprzedawcę (art. 563 k.c.), inaczej straci uprawnienia z rękojmi.


Sprzedawca który poniósł szkodę z tytułu realizacji przez konsumenta żądań wynikających z rękojmi za wady, może domagać się na podstawie art. 576[1] Kodeksu cywilnego naprawienia szkody od swojego sprzedawcy. Możliwość taka pojawi się, jeżeli rzecz nie miała właściwości, które powinna mieć zgodnie ze swoim przeznaczeniem lub zgodnie z publicznie składanymi zapewnieniami, lub została wydana w stanie niezupełnym. Odszkodowanie obejmuje zwrot wydatków niezbędnych w celu realizacji uprawnień konsumenta, w szczególności związanych z wymianą lub usunięciem wady rzeczy sprzedanej, jej demontażem, transportem i ponownym zamontowaniem, a ponadto kwotę, o którą została obniżona cena rzeczy, oraz utracone korzyści.


Na zakończenie wspomnę tylko, że Sprzedawcy B będą przysługiwały takie same roszczenia względem Sprzedawcy A, jak te których może dochodzić Sprzedawca C. Jego również łączy umowa sprzedaży z pierwotnym sprzedawcą-producentem. Rękojmia za wady ma charakter wręcz absolutny. 

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie. 

Przeczytaj również:

10 kwietnia 2016

Wypadek rowerzysty na przejściu dla pieszych

Coraz więcej ludzi korzysta z roweru jako głównego środka transportu. Sprzyjają tej tendencji rozwój infrastruktury drogowej, a także uruchamiane w kolejnych miastach rowery miejskie. Jednakże, jak wynika z raportów policyjnych, wraz z popularyzacją jazdy na rowerze wzrasta odsetek kolizji i wypadków z udziałem rowerzystów. W dużej mierze sprawcami wypadków są właśnie rowerzyści, którzy nie znają zasad poruszania się po drogach oraz kierują się przeświadczeniem, że to kierowcy samochodów powinni na nich bacznie uważać.
Rowerzyści powodują coraz więcej wypadków

Chciałbym przeanalizować sytuację, którą nagminnie spotykam w ruchu ulicznym - przejeżdżanie rowerzystów przez drogę po przejściu dla pieszych. Dla zobrazowania sytuacji, wyobraźmy sobie, że jest ścieżka rowerowa, która biegnie wzdłuż ulicy i dobiegając do skrzyżowania, przecina to skrzyżowanie. Ścieżka jest dzielona z chodnikiem, ale przed skrzyżowaniem, ścieżka rozłącza się od chodnika i mocna zawija pod nim, tak że przejazd dla rowerów jest znacznie poniżej przejścia dla pieszych. Wobec tego, jadąc ścieżką rowerową, rowerzyści chcąc skrócić drogę i pominąć "zakrętasy" wjeżdżają z rozpędu na przejście dla pieszych. 


Takie rozwiązanie drogowe nie jest bez znaczenia, ponieważ przejazd dla rowerzystów został celowo wydłużony, tak aby zmusić rowerzystę do wytracenia prędkości przed wjazdem na ulicę poprzez pokonanie dwóch ostrych zakrętów. Co więcej, pozwala to kierowcom samochodów dostrzec rowerzystę, zanim ten wjedzie na ulicę. Jednakże, w zakładanej sytuacji rowerzysta zjechał ze ścieżki rowerowej i chciał przejechać przez ulicę po przejściu dla pieszych, ale został potrącony przez samochód, który w sposób przepisowy przejeżdżał przez skrzyżowanie. Kto ponosi w takim przypadku winę za spowodowanie wypadku? Czy kierowca samochodu nie ustąpił rowerzyście pierwszeństwa? Kto będzie zobowiązany pokryć szkody powstałe w wyniku wypadku?


Przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym stanowią, że kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerowi znajdującemu się na przejeździe. Przy czym, w omawianym przypadku rowerzysta nie skorzystał z przejazdu, ale z przejścia dla pieszych, zatem od kierowcy pojazdu można wymagać jedynie szczególnej ostrożności związanej ze zbliżaniem się do skrzyżowania i ogólnie poruszaniem po drodze. Natomiast rowerzysta swoim zachowaniem naruszył dyspozycję przepisu art. 33 ust. 1, który stanowi:
Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.
Skorzystanie przez rowerzystę z chodnika lub drogi dla pieszych jest dozwolone, wyłącznie w drodze wyjątku w 3 przypadkach, gdy:
1) rowerzysta opiekuje się osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem;
2) szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla rowerów;
3) warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła).
Natomiast zgodnie z art. 26, jazda wzdłuż po przejściu dla pieszych jest zabroniona dla wszystkich kierujących pojazdami (w tym rowerami). Zatem, rowerzysta w żadnym wypadku nie był uprawniony do przejeżdżania na rowerze przez przejście dla pieszych.


W związku z powyższym, można stwierdzić, że rowerzysta naruszył zasady ruchu drogowego i swoim zachowaniem spowodował wypadek. Gdyby zastosował się do nałożonych zasad i skorzystał z przejazdu dla rowerów, najprawdopodobniej nie doszłoby do wypadku, gdyż znalazłby się w innym miejscu drogi, ze względu na konieczność pokonania dłuższego odcinka trasy, a więc nie wyjechałby przed samochód. Skoro sprawcą wypadku jest rowerzysta, to ponosi on odpowiedzialność zarówno za wykroczenie drogowe, jak i odpowiedzialność cywilną za szkodę wyrządzoną kierującemu samochodem. Jeżeli rowerzysta nie posiada stosownego ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej (tzw. OC), będzie musiał pokryć koszty naprawy samochodu z własnej kieszeni. W sytuacji, gdyby to kierowca samochodu spowodował wypadek, na przykład przy warunkowym skręcie nie zatrzymał się, żeby przepuścić rowerzystę i pieszych, to zapewne rowerzysta przyczyniłby się do wypadku. Wówczas, jeżeli przysługiwałoby mu odszkodowanie, to mogłoby zostać proporcjonalnie pomniejszone o stopień przyczynienia.  

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również: