Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawo autorskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawo autorskie. Pokaż wszystkie posty

19 kwietnia 2016

Plagiat i dochodzenie roszczeń + wzór wezwania

Czasami mam wrażenie, że wszystko już zostało wymyślone, napisane, zaśpiewane... stworzone. Całe szczęście nie jestem artystą żyjącym z własnej kreatywności, gdyż pewnie miałbym problemy z przeżyciem. Jednakże wielu artystów wciąż wymyśla nowe i niespotykane dotąd dzieła, czy utwory. Mieszają różne style, czerpią inspirację z odległych lub zapomnianych kultur, tworzą. Zdarzają się jednak tacy, którzy omamieni pokusą zdobycia szybkiej popularności, czy też przytłoczeni niemocą twórczą, sięgają po cudze dzieła i żerują na nich czerpiąc z tego korzyści.

Jeśli chcesz być z prawem na bieżąco, polub Sprawnie.com na Facebook'u. 

Daję Ci skuteczne narzędzie do walki z plagiatorami - wiedzę i słowa

Plagiat to karygodny proceder, który trzeba zwalczać
Chociaż plagiat nie posiada legalnej definicji, to jednak każdy wie na czym on polega. Każdy również wie, że poczynienie plagiatu jest niemoralne i społecznie piętnowane. Pomimo tego, plagiaty wciąż się zdarzają, nawet pośród ludzi wysoce wykształconych i popularnych. Dlatego właśnie postaram się wytłumaczyć, w jaki sposób dochodzić swoich praw w przypadku kradzieży twórczości i podzielę się z Tobą przykładem wezwania skierowanego do plagiatora. 


Za plagiat uważa się skopiowanie cudzego utworu (lub jego części) wraz z przypisaniem sobie prawa do autorstwa poprzez ukrycie pochodzenia splagiatowanego utworu. Może być nim obraz, grafika, fotografia, piosenka, wiersz, praca magisterska, praca doktorska, publikacja naukowa jak również gra komputerowa - tak stanowi definicja przyjęta przez Wikipedię. Z plagiatem mamy zatem do czynienia, jeżeli nieuprawniona osoba posługuje się cudzą pracą i firmuje ją swoim imieniem, nazwiskiem, pseudonimem, lub wykorzystuje fragmenty tejże pracy nie wspominając o jej autorze. 


Działanie plagiatora narusza osobiste i majątkowe prawa autorskie twórcy utworu. Osobistym prawem autorskim jest m.in. prawo do autorstwa utworu, oznaczania utworu swoim nazwiskiem, nienaruszalności treści i formy utworu, czy nadzoru nad sposobem korzystania z utworu. Natomiast prawem majątkowym jest prawo do korzystania i rozporządzania utworem oraz pobierania z tego tytułu wynagrodzenia. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych przyznaje twórcy szereg uprawnień i roszczeń, z którymi ten może wystąpić w stosunku do osoby, która narusza prawa autorskie. Art. 78 tejże ustawy określa, że w przypadku naruszenia praw osobistych, twórca może żądać:
  • usunięcia skutków naruszenia poprzez złożenie np. publicznego oświadczenia,
  • zapłaty zadośćuczynienia lub uiszczenia odpowiedniej sumy pieniężnej na cel społeczny (jeżeli naruszenie było zawinione).
 A w przypadku naruszenia praw majątkowych, twórca może żądać:
  • zaniechania naruszenia,
  • usunięcia skutków naruszenia,
  • naprawienia szkody, w tym poprzez zapłatę dwukrotności wynagrodzenia, jakie autor by uzyskał, gdyby udzielił zgodę na korzystanie z utworu,
  • wydania uzyskanych korzyści.
Co więcej, zgodnie z art. 115, przywłaszczenie autorstwa albo wprowadzenie w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo nawet pozbawienia wolności do lat 3. Takiej samej karze podlega również osoba, która rozpowszechnia cudzy utwór bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy.


To by było na tyle, jeżeli chodzi o wykładnię przepisów i lekcję prawa. Teraz wyobraźmy sobie taką sytuację, że jestem fotografem, który prowadzi stronę internetową - portfolio i zamieściłem na niej zdjęcia z sesji zdjęciowej wykonanej w moim wolnym czasie. Wtem, okazuje się, że moje zdjęcia zostały wykorzystane przez pewnego producenta obuwia, a nawet przerobione poprzez dodanie oznaczeń jego marki i sloganów reklamowych. Moje zdjęcie jest teraz wszędzie - na facebook'u, na stronie producenta obuwia, na billboardach itd. Co robię?


Przede wszystkim muszę zebrać dowody - utrwalam strony internetowe poprzez zapisanie ich treści, a także dokonuję poświadczenia ich oryginalności przez notariusza. Fotografuję również inne nośniki, na których jest moje zdjęcie - billboardy, reklamy w prasie itp. Następnie staram się ustalić, kto dokonał naruszenia - sam producent obuwia, czy zatrudniona przez niego agencja reklamowa? Zadzwoniłem bezpośrednio do producenta i tam powiedziano mi, że to dział marketingu przygotował kampanię reklamową. Bingo! Teraz pozostaje mi tylko napisać wezwanie w sprawie naruszenia praw autorskich. Propozycję mojego wezwania w sprawie naruszenia praw autorskich możesz pobrać i wykorzystać do własnych celów, nawet komercyjnych, nie będę rościł do tego żadnych praw :-). Jest to uproszczona wersja, gdyż zależało mi, aby zmieściła się na jednej stronie A4. Pamiętaj, aby dokładnie opisać naruszony utwór, okoliczności naruszenia, a także sposób w jaki ustaliłeś wysokość odszkodowania - wykaż, że Twoje dzieła są tyle warte.  Pamiętaj też, żeby zaktualizować Dziennik Ustaw, jeżeli pojawi się tekst ujednolicony, no i podpisać się pod wezwaniem. Możesz również dołączyć załącznik potwierdzający fakt utrwalenia Twojego dzieła - wydruk strony internetowej, kopię utworu, wszystko co dokumentuje wcześniejsze pokazanie.

Wezwanie w sprawie naruszenia praw autorskich

Jeżeli droga polubowna nie przyniesie spodziewanego efektu, to pozostaje skierowanie sprawy na drogę sądową. Pozew powinieneś wytoczyć przed Sąd Okręgowy właściwy miejscowo ze względu na miejsce zamieszkania albo siedzibę naruszyciela lub właściwy ze względu na miejsce dokonania naruszenia. Postępowanie przed sądem, to już wyższa szkoła jazdy, której lekcję dam w innym artykule.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

16 czerwca 2015

Ochrona wizerunku na imprezie

Jakiś czas temu przeczytałem wypowiedź pewnego fotografa imprez klubowych, który stwierdził mniej więcej, że jego praca może zniszczyć niejednemu człowiekowi życie. Strasznie mnie zaskoczyło takie stwierdzenie, ale gdy czasami przeglądam zdjęcia z różnych imprez klubowych, plenerowych lub prywatnych, to jednak nie sposób się zgodzić z taką tezą. Dużą popularnością cieszą się w Internecie kompilacje zdjęć z imprez, które przedstawiają pijanych, lub w innym dziwnym stanie ludzi w niezwykłych pozycjach, czy sytuacjach... Konsekwencje upublicznienia takiego zdjęcia, czy filmu mogą być nawet bardzo dramatyczne, bo jak wiadomo w Internecie nic nie ginie. Czy fotograf ma prawo do rozpowszechniania zdjęć, na których wyglądamy niekorzystnie? Czy można mu w tym prawnie przeszkodzić? To zależy od zdjęcia...

Jeśli chcesz być z prawem na bieżąco, polub Sprawnie.com na Facebook'u. 


Co do zasady, aby móc rozpowszechniać czyjś wizerunek, wymagana jest zgoda tej osoby. Jednak, zdjęcia z imprez publicznych najczęściej przedstawiają ogół ludzi bawiących się na takiej imprezie. Organizator publikując takie zdjęcia chce pokazać jak dużo ludzi przyszło na imprezę, jaką popularnością się cieszyła, a ludzie bawili się wyśmienicie. Często uczestnicy zabawy sami wrzucają np. na facebooka zdjęcia z imprezy. Czy w takich wypadkach również wymagana jest zgoda wszystkich osób uwidocznionych na zdjęciu?


Jak chroniony jest wizerunek podczas imprezy?
Wydaje się, że jedyną racjonalną odpowiedzią jest "nie", gdyż ciężko wyobrazić sobie, aby fotograf (zawodowy czy przypadkowy) prosił podczas zabawy każdą osobę ze zdjęcia o pozwolenie na jego rozpowszechnianie... Dlatego właśnie prawo przewiduje wyjątek, który zgodnie z art. 81 ust. 2 pkt 2 Ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych stanowi, że:

Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

W związku z tym, przystępując do udziału w jakiejś imprezie klubowej, plenerowej, czy nawet przechadzając się po mieście, jeżeli zostanie zrobione nam zdjęcie, na którym jesteśmy częścią planu i stanowimy jedynie nieznaczący element tego zdjęcia, to nie przysługuje nam prawna ochrona. Trafnie w tej kwestii wypowiedział się Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z dnia 6 października 2014 r. (sygn. sprawy I ACa 429/14), który stwierdził:
Osoba decydująca się na udział w publicznym zgromadzeniu nie tyle wyraża w sposób dorozumiany zgodę na upublicznienie jej wizerunku jako szczegółu całości, ale godzi się na to, że wizerunek taki może zostać rozpowszechniony w ramach publikacji całości bez jej zgody, dorozumianej czy nie - to nie ma w tym przypadku znaczenia, ponieważ zgoda taka nie jest wymagana na podstawie regulacji ustawowej.

Żeby sprawdzić, czy zdjęcie lub film mieści się w kategorii omawianego przepisu, można przeprowadzić taki test - jeśli Twój wizerunek stanowi jedynie element akcydentalny lub akcesoryjny przedstawionej całości, tzn. w razie usunięcia wizerunku nie zmieniłby się przedmiot i charakter przedstawionej całości, to wówczas wizerunek nie jest prawnie chroniony. Zdjęcie, czy film, z którego zostałbyś usunięty nie stracą na swojej wartości, gdyż dalej będą przedstawiały spójną całość, a więc znalazłeś się na zdjęciu przypadkowo i fotograf nie miał zamiaru upublicznić Twojego wizerunku.


Co więcej, pewnie nawet nie jesteś tego świadom, ale wchodząc do klubu, akceptujesz jego regulamin i wyrażasz zgodę na rozpowszechnianie swojego wizerunku. Przedstawiam jako przykład postanowienia regulaminu jednego z popularnych łódzkich klubów:
Wstęp na imprezę oznacza zgodę uczestnika na bezpłatne wykorzystanie jego wizerunku przez Organizatora dla celów marketingowych.
Osoby decydujące się na wejście do lokalu wyrażają zgodę na nieograniczone wykorzystanie, w jakiejkolwiek formie i na wszelkich polach swojego wizerunku.

W takim wypadku wydaje się, że jesteśmy skazani na empatię i poczucie dobrego smaku fotografów oraz osób prowadzących profile klubów, czy innych miejsc rozrywek, którzy decydują o tym, co umieścić w Internecie. W końcu im też powinno zależeć, aby dbać o renomę swojego miejsca i nie pokazywać gości, którzy renomę taką mogą naruszyć. 


Moim zdaniem, jest jednak pewna instytucja prawna, która pozwoliłaby na ochronę prawną naszego wizerunku, gdyby ten został rozpowszechniany i postawił nas w niekorzystnym świetle. Wizerunek każdego z nas jest dobrem osobistym, czyli pewną wartością ludzką, która zasługuje na szczególną ochronę prawną i poszanowanie. W niektórych okolicznościach, osoba uwieczniona, której wizerunek został rozpowszechniony, mogłaby się domagać ochrony swojego wizerunku.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

6 maja 2015

Droit de suite - co to jest?


Droit de suite [wym.: drua de suit], chociaż jest to instytucja prawna znana w Polsce, to na próżno szukać jej legalnej definicji w Ustawie z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. W takim razie, jak ją rozumieć, stosować i co to w ogóle jest? Jak wskazuje Dorota Sokołowska w "Prawo twórcy do wynagrodzenia w prawie autorskim", jest to, cytuję "uprawnienie do udziału w dochodach osoby sprzedającej oryginalny egzemplarz utworu, ustanowione na rzecz twórcy i jego spadkobierców".

Dla uściślenia powyższej doktrynalnej definicji warto jeszcze, zanim przejdziemy do konkretów, przywołać jak droit de suit rozumiane jest w prawie unijnym, tj. w Dyrektywie 2001/84/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 27 września 2001 r. w sprawie prawa autora do wynagrodzenia z tytułu odsprzedaży oryginalnego egzemplarza dzieła sztuki. Artykuł 1 ust. 1 Dyrektywy stanowi:
Państwa Członkowskie ustanawiają prawo autora do wynagrodzenia z tytułu odsprzedaży oryginalnego dzieła sztuki, określone jako prawo niezbywalne, którego nie można się zrzec, nawet z góry, do otrzymania honorarium autorskiego opartego na cenie sprzedaży uzyskanej z każdej odsprzedaży dzieła, następującej po pierwszym rozporządzeniu dziełem przez autora.

Podsumowując, droit de suite, to nic innego jak uprawnienie twórcy (lub jego spadkobierców), do partycypowania w zyskach, jakie odnosi właściciel egzemplarza dzieła przy jego odsprzedaży. Dla przykładu - początkujący artysta malarz sprzedaje swoje pierwsze obrazy za bardzo małe pieniądze, ale w niedługim czasie jego kariera nabiera szybkiego tempa i następne prace sprzedaje wielokrotnie drożej, przy czym największą wartość artystyczną (i rynkową) mają właśnie pierwsze prace. Prawo uznaje, że artyście należy się udział w cenie obrazów sprzedawanych za znaczne sumy, ponieważ te obrazy zawierają w sobie jakby cząstkę jego talentu, są wytworem jego geniuszu. Czyli, artysta tak jakby podąża za swoim obrazem i ciągle łączy go z nim więź, która przynosi mu zyski.


Jest bardzo ważny warunek, który musi zostać spełniony, abyśmy mogli mówić o droit de suit. Mianowicie, dalsza odsprzedaż obrazu musi mieć charakter zawodowy. Odsprzedażą zawodową są wszystkie czynności o charakterze odsprzedaży dokonywane, w ramach prowadzonej działalności, przez sprzedawców, kupujących, pośredników oraz inne podmioty zawodowo zajmujące się handlem dziełami sztuki lub rękopisami utworów literackich i muzycznych. Zatem, jeśli obraz sprzeda ciotka-emerytka obdarowana przez swojego siostrzeńca artystę, to ten nie będzie mógł dopominać się o swoją część zapłaty.


Co więcej, droit de suite dotyczy wyłącznie odsprzedaży oryginalnego egzemplarza danego dzieła, to znaczy:
  1. egzemplarza wykonanego osobiście przez twórcę albo
  2. kopii uznanych za oryginalne egzemplarze utworu, jeżeli zostały wykonane osobiście, w ograniczonej ilości, przez twórcę lub pod jego nadzorem, ponumerowane, podpisane lub w inny sposób przez niego oznaczone.
Przejdźmy do tego co najważniejsze, czyli wynagrodzenia, jakie przysługuje autorowi lub jego spadkobiercom. W przypadku egzemplarzy utworu plastycznego lub fotograficznego, ww. przysługuje prawo do wynagrodzenia stanowiącego sumę poniższych stawek:
1) 5 % części ceny sprzedaży, jeżeli ta część jest zawarta w przedziale do równowartości 50.000 euro, oraz
2) 3 % części ceny sprzedaży, jeżeli ta część jest zawarta w przedziale od równowartości 50.000,01 euro do równowartości 200.000 euro, oraz
3) 1 % części ceny sprzedaży, jeżeli ta część jest zawarta w przedziale od równowartości 200.000,01 euro do równowartości 350.000 euro, oraz
4) 0,5 % części ceny sprzedaży, jeżeli ta część jest zawarta w przedziale od równowartości 350.000,01 euro do równowartości 500.000 euro, oraz
5) 0,25 % części ceny sprzedaży, jeżeli ta część jest zawarta w przedziale przekraczającym równowartość 500.000 euro.
 
Niestety, prawo przewiduje ograniczenia, a mianowicie wynagrodzenie nie może być wyższe niż równowartość 12.500 euro, a utwór nie może być sprzedany za cenę niższą niż równowartość 100 euro.


Przy odsprzedaży rękopisów utworów literackich i muzycznych twórcy i jego spadkobiercom przysługuje prawo do wynagrodzenia w wysokości 5 % ceny.


Obowiązanym do zapłaty wynagrodzenia z tytułu droit de suite jest sprzedawca dzieła, a żeby nie mógł oszukać artysty, to ten może żądać od niego udzielenia informacji oraz udostępnienia dokumentów niezbędnych do określenia należnego wynagrodzenia z tytułu odsprzedaży swojego dzieła.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również:

19 kwietnia 2015

Jak sprzedać własny obraz, utwór, czy pierwsze dzieło sztuki - 5 prostych zasad

Jak sprzedać własny obraz, utwór, czy pierwsze dzieło sztuki - 5 prostych zasad


Jesteś artystą, początkującym artystą, który pędzle i płótno kupuje za pieniądze otrzymane od rodziców lub wypracowane nocami za barem w klubie. Swoje prace próbujesz zaprezentować światu, starasz się, żeby ktoś Cię zauważył i docenił Twój trud, ale przede wszystkim wielki talent, który w sobie tak pielęgnujesz i rozwijasz. I oto pojawia się Twój pierwszy kupiec. Zapewne w przypływie euforii i samozadowolenia umknie Ci kilka istotnych kwestii związanych z prawniczymi aspektami sprzedaży swojej twórczości, dlatego warto abyś zawczasu poznał kilka cennych wskazówek, które w przyszłości pomogą Ci uniknąć gorzkiego zawodu. 

Przeczytaj również Podatki dla artystów - wprowadzenie

Niestety, twórcy na początku swojej kariery stoją w gorszej pozycji w stosunku do kupujących, doświadczonych znawców sztuki i branży, przez co idą na znaczne ustępstwa lub też zwyczajnie nie znają prawa, które mogłoby ich chronić... chociaż przypadek A. Sapkowskiego pokazuje, że doświadczeni twórcy również mają kłopoty w tym temacie. 

Jeśli chcesz być z prawem na bieżąco, polub Sprawnie.com na Facebook'u. 
Jak sprzedać swoje obrazy
Sprzedaż własnych dzieł sztuki to wielkie przeżycie, które warto zabezpieczyć prawnie.

Sprzedaż egzemplarza a sprzedaż praw

Przede wszystkim należy odróżnić sprzedaż egzemplarza dzieła sztuki od sprzedaży praw autorskich do utworu. W przypadku sprzedaży egzemplarza, po prostu przenosisz własność fizycznej postaci wytworu swojego talentu. Na przykładzie obrazu, sprzedajesz obraz jako obraz i nabywca może zrobić z nim co chce - powiesić w domu, schować w garażu, odsprzedać dalej, ale nie może wykorzystywać obrazu do np. reprodukcji, sprzedaży plakatów/pocztówek, wykorzystywać do reklamy itp. Sprzedaż egzemplarza dzieła nie wywołuje znaczących skutków prawnych, jest zwykłą umową sprzedaży - Ty masz obowiązek wydać swoje dzieło, a kupujący zapłacić cenę. Tak jakbyś sprzedawał płytę winylową ze swojej kolekcji. Jeżeli natomiast okaże się, że kupujący nadużywa Twoich majątkowych praw autorskich, np. kopiując i sprzedając reprodukcje, możesz wystosować przeciwko niemu stosowne roszczenia i dochodzić ochrony swoich praw oraz należności.

Natomiast, jeśli dokonujesz przeniesienia autorskich praw majątkowych, to mówiąc obrazowo, pozwalasz na wykorzystywanie Twojej pracy przez nabywcę, najczęściej do jego celów zarobkowych. W przypadku np. utworu muzycznego, taki utwór będzie mógł zostać wykorzystany w reklamie, a w przypadku wiersza, będzie mógł zostać opublikowany przez osobę trzecią, ale pod Twoim nazwiskiem. Sprzedaż praw majątkowych może mieć charakter całkowity - pozbywasz się całości swoich praw i od tej pory o wykorzystaniu dzieła decyduje nabywca i to on będzie pobierał z tego tytułu pożytki - albo może mieć formę licencji.

Licencja jest najczęściej spotykaną formą przeniesienia praw, ponieważ jest korzystna dla obu stron. Twórca nie pozbywa się definitywnie praw majątkowych, a w dodatku czerpie z zyski z licencji. A nabywca licencji może korzystać z dzieła w zakreślonym obszarze i również na tym zarabia. Licencja może mieć różne formy - wyłączna/niewyłączna (przysługuje tylko jednej osobie lub wielu), terminowa/bezterminowa, odpłatna/nieodpłatna, terytorialna/nieograniczona terytorialnie itd. 

Zasady sprzedaży sztuki

Ciężko jest przygotować kompleksowy poradnik, ponieważ właściwie każda transakcja ma swoje specyficzne warunki. Istnieją pewne ogólnikowe kwestie, na które zawsze należy zwracać uwagę, dlatego postaram się je opisać w kilku prostych zdaniach. Nie będę silił się na prawnicze wywody, a jedynie w przystępny sposób opiszę, na co zwracać uwagę.
  1. Umowa przenosząca majątkowe prawa autorskie musi zostać zawarta w formie pisemnej
    Jest to zasada ustawowa, której niedopełnienie wywoła bardzo negatywne skutki. Jeśli umowa zostanie zawarta ustnie albo mailowo, to będzie NIEWAŻNA. To oznacza, że umowa nie wywoła żadnych skutków, a osoby, które zawarły umowę będą musiały zwrócić wzajemne świadczenia. Najgorsza sytuacja będzie, kiedy fakt nieważności wyjdzie na jaw na długo po "zawarciu" umowy. Wówczas skutki mogą być naprawdę daleko idące. 
  2. Precyzyjnie określ cenę sprzedawanego dzieła.
    Kwestia, która powinna Cię najbardziej interesować. Co prawda, jeśli umowa nie zawiera ceny, to nie oznacza z automatu, że obraz podarowałeś bezpłatnie, ponieważ prawo przyjmuje domniemanie wynagrodzenie za przeniesienie praw. Jednakże, zawsze warto określić ją jednoznacznie, np. kwotą i walutą, tak aby w razie braku zapłaty lub problemów z ustaleniem wynagrodzenia nie było żadnych wątpliwości.
    Przykład: sprzedajesz kupcowi z USA obraz i w umowie widnieje cena "1.000 dolarów, płatne do 1 grudnia 2019 r." Otrzymujesz od kupca w określonej dacie przekaz pieniężny, a tu 1.000 dolarów kanadyjskich! Okazało się, że kupiec mieszka w Kanadzie, a pracuje w USA... I co teraz?
  3. Precyzyjnie określ przedmiot sprzedaży.
    Czym innym jest sprzedaż majątkowych praw autorskich do obrazu, a czym innym sprzedaż egzemplarza tego obrazu - o czym wspominałem już powyżej. Rozdział między sferą prawną a materialną utworu autorskiego, to temat rzeka, dlatego tylko sygnalizuję, abyś dokładnie w umowie opisał, czy kupujący nabywa obraz, czy obraz wraz z wszystkimi prawami majątkowymi do niego, czy może jedynie licencję na korzystanie do wybranych celów. Sprzedaż egzemplarza może nie wymagać nawet umowy pisemnej - wymieniasz pieniądze za obraz. Istotną kwestią jest również, czy obraz już istnieje, czy dopiero ma zostać stworzony, gdyż jeśli tak, to umowa będzie umową o dzieło i powinno zostać jak najściślej określone dzieło, które ma powstać oraz możliwość ingerencji (lub zupełny jego brak) zamawiającego w proces twórczy dzieła. Umowa o dzieło może zawierać przeniesienie praw majątkowych.
  4. Unormuj przyszłość.
    Umowa, którą zawierasz nie wywoła skutków tylko „tu i teraz”, ale może regulować dużo kwestii związanych z obrazem oraz Twoimi uprawnieniami do niego na przyszłość. Chociażby kwestię żądania zapłaty wynagrodzenia na przyszłość, jeśli okaże się, że Twój obraz zyska na popularności i znaczeniu. Zwłaszcza w przypadku udzielania licencji wyłącznej, czyli jednemu tylko podmiotowi, warto przemyśleć kwestie przyszłości dzieła, bowiem powierzamy je w cudze ręce. Intencje drugiej strony nie zawsze muszą być dobre.
  5. Zachowaj trzeźwość umysłu i co najmniej dwa razy przeczytaj umowę.
    To jest chyba najważniejsza zasada, zwłaszcza jeśli nie Ty sporządziłeś umowę. Przeczytaj dokładnie wszystkie postanowienia umowy, nawet gdyby miała 10 stron i nie podpisuj jej, gdy masz jakieś wątpliwości lub czegoś nie rozumiesz. Poproś o wyjaśnienia drugą stronę, lub daj prawnikowi umowę do konsultacji. Konsekwencje prawne mogą być naprawdę trudne do przewidzenia, a niestety wątpię, abyś miał takich prawników, jak A. Sapkowski.

Nie możesz traktować powyższych porad jako kompleksowej porady prawnej w kwestii sporządzania czy zawierania umów związanych z prawami autorskimi. Chciałem Ci przedstawić - moim zdaniem - istotne kwestie, które musisz wziąć pod uwagę jeśli masz zamiar sprzedawać swoje prace. Przede wszystkim jednak chciałem Ci uzmysłowić, że musisz być świadomy swoich praw, ale i obowiązków, jeśli masz zamiar brać czynny udział w obrocie prawnym i gospodarczym związanym ze swoimi pracami. Sprzedawanie własnej sztuki to wielka satysfakcja, ale również odpowiedzialność.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem, e-mail: p.terpilowski@ptkrp.pl, tel.: 668 199 698. Kontakt do mnie.  
 

 
A jeżeli potrzebujesz wzoru umowy sprzedaży swojego dzieła sztuki, to możesz skorzystać z mojego wzoru, który został już zakupiony przez wielu artystów i sprawdzony w różnych transakcjach. Wzór kosztuje 100 zł, zawiera dwie strony A4, jest prosty w uzupełnieniu i może służyć wielu transakcjom i różnego rodzaju dziełom sztuki. Umowa nie dotyczy praw autorskich, polega tylko na sprzedaniu egzemplarza dzieła. Link do zakupu wzoru - LINK DO SKLEPU
 
Jeżeli czujesz się zagubiony w podatkowych i prawniczych meandrach działalności artystycznej, to skorzystaj z mojego szkolenia "Prawo i podatki dla artystów". To szkolenie da Ci wiedzę potrzebną do bezpiecznego udziału w obrocie na rynku sztuki. Szczegóły na temat szkolenia przeczytasz tutaj - Szkolenie "Prawo i podatki dla artystów" 

Szkolenie Prawo i podatki dla artystów



Dla utrwalenia najważniejszych zasad przedstawiam je raz jeszcze w obrazowej formie:

Jak sprzedać swoje dzieło sztuki


Przeczytaj również:

30 marca 2015

Gdy okradną Cię z bloga...

Jakiś czas temu, jeszcze zanim zacząłem prowadzić bloga, natknąłem się w Internecie na historię pewnej blogerki-pisarki. Dzisiaj już nie potrafię dotrzeć do tego bloga i jego autorki, ponieważ gdzieś przepadł w otchłani sieci. Dziewczyna pisała powieść i we fragmentach publikowała ją na swoim blogu, żeby dzielić się z czytelnikami i zbierać opinie odnośnie jej treści. Miała spore aspiracje pisarskie i lekkie pióro, więc myślała o opublikowaniu tej historii. Gdy książka była już na ukończeniu, dowiedziała się od swojej czytelniczki, że ktoś ukradł jej spisaną historię, dopisał coś od siebie i opublikował pod swoim nazwiskiem, jako własne dzieło. 


Blogerka oczywiście zgłosiła się do wydawnictwa i udowodniła, że powieść została skradziona, jednak wydawnictwo zawarło już umowę ze złodziejką i przygotowało parę tysięcy egzemplarzy książki (która i tak się kiepsko sprzedała). Okazało się, ze złodziejką była czytelniczka bloga, również nastoletnia aspirująca pisarka. Okradziona blogerka postanowiła uruchomić machinę sprawiedliwości i złożyła zawiadomienie na Policji o popełnionym przestępstwie. Chciała ścigania popełnionego czynu i ukarania złodziejki.

Prawo chroni treści zamieszczane w Internecie

Nie pamiętam już dokładnie efektu działań Policji, ale sprawa zakończyła się niekorzystnie dla pokrzywdzonej blogerki, ponieważ złodziejka była niepełnoletnia i skończyło się na pogrożeniu palcem. Czy, aby na pewno bohaterka tej historii zrobiła wszystko, żeby dochodzić sprawiedliwości? Co powinna była zrobić inaczej? Jak można bronić swoich treści publikowanych w Internecie? Postaram się udzielić paru istotnych informacji...


Przede wszystkim, musisz zdać sobie sprawę, że wszelkie publikowane w Internecie treści, np. takie jak opowiadania (nawet fragmenty), autorskie zdjęcia, rysunki i inne wytworzone przez Ciebie "dzieła" korzystają z ochrony prawa autorskiego, a konkretnie chronią je przepisy Ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wrzucane przez Ciebie do Internetu treści nie różnią się pod względem ochrony prawnej od utworów Tolkiena, Szymborskiej, Polańskiego, czy... One Direction (taki zespół młodzieżowy).


Moim zdaniem, najważniejszą kwestią jest ochrona cywilnoprawna, która przyznaje autorowi utworu szereg uprawnień, zwłaszcza do decydowania o rozpowszechnianiu swoich prac oraz czerpaniu z tego korzyści majątkowych (czyli np. wynagrodzenia). Autorka skradzionej powieści powinna była (przynajmniej ja bym tak zrobił) pociągnąć złodziejkę do odpowiedzialności cywilnej, którą przewiduje art. 79 ww. ustawy. Wówczas, mogłaby żądać zaniechania rozpowszechniania wydrukowanej książki, a nawet naprawienia wyrządzonej szkody, czyli zapłaty określonej kwoty odszkodowania oraz publicznych przeprosin. 


Odpowiedzialność karna przewidziana przez polskie prawo jest, powiedzmy sobie szczerze, drugoplanowa i ma zastosowanie do naprawdę skrajnych i gorszących przypadków. Poza tym, ważniejsze dla autora jest ochrona swojego dzieła przed niezamierzoną publikacją i w konsekwencji odzyskanie należnych mu pieniędzy za swoją twórczość, niż to, czy złodziej pójdzie do więzienia.


Tak na marginesie... historia podobna do tej z serialu Californication... jednak Hank Moody poniósł o wiele większe straty.

Jeżeli potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną i opisz swój problem. Kontakt do mnie.

Przeczytaj również: